Co się dzieje w leskiej policji?

Sprawa rzekomego mobbingu w leskiej komendzie policji ujrzała światło dziennie w lipcu 2019 r. Fot. Martyna Sokołowska

– Sytuacje, o których wspominali mi funkcjonariusze, nigdy nie powinny mieć miejsca w jednostkach policji – komentuje sprawę rzekomych nieprawidłowości, do których od co najmniej dwóch lat ma dochodzić w Komendzie Powiatowej Policji w Lesku na linii komendant – podwładni, posłanka Joanna Frydrych. W sprawie na prośbę pokrzywdzonych funkcjonariuszy interweniowała w Komendzie Głównej Policji.

Sprawę rzekomego mobbingu, do którego ma dochodzić w leskiej komendzie policji opisywaliśmy na łamach Super Nowości po raz pierwszy w lipcu 2019 r. O sprawie dowiedzieliśmy się od anonimowego autora, który w przesłanym do nas mailu twierdził, że w jednostce ma dochodzić do nieprawidłowości, w tym do „nękania i zastraszania pracowników przez przełożonych, w tym m.in. przez komendanta jednostki”. Opisał też sprawę funkcjonariuszki, która zaistniałą sytuację przypłaciła zdrowiem i przez jakiś czas wymagała hospitalizacji i opieki lekarskiej.

Kontrola w jednostce

Informacja o nieprawidłowościach, jakich komendant miał się dopuszczać wobec podwładnych, została skierowana także do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy tej jednostki, w odpowiedzi na nasze pytania informowała wówczas, że do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie faktycznie dotarły informacje mogące świadczyć o „nieprawidłowościach w relacjach pomiędzy przełożonym, a funkcjonariuszami komendy powiatowej w Lesku”.

Kontrola wykazała „problemy w komunikacji”

Aby wyjaśnić sprawę w jednostce, została zlecona kontrola. Skierowani do pracy w komisji psychologowie przeprowadzili wśród policjantów leskiej komendy sondaż dotyczący „atmosfery pracy”. Udział w badaniu był anonimowy. Po zakończonej kontroli rzeczniczka KWP informowała, że sondaż wykazał pewne nieprawidłowości: w jednostce występują problemy w komunikacji wewnętrznej, a także w relacjach między przełożonymi, a podwładnymi. Po uzyskaniu wyników, Komendant Wojewódzki Policji w Rzeszowie zobowiązał komendanta powiatowego w Lesku do podjęcia działań, które wpłyną na poprawę sytuacji.

„Mobbingu nie było”

Po zakończeniu czynności, raport z badania atmosfery pracy, jaki został przeprowadzony wśród funkcjonariuszy i pracowników cywilnych leskiej komendy, został przedstawiony Komendantowi Wojewódzkiemu Policji. I tylko jemu, wyniki kontroli do dzisiaj nie ujrzały światła dziennego. Z przekazu rzeczniczki KWP wiemy jedynie, że „podczas kontroli nie stwierdzono, aby dochodziło do zachowań noszących znamiona mobbingu”.

Wyniki kontroli sfałszowane?

To oficjalnie. Nieoficjalnie, jak udało nam się dowiedzieć, funkcjonariusze w ankiecie mieli wskazywać na nieprawidłowości, do których miało dochodzić ze strony komendanta leskiej policji oraz jednego z naczelników. Co więcej, po tym, kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, nieprawidłowości, których komendant miał się dopuszczać wobec wybranych funkcjonariuszy, miały się nasilić.
Treści raportu jednak nie poznaliśmy, bo jak tłumaczyła wówczas oficer prasowa, miał on charakter dokumentu służbowego i jego treść nie podlega upublicznieniu.

Ktoś nagrał komendanta

Miesiąc później, w sierpniu 2019 r., do mediów wyciekło nagranie, na którym słychać, jak komendant, wówczas naczelnik drogówki, w osobliwy sposób „instruuje” swoich podwładnych, komu nie powinni wystawiać mandatów, i jak postępować, gdy przy sprawdzaniu samochodów okaże się, że auto nie nadaje się do ruchu, a ma aktualne badanie techniczne wystawione przez zaprzyjaźnioną stację kontroli pojazdów.
Sprawa po raz kolejny została skierowana do Biura Spraw Wewnętrznych. Po raz kolejny, bo KWP miało o niej wiedzę już w 2012 roku. Ówczesny Komendant Wojewódzki Policji w Rzeszowie przekazał materiały w tej sprawie do BSW, gdzie przeprowadzone zostały czynności sprawdzające. W trakcie tych czynności nie potwierdzono, aby doszło do popełnienia przestępstwa.
W 2013 r. tą sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Krośnie. Przeprowadzone postępowanie zakończyło się wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowania z uwagi na fakt, iż czyn – zdaniem prokuratury – nie zawierał znamion zabronionego.
Komisarz Jacek Pączek kieruje pracą komendy policji w Lesku od listopada 2016 r. Pytany przez nas wówczas o sprawę nieprawidłowości sygnalizowanych przez policjantów, mówił, że nikt nigdy skarg nie zgłaszał, choć, jak zaznaczył, ma do tego prawo, bo w każdej komendzie są wewnętrzne przepisy i procedury, które dają funkcjonariuszom możliwość zgłoszenia wszystkich nieprawidłowości.

