Stosy trujących śmieci w środku mieleckiej strefy?

Specjalna Strefa Ekonomiczna w Mielcu jest miejscem pracy kilkunastu tysięcy ludzi. Fot. Archiwum

W samym środku Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu, pomiędzy halami produkcyjnymi,
w których pracuje łącznie kilkanaście tysięcy osób, zaledwie 700 metrów od zabudowań mieszkalnych,
ma powstać miejsce gromadzenia i przeładunku odpadów komunalnych oraz śmieci uznawanych
za niebezpieczne. Firma planująca je wybudować, uzyskała już od miasta decyzję
o środowiskowych uwarunkowaniach.

Z dokumentacji, która od pewnego czasu krąży pomiędzy urzędami, możemy wyczytać, że firma Empol z Tylmanowej, która specjalizuje się w gospodarce odpadami, chce na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu ulokować miejsce gromadzenia i przeładunku odpadów komunalnych oraz śmieci uznawanych za niebezpieczne.

Sprawa wysypiska w Choczni

Planowana inwestycja wzbudza w Mielcu ogromne kontrowersje. Halę, w której firma Empol zamierza składować odpady, od najbliższej zabudowy mieszkaniowej dzieli zaledwie 700 metrów. Znacznie bliżej jest położona np. fabryka lodów. Wokół nie brakuje biur i hal produkcyjnych strefowych firm, w których pracuje łącznie kilkanaście tysięcy ludzi.
Mieszkańcy mówią, że takie obiekty powinno się sytuować z dala od jakichkolwiek zabudowań, najlepiej gdzieś w szczerym polu, a nie na terenie miasta, dodatkowo na terenie przemysłowym, w obszarze gęstej zabudowy firm. – Czy ktoś tu myśli? – pytają ludzie.
Sporo znaków zapytania pojawia się wokół samej firmy Empol. Kilka lat temu bardzo głośno było o sprawie wysypiska śmieci w Choczni. Znaleziono tam beczki z trującymi chemikaliami. Media donosiły, że miały być one przywożone nocami i zakopywane pod warstwą odpadów. Zarządcą wysypiska była wtedy spółka. Jej udziały należały do miejscowej gminy i… firmy Empol. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wadowicach.
Biegli badający temat uznali jednak nie znalezione substancje nie kwalifikują się do odpadów, które nie powinny się tam znaleźć oraz, że zostały tam umieszczone w sposób zagrażający zdrowiu, życiu człowieka oraz niebezpieczny dla środowiska. Nie znaleziono także uzasadnienia dla tezy, że odpady na wysypisku były tam składowane nielegalnie.

Będzie drugi Kronospan?

Mielczanie od ponad dwóch dekad zmagają się już z podobnym problemem. Skarżą się na „trocinowe deszcze” i gęsty duszący dym wydobywający się z kominów firmy Kronospan, który produkuje płyty meblowe. Nie bez powodów protesty przeciwko działalności fabryki za każdym razem gromadziły wielotysięczne tłumy mieszkańców. Ktoś kiedyś jednak ten zakład do Mielca przyjął i pozwolił na prowadzenie takiej, a nie innej działalności.
Czy teraz będzie podobnie? Wiele na to wskazuje. Decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia firmy Empol wydał już Jacek Wiśniewski, prezydent Mielca. – To nie jest zgoda na realizację tej inwestycji – protestuje prezydent. – Dokument ten określa wyłącznie wpływ planowanego przedsięwzięcia na środowisko i wymagania, jakie powinny być spełnione, by zminimalizować skutki negatywnego wpływu na środowisko.
Jak przekonuje, zgodnie z procedurą zadanie to oceniały stosowne organy, czyli: Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie, Dyrektor Zarządu Zlewni w Stalowej Woli Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie oraz Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mielcu. Ta ostatnia instytucja, jak twierdzi prezydent, w milczącej zgodzie uznała, że warunki sanitarno-epidemiologiczne nie zostaną naruszone.
Zarówno RDOŚ jak i Wody Polskie uznały, że zamierzenie to nie wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Uznając to stanowisko za zasadne Jacek Wiśniewski wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Uzyskanie tego dokumentu nie kończy jednak drogi przedsiębiorstwu z Tylmanowej do podjęcia działalności.

