Uśmiech z nieba


Malwina Błąd (z lewej)i Monika Ślęzak- pomysłodawczyni przedsięwzięcia. Za nimi prezenty dla dzieci, które za chwilę przejmie
święty mikołaj. Fot. Paweł Galek

– Są wśród nas dzieci, których magiczny czas świąt Bożego Narodzenia nie dotyczy. Mama nie ugotuje ulubionego barszczu, tata nie pomoże ubierać choinki – tłumaczyła Monika Ślęzak. – Są wśród nas również dzieci, które co roku piszą list do świętego mikołaja i nie dostają wymarzonego prezentu.
Są również takie, których największym marzeniem jest zdrowie. Postanowiliśmy sprawić, by na wszystkich tych buźkach choć na chwilę zagościł uśmiech.

I zagościł. Mikołaj odwiedził w gminie Kolbuszowa ponad trzydzieścioro dzieci, do których zwykle nie dociera. Pomogła mu akcja wymyślona właśnie przez Monikę Ślęzak. To ona zaangażowała inne aktywne kobiety: Joannę Procak, Malwinę Błąd, Sylwię Tęczę i Agnieszkę Lasotę. Cel „Uśmiechu od Św. Mikołaja z nieba” był jasno określony: obdarowanie świątecznymi prezentami dzieci z terenu gminy Kolbuszowa, które ze względu na sytuację znajdują się w szczególnej potrzebie.
– Chciałyśmy zachować anonimowość, bo jak wiadomo dobroczynność jest najlepsza wtedy, kiedy nikt nie wie, kto za nią stoi. Rozmiar przedsięwzięcia uniemożliwił nam to jednak i z działalności incognito wyszły nici. Musiałyśmy się ujawnić – pół serio, pół żartem wspomina Joanna Procak. – Każda z nas jest zupełnie inna. Kiedy połączyłyśmy siły, to przyniosło efekty.
– Pierwotnie planowałyśmy pomóc jednej rodzinie, w której w wyniku smutnych wydarzeń został tylko jeden rodzic z czwórką dzieci. Myślałyśmy, że same „po cichutku” damy radę. Ale pojawiła się następna rodzina. Stwierdziłyśmy więc, że chyba trzeba to zrobić na większą skalę. W związku z tym poprosiłyśmy o pomoc Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kolbuszowej – zaznacza pani Joanna.
MGOPS wyszukał rodziny w trudnej sytuacji, czyli np. te, w których brakuje rodzica, gdzie występują choroby, albo gdzie sytuacja finansowa jest ciężka. Akcja ruszyła pełną parą. Utworzono konto, na które mieszkańcy zaczęli wpłacać pieniądze. Pojawił się nawet klip z piosenką, który promował akcję. W teledysku pt. „Świąteczny Uśmiech” wystąpiły lokalne mieszkanki: Sarah Britton, Agnieszka Abbas, Magdalena Fedyryszyn, Katarzyna Pastuła, Liliana Pastuła, Hania Abbas i Tamara Turek. – Piosenka ta stała się hymnem naszej akcji. Utwór ten powstał spontanicznie, zachwycił nas i zapalił jeszcze mocniej do działania – przekonuje Monika Ślęzak.

