Sportowe podsumowanie 2020 Roku

Tak mieleccy piłkarze cieszyli się po awansie do PKO BP Ekstraklasy. Rozbrat Stali z najwyższą klasą rozgrywką w Polsce trwał blisko ćwierć wieku. Fot. Stal Mielec

Minione 12 miesięcy zarówno dla sportowców, jak i kibiców były niezwykle trudnym okresem. Wobec pandemii koronawirusa, która przewróciła sportowy kalendarz do góry nogami, nawet najmniejsze sukcesy cieszyły i sprawiały jeszcze większą radość. Tych nie brakowało w naszym regionie. Srebrny medal siatkarek Developresu SkyRes Rzeszów, piłkarskie awanse PGE Stali Mielec oraz Apklan Resovii, a także promocja do wyższej ligi żużlowców Wilków Krosno, a także reaktywacja ligowego speedwaya w stolicy Podkarpacia to tylko te najważniejsze sportowe osiągnięcia w ostatnim czasie. Dziś prezentujemy II część sportowego podsumowania 2020 roku.

PIŁKA NOŻNA
Odzyskali dawny blask

Rok 2020 na długo zostanie zapamiętany w Mielcu, gdzie tamtejsza Stal po 24 latach powróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. W drodze po dawny blask nie przeszkodziła jej pandemia koronawirusa i chwile zawieszenia rozgrywek. – Od początku sezonu nie ukrywaliśmy, że idziemy w tym roku po wszystko albo nic. Może nie Ekstraklasa albo śmierć, ale gdybyśmy nie awansowali do najwyższej klasy rozgrywkowej, czekałaby nas spora przebudowa. Musielibyśmy oprzeć drużynę na znacznie młodszych i tańszych piłkarzach. Oznaczałoby to, że w znacznie mocniejszej pierwszej lidze byłoby nam trudno się utrzymać. W mojej ocenie nadchodzące rozgrywki Fortuna 1. Ligi będą na jeszcze wyższym poziomie. Niesamowite baraże sprawiły, że liga nabrała rumieńców, pasji piłkarskiej, sportowej i finansowej. Potwierdzam, że gdyby nie było awansu, byłoby bardzo ciężko – mówił ówczesny prezes mieleckiego klubu, Bartłomiej Jaskot. Z oczywistych względów kadra drużyny, która wywalczyła promocję musiała się zmienić, ale jak grom z jasnego nieba spadła na wszystkich informacja o rozstaniu się z trenerem Dariuszem Marcem. Jego następca, Dariusz Skrzypczak, furory nie zrobił. Stal grała słabo i na dobre zakotwiczyła na dnie tabeli. Dopiero kolejna, już druga w tym roku zmiana na stanowisku trenera i powierzenie zespołu Leszkowi Ojrzyńskiemu tchnęło w niego nowego ducha. – Stal to mój szósty klub w Ekstraklasie i szósty, który przejmuję, gdy jest w trudnym momencie. Wiem, że wracam w nowych warunkach. Pandemia koronawirusa pozmieniała sporo rzeczy, to czas nowości. Dla mnie to również ciekawa sprawa i wyzwanie – mówił w rozmowie z TVP Sport nowy szkoleniowiec mieleckiego beniaminka. Pod jego wodzą Stal nabrała charakteru, wreszcie zaczęła grać ładnie dla oka, a co najważniejsze – punktować. Rok 2020 zakończyła z przytupem, pokonując mistrza Polski i aktualnego lidera PKO BP Ekstraklasy, Legię Warszawa, i to na jej terenie. W Mielcu jednak nadal twardo stąpają po ziemi i doskonale zdają sobie sprawę, do nadrzędnego celu na ten sezon, czyli utrzymania się w gronie najlepszych zespołów w Polsce, jeszcze droga daleka ale co ważne, na pewno nie niemożliwa do przejścia.