Ponad 70 ciężarówek na dobę

Inwestycja ma być realizowana w hali produkcyjno-magazynowej dawnej Odlewni Aparatury Wtryskowej „WSK-PZL”. Obiekt ten ma zostać przebudowany i dostosowany do składowania w nim śmieci. W dokumentacji czytamy, że firma Empol w mieleckiej strefie zamierza zbierać śmieci niebezpieczne i inne niż niebezpieczne. Chodzi m.in. o odpady: opakowaniowe, z budowy i remontów, pochodzące z infrastruktury drogowej, w tym ziemia z terenów zanieczyszczonych; komunalne włącznie z frakcjami gromadzonymi selektywnie.
W planach inwestora jest również zbieranie i magazynowanie złomu. Do hali firmy Empol ma dobowo wjeżdżać 71 ciężarówek z odpadami. Z dokumentacji dowiadujemy się, że dla każdego transportu otwierana będzie, a następnie zamykana brama wjazdowa. Wyładunek odpadów i praca prowadzona w hali ma się odbywać przy zamkniętych drzwiach i uruchomionej wentylacji mechanicznej. Z kolei rozładunek ma być prowadzony ręcznie lub mechanicznie z zachowanie zasad BHP przez przeszkolonych w tym zakresie pracowników.
Na terenie hali nastąpi przeładunek dostarczonych odpadów do dużych pojazdów transportowych w celu ich przewiezienia do miejsca ich przetworzenia lub utylizacji poza terenem Mielca – w ramach konsorcjum, do którego należy firma Empol. Odpady w zależności od ich właściwości mają być składowane w kontenerach, pojemnikach, workach i luzem. Przynajmniej tak możemy wyczytać w dokumentacji. Jak będzie w rzeczywistości?

Urząd Miasta uspokaja

Z informacji przekazanych nam przez Urząd Miasta wynika, że inwestor nie będzie mógł odpadów gromadzić, tylko będą one tymczasowo magazynowane. Proces ten polegał będzie na dowozie śmieci przystosowanymi samochodami do transportu odpadów (np. śmieciarkami). Przeładunek, rozładunek i załadunek odpadów komunalnych będzie prowadzony wewnątrz budynku, wyłącznie przy zamkniętych drzwiach/bramach.
W hali zamontowane będą bramy szybkobieżne, które mają pozwolić na skrócenie czasu wjazdu i wyjazdu samochodów. Nie będą prowadzone procesy przetwarzania śmieci. Odpady zmieszane komunalne i typu bio, czyli mogące być w dłuższym okresie źródłem powstawania odorów, będą wywożone w tym samym dniu lub najpóźniej w następnym dniu roboczym po uzyskaniu ilości potrzebnej do ekonomicznego transportu.
Najdłuższy okres magazynowania tego typu odpadów ma wynosić 72 godziny w okresach świątecznych lub weekendowych. W dni robocze ma być krócej. Wewnątrz hali prowadzone będzie okresowe, minimum raz w tygodniu zimą lub w miarę potrzeb częściej w porze letniej, rozpylanie środków dezynfekcyjnych. Wszystkie odpady mają być magazynowane w pomieszaniach zamkniętych z wyjątkiem części opon i szkła.

Co zrobi marszałek Ortyl?

Mielecki magistrat podkreśla też, że odpady niebezpieczne, które będą tymczasowo magazynowane, są typowymi śmieciami powstającymi w naszych domach, takimi jak: lampy fluorescencyjne i zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne, pozostałości farb, klejów, rozpuszczalników z remontów domowych oraz opakowaniami po nich.
– Odpady te niczym się nie różnią od tych, które mielczanie magazynują na swoich strychach, w garażach i sami dostarczają do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych lub sklepów elektrycznych – przekonują miejscy urzędnicy.
Mieszkańcy, a szczególnie ci, którzy pracują na terenie strefy, wiedzą swoje. Boją się o swoje zdrowie i życie. Mówią, że decydenci „fundują” im kolejny Kronospan. Czy tak się stanie? Decydujące w tej kwestii wydają się być ewentualne zezwolenie na zbieranie odpadów wydane przez Władysława Ortyla, marszałka województwa podkarpackiego oraz niezbędne zgody budowlane ze strony Agencji Rozwoju Przemysłu, która zarządza SSE.
Do tematu powrócimy w jednym z najbliższych wydań Super Nowości.

Paweł Galek

2 Responses to "Stosy trujących śmieci w środku mieleckiej strefy?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.