Gdzie jest Władysław Klepacki?

Fot. pryw. zbiory rodzinne

Od piątku (25 grudnia) trwają poszukiwania 84- letniego Władysława Klepackiego z Przemyśla. Starszy pan w pierwszym dniu Świąt przed południem wyszedł ze swego  mieszkania na przemyskim Zasaniu i do tej pory  nie dał znaku życia, ani nie natrafiono na jego trop. Zrozpaczona rodzina pana Władysława prosi wszystkich o pomoc. Cenna może się okazać każda informacja. 

Pana Władysława Klepackiego szuka rodzina, szukają też służby, a także po prostu zwyczajni ludzie. Zniknięcie starszego pana jest bardzo tajemnicze. Mężczyzna nie ufa obcym, nie utrzymuje pozarodzinnych konaków towarzyskich, jest rozważny i zdroworozsądkowy.  Dlatego bliscy nie potrafią zrozumieć w jakim celu i po co opuścił swe mieszkanie przy ulicy Kosynierów w Przemyślu 25 grudnia nie informując o tym rodziny i w dodatku będąc bardzo słabym po chorobie.

Ostatni kontakt z tatą córka pana Władysława, Grażyna Stojak miała w Wigilię, 24 grudnia. – Tato po zapaleniu oskrzeli był słaby, dlatego kategorycznie nie chciał być u nas na wigilijnej wieczerzy – opowiada przemyślanka. – Rozmawialiśmy telefonicznie, tato umówił się na pierwszy dzień Świąt z moim synem, a swoim wnukiem, który miał doń przyjechać w południe i, jeśli tylko tato czułby się na siłach, zabrać go do nas – wspomina G. Stojak. – Niestety, gdy syn przyjechał do mieszkania mego taty, nikt mu nie otworzył – dodaje. 

Tu wspomnieć należy o tym, że Władysław Klepacki, choć jest osobą bardzo niezależną, jest też bardzo zżyty z córką i synem i ich rodzinami, szczególnie z wnukami. Wnuk, który miał go odwiedzić w piątek jest lekarzem i dziadek zawsze bardzo mu ufał w kwestii swego zdrowia. W ostatnim czasie starszy pan cierpiał na zapalenie oskrzeli, nie wychodził z domu, przyjmował antybiotyk. W zasadzie już wyzdrowiał, ale po chorobie by bardzo słaby i nadal nie chciał opuszczać swego mieszkania, nawet na wigilijny wieczór u córki. Bardzo się natomiast cieszył na wizytę wnuka. Gdy młody mężczyzna zastał u dziadka zamknięte drzwi, był pewien, że starszy pan zasłabł w swoim mieszkaniu. – Przyjechaliśmy całą rodziną wraz z bratem i chcieliśmy użyć kluczy do mieszkania taty, którymi dysponowaliśmy – mówi Grażyna Stojak. – Jakież było nasze zdumienie, gdy okazało się, że nie pasują – przyznaje. Najprawdopodobniej starszy pan wymienił zamki w swoich drzwiach i nie poinformował o tym bliskich. Dlaczego miałby to uczynić? – Tego nie wiemy – wzdycha G. Stojak. – Jednak jakiś miesiąc temu tato wspomniał, że chyba ktoś chciał się doń włamać. Zbagatelizowaliśmy to kładąc na karb wieku. Nic nie wskazywało na to, by ktoś usiłował wedrzeć się siłą do mieszkania taty – stwierdza. 

Gdy w końcu sforsowano drzwi mieszkania i rodzina weszła do środka, okazało się, że Władysława Klepackiego nie ma w domu! Nie było też jego kurtki i czapki. Nic jednak nie wskazywało na to, by wcześniej w mieszkaniu był ktoś poza gospodarzem, – Tato nie utrzymuje kontaktów towarzyskich poza rodziną – podkreśla córka pana Władysława. – Kliku jego przyjaciół, których miał w życiu, już zmarło – wyjaśnia. – Nie zawiera przypadkowych znajomości, nie używa alkoholu. Nie wiemy z jakiej przyczyny przed wizytą wnuka opuścił nagle mieszkanie, ani z kim mógłby chcieć się spotkać poza domem – wyznaje G. Stojak. Starszy pan nie ma i nigdy nie miał telefonu komórkowego, bo mieć go nie chciał. Miał za to telefon stacjonarny, za pomocą którego chętnie kontaktował się z rodziną. Dlaczego mając zamiar wyjść nie zadzwonił do kogoś bliskiego? Tego właśnie nie wiadomo…

Oczywiście sprawdzono oczywiste miejsca, do których Władysław Klepacki mógłby się udać. Nigdzie nie natrafiono na ślad jego bytności. Nie pomogło też użycie psów tropiących, które jak się dowiedzieliśmy, straciły trop niedaleko domu starszego pana. Przeszukiwano też zbiorniki wodne oraz dno Sanu, ale bez rezultatu. – jestem bardzo wdzięczna policji i innym służbom oraz stowarzyszeniom i prywatnym osobom, które angażują się w poszukiwania mego taty – mówi Grażyna Stojak. 

Pomimo tego zaangażowania wielu ludzi, dotychczas Władysław Klepacki nie odnalazł się, ani nie natrafiono na żaden jego ślad. Publikujemy zatem zdjęcie starszego pana i jego rysopis. Może ktoś go widział, może wie, gdzie może być? 

Pan Władysław  ma 172 cm wzrostu, średnią budowę ciała , oczy piwne, nos średni  i  prosty oraz  pełne uzębienie. W chwili zaginięcia ubrany był  w czarną kurtkę zimową, czarne spodnie, czarny szal, czarne buty zimowe i  ciemną, zimową czapkę z daszkiem. 

Osoby, które posiadają informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionego, proszone są o kontakt z funkcjonariuszami Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, tel. (47) 823 3325 lub pod tel. alarmowy 112.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.