Mimo wszystko udany rok

To był niezwykle udany rok dla piłkarzy Apklan Resovii, choć zakończyli go na ostatnim miejscu po rundzie jesiennej w Fortuna I Lidze. Zespół z Wyspiańskiego 22 powrócił na zaplecze ekstraklasy po 26 latach po niezwykle emocjonującym finałowym meczu barażowym ze Stalą Rzeszów. Aż czternaście rzutów karnych decydowało o tym, kto zagra w Fortuna I lidze. Lepiej jedenastki wykonywali piłkarze Apklan Resovii, którzy wygrali w nich 7:6. Bohaterem został Marcel Zapytowski, który obronił „jedenastkę” Wiktora Kłosa. – Wygraliśmy derby, które zaważyły o awansie do I ligi. Nic dodać, nic ująć – jestem szczęśliwym człowiekiem – mówił zaraz po finałowym meczu barażowym o prawo gry w Fortuna 1 lidze szkoleniowiec Apklan Resovii, Szymon Grabowski i dodawał: – Tyle zdrowia zostawiliśmy przez ten okres, tyle psychicznie nas kosztowały te słabsze momenty, w których nie punktowaliśmy tak jak chcieliśmy, że teraz nie mogliśmy zrobić tego kibicom i zawieść tych, którzy ściskają za nas kciuki, a wiem, że nie wszyscy mogli być na meczu ze względu na te ograniczenia związane z pandemią – mówił trener Apklan Resovii, a Kamil Radulj, pomocnik Apklan Resovii ekipy z Wyspiańskiego 22, dodawał: – Mieliśmy bardzo ciężkie momenty w tej rundzie, ale po tym poznaje się klasę drużyny, że potrafi z takich opresji właśnie się podnieść i my to zrobiliśmy.
Szczególny smak ten awans miał dla Konrada Domonia, który w biało-czerwonych barwach rozgrywa obecnie już 19 sezon. W Resovii gra od siódmego roku życia – od trampkarza, przez juniora, do zespołu seniorów (debiutował w n im w 2004 r.). W klubie jest ponad 25 lat, awansując z nim do trzeciej, drugiej i pierwszej ligi.
– Jestem wychowankiem, od najmłodszych lat tu jestem i dla mnie jest to marzenie, zapisanie się w historii. Awans na zaplecze ekstraklasy po 26 latach – myślę, że nie ma nic piękniejszego. Wiele osób wieszało na nas psy po wynikach w tej rundzie, ale my się tym nie przejmowaliśmy i wierzyliśmy w swoje umiejętności. Trzymaliśmy się razem w szatni. Ci ludzie, którzy w nas wierzyli byli z nami. Niedowiarki przekonały się na własne oczy, że to wywalczyliśmy. Było duży krytyki naszej gry, a teraz myślę, że tym ludziom wydającym takie osądy zamknęliśmy usta awansem – mówił Domoń. Tak dobrze resoviakom nie szło już na zapleczu ekstraklasy, gdzie zakończyli rundę jesienną na ostatnim miejscu z dorobkiem zaledwie 10 strzelonych goli, z czego trzy strzelili na inaugurację sezonu. W kuriozalny sposób dwukrotnie w trakcie rozgrywek z posady trenera zwolniony został Szymon Grabowski. – 99 procent ludzi związanych z piłką nożną i realnie podchodzących do wszystkiego wie, gdzie Resovia była jeszcze nie tak dawno, a gdzie jest teraz i w jakich żyjemy realiach itd.
– mówił Grabowski. – Też tak podchodzę do tego. Zdawałem sobie sprawę, że będzie ciężko w I lidze i w pewnym momencie tego wyniku może nie być takiego jakbyśmy wszyscy sobie życzyli. Wiedziałem i miałem w pamięci słowa prezesa, który mi powiedział – robimy wzmocnienia na razie takie, a nie inne, a co dalej zobaczymy po rundzie jesiennej, gdzie jesteśmy, ile mamy punktów, a jak będzie potrzeba, to kupię ci zawodników. Mimo to wiedziałem, że krytyka będzie spadała na mnie. Miałem wiarę w ludzi i prezesa w tym momencie, że będę miał cały czas wsparcie, a rozliczony zostanę po sezonie, bo moim celem, o którym zawsze głośno mówiłem, było utrzymanie. Wierzę, że Resovia to osiągnie, a druga rzecz to, że gdyby mi dano popracować do końca, to też to utrzymanie by było – stwierdza trener Szymon Grabowski, którego zastąpił Radosław Mroczkowski. Zmiana te niewiele dała bowiem zespół w czterech meczach zdobył punkt z bilansem bramkowym 1-6. Być może światełkiem do optymizmu jest powołanie spółki akcyjnej i nowe władze klubu. Prezesem będzie Adrian Rudawski, a jego zastępcą dyrektor SMS Resovia, Maciej Bajorek. Natomiast Rada Nadzorcza liczyć będzie 10 osób a w jej skład wejdą; Paweł Janda, Dariusz Jęczkowski, Jan Bieńkowski oraz przedstawiciele sponsorów firm: Apklan, Arini, Filt i Pempa. Klub z Wyspiańskiego 22 zakontraktował we wtorek 33-letniego defensywnego pomocnika, Chorwata Josipa Soljica, który ma za sobą grę m.in. w: Stali Mielec, Miedzi Legnica i Wigrach Suwałki.

