Dębica niemalże bankrutem!

 

Zadłużenie ratusza jest gigantyczne i tak naprawdę trudne do określenia.

DĘBICA. Ani radni, ani burmistrz. Nikt w ratuszu nie poczuwa się do odpowiedzialności.

Samorząd Dębicy z zawrotną prędkością zbliża się do stanu niewypłacalności. Zadłużenie miasta jest gigantyczne i tak naprawdę trudne do określenia. Optymiści twierdzą, że długi stanowią 49 proc. budżetu, inni, że 59 proc.

Sęk w tym, że wszyscy w ratuszu widzą problem, ale nikt nie poczuwa się do winy. Radni oskarżają się nawzajem, a burmistrz Paweł Wolicki mówi o “trupach w szafie”, które zostawili jego poprzednicy.

Tymczasem, radni miejscy zdecydowali o zaciągnięciu kolejnego kredytu. Tym razem w wysokości 3,8 mln zł, który z odsetkami będzie kosztował miasto 5,2 mln zł. Dług ma być spłacany przez najbliższe 9 lat, a najwyższe raty (800 tys. zł) dotyczą lat 2019-20.

Długi urzędników spłacać będą przyszłe pokolenia

– To kuriozum – irytuje się radny PO Jarosław Śliwa. – Cały ciężar przesunięto na bardzo odległe lata. Nie można prowadzić takiej polityki. Nasze długi będą spłacać przyszłe pokolenia – grzmi Śliwa. Nie mniej oburzony taką strategią miasta jest inny radny PO Roman Roztoczyński. – Który to z kolei kredyt? Miał być “mądry program dla Dębicy”. Gdzie on jest? Zróbmy w końcu jakieś oszczędności, choćby w oświacie, czy spółkach miejskich.

Swoje oburzenie postanowiła wyrazić też radna Renata Barszcz. – Bierzemy drogie kredyty, na który nas nie stać – twierdzi. – A przecież nie wyczerpalibyśmy wszystkich możliwości szukania pieniędzy m.in. poprzez oszczędności. W poprzedniej ekipie władz miasta był jeden zastępca burmistrza. Teraz powróciło stare – dodaje Barszcz.

Nie o to chodzi, by tonąć razem

Słowa wieloletniej radnej zirytowały Stefana Bieszczada, szefa Rady Miasta. – To nie kto inny, jak pani Barszcz w ub. kadencji miała bardzo duży wpływ na kreowanie polityki finansowej miasta. Dziś ją krytykuje – wytyka Bieszczad. – Ja także demagogicznie mogę się nie zgodzić na ten kredyt i będziemy tonąć razem w tym mieście. Ale to nie o to chodzi.    Wtórowali mu radni PiS. – Szkoda, że pani Barszcz nie zajęła się finansami miasta 8, 10 i 14 lat temu, kiedy zaciągano wysokie kredyty. W ub. kadencji zablokowała sprzedaż żwirowiska, kiedy była na to najlepsza koniunktura – wyliczał Jerzy Gągała. Z kolei Andrzej Bal wytknął radnej ogromną liczbę marketów. – Ile dziś mamy z tego pieniędzy? – pyta.

Trupy w szafie burmistrza Wolickiego

Burmistrz Paweł Wolicki uważa, że winę za długi miasta ponoszą jego poprzednicy.
Mamy teraz do zapłacenia milion złotych wyroku sądowego za to, że w latach 2002-06 bezprawnie sprzedawano mienie. To w sumie ok. 2 mln zł, które koniecznie musimy zapłacić wojsku za to, że podjęto bardzo błędną decyzję. A do tego tych pieniędzy nie uwzględnił w tegorocznym budżecie mój poprzednik. I takich “trupów w szafie” znajdę dziś wiele.

– Tegorocznego budżetu nie dało się inaczej skonstruować – ripostuje radna Joanna Ożóg. – Burmistrz Wolicki zostawił przeinwestowane i maksymalnie zadłużone miasto. Nie twierdzę, że wszystko co zostało zrobione było złe. Bo nie w tym rzecz.

Paweł Galek

3 Responses to "Dębica niemalże bankrutem!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.