By spełnić marzenia

W ciągu zaledwie czterech tygodni udało się zebrać 8049 zł. – Kwota ta zupełnie nas zaskoczyła. Nie spodziewałyśmy się, że aż tyle serc się otworzy – nie kryje Joanna Procak. – Bardzo dziękujemy wszystkim ofiarodawcom. Wsparł nas m.in. klub sportowy Kolbuszowianka, zasilając konto naszej akcji kwotą 1000 zł do wydania na słodycze w jednym ze sklepów. Dzięki temu, oprócz darów rzeczowych, dzieci dostały również duże reklamówki szczelnie wypełnione słodyczami, czyli tym, co lubią najbardziej. 1100 zł przekazali nam pracownicy Urzędu Miejskiego. Zorganizowali oni zbiórkę między sobą i przekazali nam te pieniądze w ostatni dzień akcji. Dostałyśmy też 700 zł od przedszkola „Słoneczny Zakątek”. Mało tego, placówka ta przywiozła nam aż trzema samochodami dary dla dzieci. Były to m.in. słodycze i przybory szkolne. To wszystko dołożyłyśmy do naszych paczek, dzięki temu te prezenty były imponujące – podkreśla.
W sumie udało zorganizować świąteczne paczki dla 33 dzieci. Dzięki rabatom w lokalnych sklepach znalazły się też pieniądze na prezent dla małej Julci z Domatkowa.
– Prezenty były przeróżne, dziecięce marzenia są urocze – mówi nam Malwina Błąd. – Niektóre marzyły jedynie o książeczkach, inne prosiły o coś innego. Oczywiście były też lalki dla małych mamuś, gry i klocki dla przyszłych inżynierów. Kreatywne zestawy dla zapewne bardzo kreatywnych dzieciaków. Samochody. Dzieci marzyły głównie o zabawkach, ale też o słuchawkach do nauki zdalnej, które są dziś bardzo potrzebne – twierdzi pani Malwina.
– Towarzyszyły nam różne emocje. Były momenty, że zastanawiałyśmy się, czy podołamy – przyznaje Joanna Procak. – Zależało nam na tym, żeby prezenty były wyjątkowe. Żeby były one spełnienie ich marzeń. Różnymi kanałami dowiedziałyśmy się, czego pragną i chciałyśmy to kupić. Nie było to łatwe, bo jak wiadomo ceny w sklepach są takie jakie są. Prezenty kupowałyśmy na miejscu – tak, żeby też wspomóc naszych przedsiębiorców.
– Dziękuję sklepom, które udzieliły nam rabatu. Dzięki temu mogłyśmy kupić więcej darów. Młodsze dzieci otrzymały prezenty, a starszym wręczyłyśmy vouchery. Być może dzięki temu pierwszy raz w życiu będą mogły same sobie kupić w sklepie np. jakąś markową bluzę. Starałyśmy się, żeby wszystko było transparentne. Zbierałyśmy więc wszystkie faktury. Są one oczywiście do wglądu. My na tej akcji nie zarabiałyśmy w żaden sposób. Wszystko, co zebrałyśmy, trafiło do potrzebujących dzieci
– podkreśla nasza rozmówczyni.

Renifery były na kwarantannie

Jak przebiegało rozdawanie prezentów? – Niestety renifery były na „kwarantannie”, więc tym razem to mój samochód posłużył za sanie – śmieje się Joanna Procak. – Tych prezentów było tak dużo, że Monika wzięła jeszcze swoje auto i razem ze świętym mikołajem rozwoziłyśmy prezenty. I naprawdę warto było. Uśmiechnięte buzie wynagrodziły wszystkie trudności. Ten widok był bezcenny. Niektóre dzieci czekały na mikołaja od dłuższego czasu. Siedziały w oknach i patrzyły w dal. One były przeszczęśliwe, kiedy nas zobaczyły. Ja ich uśmiechy i ich ogromną radość zapamiętam do końca życia.
Co dalej? – Przede wszystkim cieszymy się, że udało się zaangażować w naszą akcję tyle dobrych serc. Miniony, pandemiczny rok pokazał ludziom, że trzeba być solidarnym; trzeba pomagać innym, szczególnie tym, którzy sobie nie radzą. Otwarta zrzutka w Internecie spowodowała, że wspierały nas głównie osoby, które mogą sobie na to pozwolić. Ale pomagali nam również ludzie, którym się nie przelewa – zwraca uwagę pani Joanna.
– Mamy nadzieję, że na tym nasza akcja się nie skończy. Chcemy ją kontynuować. Tym razem zaczniemy jednak wcześniej – zapowiada – Na pewno nie będziemy tego robić na takim „spontanie” jak teraz. Korzystając z okazji zapraszam na naszą grupę na Facebooku „Uśmiech od Mikołaja z nieba”. Tam na bieżąco będziemy o wszystkim informować.

Paweł Galek

One Response to "Uśmiech z nieba"

Leave a Reply

Your email address will not be published.