
Na Wyspiańskiego 22 wszyscy żyją powrotem do treningów Apklan Resovii, która w poniedziałek wystartowała z przygotowaniami. Gracze Radosława Mroczkowskiego nie byli jednak pionierami, bo tydzień wcześniej zajęcia rozpoczęły ich koleżanki. Resoviaczki od 5 stycznia ćwiczą dwa razy dziennie, a w niedzielę rozegrają pierwszy sparing.
Piłkarki Resovii, chcąc jak najlepiej wejść w rundę rewanżową, szybko wróciły na boisko, i jak zaznacza opiekun zespołu, nie jest to nic nadzwyczajnego, bo „pasiaczki” w pierwszy weekend marca rozpoczynają drugą część sezonu. – Biorąc pod uwagę częstotliwość naszych treningów, a będziemy trenować trzy razy w tygodniu plus sparing, a to naprawdę nie jest dużo, dlatego nie było sensu dłużej czekać, tym bardziej że przerwa była długa
– mówi trener Paweł Szurgociński. W pierwszych dwóch tygodniach biało-czerwone ćwiczą dwa razy dziennie; rano siłownia, po południu boisko. Resoviaczki przystąpiły do przygotowań w komplecie, jednak z czasem nie obyło się bez problemów. Kilka piłkarek nabawiło się urazów, a w niedzielę zespół rozegra pierwszy sparing i na dzień dobry trener ma niemały ból głowy. Szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z grających w pomocy: Aleksandry Ząbek, Aleksandry Michalskiej, Natalii Paterek i Karoliny Matuszek.
– Właśnie siedzę z kartką i zaczynam przygotowania do tego sparingu – zdradza trener, który boryka się też z innym problemem. – Na treningach nie ma tyle dziewczyn, ile bym chciał. Trenuje około 13 – 14 zawodniczek. liczyłem, że będzie ich 20, 22 w każdym tygodniu, tak jak na początku przygotowań. Wiadomo, że jest to spowodowane tym, że nie ma szkoły (część piłkarek uczęszcza do SMS Resovia – przyp. red.), stąd problem z dojazdami, z mieszkaniami, więc jest to spore wyzwanie, ale i tak dziewczyny dają radę. To nie jest też tak, że komuś się nie chce. Przeciwnie, tylko nie zawsze mają możliwości
– przybliża Szurgociński. Jego podopieczne mają za sobą testy szybkościowe, wydolnościowe i siłowe. – Porównamy sobie wyniki tych testów pod koniec okresu przygotowawczego. Według trenera przygotowania motorycznego, są duże rezerwy, więc jest nad czym pracować, by na wiosnę było dużo lepiej pod względem fizyczności – informuje opiekun zespołu.
Nieliczne zmiany i siedem sparingów
Mimo ubytków kadrowych nie zapowiada się, aby w szeregach Resovii nastąpiły znaczące zmiany. Wszystkie piłkarki zadeklarowały chęć zostania, a dodatkowo może wspomóc je kilka nowych twarzy. – Tak, jesteśmy zainteresowani pozyskaniem dziewczyn z zewnątrz, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy.
Nie traktujemy tego jako wzmocnień, lecz jako uzupełnienie, a na oku mamy dwie zawodniczki. Na razie nie ma ich jeszcze na treningach, nie będzie ich też na pierwszym sparingu – mówi Paweł Szurgociński, którego pytamy, czym będzie się różnił obecny okres przygotowawczy od ostatniego. – Tym, że nie będziemy wprowadzać większych zmian, natomiast będziemy pracować nad tym, nad czym pracowaliśmy w lecie, ale mam nadzieję, że z lepszym skutkiem. Oprócz szlifowania ofensywy, dołożymy poprawę gry w obronie – zapowiada. W bieżącym tygodniu „pasiaczki” koncentrują się bardziej na przygotowaniu motorycznym.
– Oczywiście z pewnymi założeniami w grach treningowych i na to będziemy kłaść nacisk, ale poczekamy do pierwszych czterech sparingów, czy nam to wychodzi. Jeżeli będzie to wychodziło, wówczas opowiem, co mam na myśli – informuje trener. W niedzielę rzeszowianki podejmą u siebie II-ligowy KSP Kielce, czym rozpoczną cykl gier kontrolnych. Wśród siedmiu sparingpartnerów, dwa to ekipy z ekstraligi – UJ Kraków i ROW Rybnik. – Myślę, że pierwsza jedenastka będzie się klarować po piątym, szóstym sparingu – zakończył Paweł Szurgociński.
Łukasz Szczepanik