Niedosyt obu Stali

Prawdziwą huśtawkę nastrojów w minionych 12 miesiącach przeżyli piłkarze i kibice Stali Rzeszów. Runda wiosenna to rollercoaster od miejsca w strefie spadkowej po otarcie się o awans do Fortuna I ligi. Finał sezonu okazał się podwójnie bolesny dla biało-niebieskich, którzy nie dość, że przegrali finał baraży, to jeszcze z lokalnym rywalem, Apklan Resovią. Brak awansu najwyraźniej długo siedział w głowach piłkarzy z Hetmańskiej, bowiem jesienią grali oni poniżej oczekiwań. Efekt – dopiero 9. miejsce na półmetku sezonu i nieoczekiwana zmiana trenerów (Marcina Wołowca zastąpił Daniel Niemczyk), która ma sprawić, że ten sezon uda się się jeszcze uratować. Będzie to możliwe tylko i wyłącznie w przypadku skutecznej walki o awans.
Kwaśne miny mieli również w Stalowej Woli. Po miesiącach „tułaczki” po obcych stadionach, „Stalówka” wreszcie wróciła na Hutniczą, gdzie – jak w całej Polsce – musiała grać przy pustych trybunach. Handicap serii domowych meczów nie wystarczył stalowowolanom do utrzymania się w II lidze i nowy sezon zaczęli oni ligę niżej. Po jesiennej rundzie plasują się oni na 3. pozycji, tracąc do miejsca premiowanego awansem aż 10 pkt.

Przedwczesny koniec

W III lidze tegoroczne zmagania zaczęły się 7 marca, a z najlepszej pozycji przystąpiła do nich Wólczanka Wólka Pełkińska, która na półmetku zajmowała miejsce tuż za podium, ze stratą punktu do lidera. Ekipa Marcina Wołowca bardzo dobrze weszła w rundę rewanżową, na inaugurację której pokonała w delegacji beniaminka – Wisłokę Dębica i awansowała o jedno miejsce w tabeli. Nasze pozostałe drużyny też radziły sobie przyzwoicie, choć bez błysku. Siarka Tarnobrzeg po pierwszej wiosennej kolejce zajmowała 5. lokatę, Wisłoka 10., Sokół Sieniawa 12. Niestety, żadna z ekip nie mogła poprawić swojego rezultatu, bo koronawirus doprowadził do przedwczesnego zakończenia rozgrywek.
W nowym sezonie wspomniane kluby radziły sobie ze zmiennym szczęściem. Najbardziej zaskoczył team z Sieniawy, który zakończył rok tuż za liderem z Puław ze stratą 5 punktów. Podium uzupełnia spadkowicz, Stal Stalowa Wola (10 pkt straty do Wisły
– przyp. red.). Radząca sobie wcześniej świetnie Wólczanka plasuje się na 5. pozycji, a wciąż ucząca się tej ligi Wisłoka jest w środku stawki. Do grona tych drużyn dołączyła KS Wiązownica, która na półmetku iście debiutanckiego sezonu w III lidze jest na pierwszym spadkowym miejscu, ale z niewielką stratą do pozycji, gwarantujących utrzymanie.

Radość w Wiązownicy i Pruchniku

Szczebel niżej ubiegły rok najlepiej zapamiętają we wspomnianej Wiązownicy i w… Pruchniku. Ci pierwsi zyskali na przedwcześnie zakończonych rozgrywkach i po 18 meczach z przewagą 5 punktów nad Koroną Rzeszów uzyskali pierwszy w historii awans do III ligi, choć w środku rywalizacji plasowali się tylko o 2 „oczka” wyżej od „koroniarzy”. IV-ligowcy również wyszli na boiska 7 marca i też zdążyli zagrać jedną rewanżową kolejkę. Wiązownica wygrała w Ropczycach z Błękitnymi 2-0, a rzeszowianie dostali lanie od Piasta Tuczempy, wracając do domu z bagażem 4 goli. Nie mniej od lidera cieszono się w ostatnim Starcie Pruchnik. Pruchniczanie ugrali ledwie 2 punkty i nim podjęto decyzję o zakończeniu ligowych zmagań, sami dobrze wiedzieli, że pod względem sportowym nie mają szans na zachowanie ligowego bytu. Decyzją związku żadna z drużyn nie spadła, więc outsider mógł budować doświadczenie w kolejnym sezonie z rekordową liczbą aż 22 drużyn. Rywalizacja padła łupem Korony, a liga po jesieni została podzielona na dwie grupy – mistrzowską i spadkową. Liderująca rzeszowska ekipa stosunkiem bramek wyprzedza Izolator Boguchwała, a o awans może powalczyć każda z 8 drużyn z grupy mistrzowskiej. Na przeciwnym biegunie znajdują się rezerwy Apklan Resovii i klub z Pruchnika. Warto przypomnieć, że w najlepszej grupie zespoły zagrają ze sobą mecz i rewanż, a walczący o utrzymanie zmierzą się ze sobą tylko raz.

Utrzymanie i spadek

2020 rok był też trudny dla I-ligowych piłkarek Resovii. Podopiecznym Pawła Szurgocińskiego w przeciwieństwie do ekstraligi kobiet nie było dane rozegrać ani jednego meczu II rundy. Resoviaczki wśród 12-zespołowej stawki uplasowały się na szczęśliwej 5. pozycji. Szczęśliwej, bo w lidze miało utrzymać się tylko 6 drużyn, aby po reformie, z dwóch I lig – północnej i południowej, stworzyć tylko jedno zaplecze ekstraligi. W nowych rozgrywkach rzeszowskie piłkarki nie radziły sobie tak, jak same planowały, a dość odległe 8. miejsce zostało przyjęte przy Wyspiańskiego 22 z dużym niedosytem.
Tyle szczęścia co Resovia nie miał Sokół Kolbuszowa Dolna, który zmagania w sezonie 2019/20 zakończył na 9. miejscu i pożegnał się z I ligą. W obecnych rozgrywkach II ligi ekipa znad Nilu plasuje się na 5. pozycji, tracąc do lidera z Ząbek aż 13 pkt.

PIŁKA RĘCZNA
Słabo w Mielcu, zamieszanie w Jarosławiu

Minione 12 miesięcy nie oszczędziło również szczypiornistów. Podobnie jak w pozostałych sportach halowych, przedwczesny koniec rywalizacji był nieunikniony. Reprezentujący Podkarpacie w PGNiG Superlidze mężczyzn i kobiet SPR Stal Mielec i Eurobud JKS Jarosław zakończyły rozgrywki 23 marca wg dotychczas uzyskanej punktacji. Przymusowy koniec niemiło wspominają w Mielcu, bo podopieczni Dawida Nilssona zajęli przedostatnią pozycję (podobnie jak w poprzednim sezonie). Gdyby sezon dokończono w normalnym trybie, mielczanie mieliby przed sobą nader trudne zadanie, aby w play-offach powalczyć o utrzymanie, bo do I ligi spada tylko jedna ekipa, a przedostatnia drużyna gra baraże o zachowanie Superligi. Ostatecznie władze najlepszej polskiej klasy rozgrywkowej zdecydowały, iż żaden z 14 zespołów nie spadnie. 2020 rok biało-niebiescy kończą w nie najlepszych humorach, plasując się na 3. miejscu od końca.
W rywalizacji pań bardzo dobrze radziły sobie jarosławianki, momentami ocierając się o pierwszą trójkę, ostatecznie kończąc przerwany sezon na 5. lokacie. W Jarosławiu z dużymi nadziejami przystąpiono do nowych rozgrywek i nieoczekiwanie na 9 dni przed inauguracją z prowadzenia czarno-niebieskich zrezygnował słowacki szkoleniowiec Vit Teleky, a powodem odejścia miały być odmienne od zarządu zdanie w metodzie przygotowania zespołu. Wraz z trenerem odeszła czołowa zawodniczka, ukraińska rozgrywająca Natalia Turkało, która została zgłoszona do rozgrywek, ale odmówiła gry. Nowym trenerem JKS-u został Norweg Reidar Moistad, asystent selekcjonera reprezentacji Polski. Znane w szczypiorniaku nazwisko miało pomóc rozsypanej ekipie znad Sanu, którą dodatkowo opuściła inna liderka, reprezentacyjna prawoskrzydłowa Magda Balsam, przenosząc się do zespołu mistrza Polski, Perły Lublin. Przeciwny kierunek obrała za to inna kadrowiczka Sylwia Matuszczyk, lecz zarówno ona, jak i norweski trener nie pociągnęły jarosławianek w górę tabeli. Eurobud JKS długo nie mógł wygrać meczu, a rok zakończył na przedostatniej pozycji.
Patrząc na klasę niżej, to kto wie, jak podsumowywalibyśmy I ligę, gdyby nie pandemia, która nader dała się we znaki szczypiornistom SRS Orlen Upstream Przemyśl. Piszemy oczywiście pod kątem sportowym, bo w momencie decyzji o zakończeniu rozgrywek, „harcerze” w gr. C zajmowali 2. miejsce z taką samą liczbą punktów, co KPR Legionowo i z lepszym bilansem bramek od lidera. O prowadzeniu legionowian decydowało bezpośrednie starcie, które na wyjeździe przemyślanie przegrali 32-36. Rewanż planowany był na 25 kwietnia, jednak z wiadomych powodów nie doszedł do skutku. Suma summarum ani jedni, ani drudzy nie awansowali do PGNiG Superligi. Końcową klasyfikację i brak możliwości gry o awans przyjęto nad Sanem z dużym rozczarowaniem. Proponowano kilka opcji, m.in. przyjęcie zasad klasyfikacji z PGNiG Superligi, która promowała zespół z Przemyśla czy rozegranie dodatkowego meczu z KPR-em. Włodarze nie przystali jednak na żaden z pomysłów. Zaistniała sytuacja odbiła się częściowo czkawką dla SRS-u. Przemyślanie obecnie plasują się 3. miejscu (z grupy awansują dwie najlepsze drużyny – przyp. red.), a ostatni mecz w roku przegrali u siebie w kompromitującym stylu z liderującym Zagłębiem Sosnowiec.

TENIS STOŁOWY
Mistrzowski Tarnobrzeg i Jarosław

Z powodu koronawirusa rozgrywki męskiej Superligi i kobiecej ekstraklasy zostały uznane za zakończone tuż przed finiszem rundy zasadniczej. W Superlidze mistrzowski tytuł zdobył po raz drugi PKS Kolping Frac, natomiast wśród kobiet triumfowała już po raz 29. ekipa. KTS Enea Siarka Tarnobrzeg. Zespół trenera Zbigniewa Nęcka w tym sezonie jest na dobrej drodze do jubileuszowego 30. tytułu. – Dlatego pilnujemy tych rozgrywek. Czasami większe problemy możemy mieć z logistyką niż samą czystą walką na stole – mówił trener ekipy z Tarnobrzega, która zajmuje tabeli pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. Nieco gorzej wiedzie się mistrzom Polski z Jarosławia, którzy po XII kolejkach zajmuje czwarte miejsce z sześciopunktową stratą do lidera z Grodziska Mazowieckiego, ale wszystko jest do odrobienia w fazie play-off. Drugi z Podkarpackich zespołów w męskiej Superlidze Fibrain AZS Politechnikę Rzeszowską czekać będzie walka o utrzymanie, w której jednak nie powinna mieć problemów z zachowaniem ligowego bytu.
mj, rm, lukas

Leave a Reply

Your email address will not be published.