Interwencja u posłanki

I funkcjonariusze z tego prawa korzystają. – Wszystkie zgłoszenia dotyczące nieprawidłowości, jakich dopuszcza się wobec nas komendant, zamiatane są pod dywan – twierdzą funkcjonariusze leskiej policji, z którymi rozmawialiśmy. Dlatego postanowili wsparcia szukać wyżej i o pomoc poprosili posłankę Joannę Frydrych. – O sprawie dowiedziałam się rok temu podczas dyżuru poselskiego. Sytuacje, o których wspominali funkcjonariusze, nigdy nie powinny mieć miejsca w jednostkach policji – relacjonuje posłanka. Komendant „dyscyplinuje” podwładnych i przytacza przykłady – relacjonuje m.in., że komendant wobec kilku podległych mu „niesfornych policjantów, którzy ośmielili się na krytykę jego osoby” wszczynał postępowania dyscyplinarne i kierował wobec nich zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przez nich przestępstwa. Prokuratura po przeanalizowaniu zebranego materiału odmawiała wszczęcia postępowań przygotowawczych, na decyzję prokuratorów komendant składa zażalenia. Ukarani w postępowaniach dyscyplinarnych funkcjonariusze odwołują się od decyzji w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, i wygrywają. Jedno z postępowań już zakończyło się na ich korzyść, pozostałe są w toku. Jedna z funkcjonariuszek postępowań dyscyplinarnych miała w sumie trzy. W dwóch z nich została ukarana, a w jednym uniewinniona. Od decyzji o ukaraniu wniosła skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, sprawy są w toku.  W sprawie policjantki komendant złożył także zawiadomienia do prokuratury, ale w dwóch przypadkach prokuratura odmówiła wszczęcia postępowań. Komendant odwołał się od tych decyzji prokuratury, jedna z tych spraw trafiła do sądu, który decyzję o umorzeniu postępowania podtrzymał. W drugim przypadku po zażaleniach komendanta na odmowę wszczęcia śledztwa przez prokuraturę sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.
Dwóch funkcjonariuszy komendant posądził o przywłaszczenie telefonu komórkowego. O sprawie poinformował prokuraturę, która po przesłuchaniu policjantów nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego i umorzyła sprawę przed wszczęciem. Od tego postanowienia komendant także się odwołał. Wszczął im także postępowanie dyscyplinarne, które zakończyło się umorzeniem, ale policjanci walczą o pełne uniewinnienie, dlatego odwołali się do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie, który orzeczenie leskiego komendanta uchylił i przekazał do ponownego rozpatrzenia. Postępowanie w tej sprawie trwa.

Interwencja „na górze”

W sprawie nieprawidłowości, do jakich ma dochodzić w leskiej komendzie policji, posłanka Joanna Frydrych interweniowała w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, Komendzie Głównej Policji w Warszawie i u Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Odpowiedzi na zadane przez nią pytania są, jak sama przyznaje, „dyplomatyczne”, brakuje w nich też odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące wskazanych przez posłankę nieprawidłowości, choć jak przyznaje, w KWP zadała je dwukrotnie.

Patrole na mrozie

Po tym, jak w ostatnich dniach sprawa po raz kolejny znalazła się w kręgu zainteresowań mediów, policjanci, których mają dotyczyć ze strony komendanta nieprawidłowości, mieli już odczuć skutek ujawnienia niewygodnych dla niego informacji. Jak relacjonuje posłanka, funkcjonariusze „za karę” mieli być kierowani do pieszych patroli i do kontroli statycznych, w dni, kiedy temperatura spadała nawet do dziesięciu kresek poniżej zera.

„Każdy może liczyć na wsparcie”

– Nie zostawimy tak tej sprawy – obiecuje posłanka Joanna Frydrych. W najbliższym czasie nasza rozmówczyni ma poinformować o dalszych działaniach w tej sprawie. Zapewnia też, że pokrzywdzeni funkcjonariusze mogą liczyć na jej wsparcie i pomoc. – Drzwi mojego biura są zawsze otwarte dla osób, które potrzebują wsparcia. Pandemia, niestety, ogranicza nam zdecydowanie bezpośredni kontakt, ale po wcześniejszym kontakcie telefonicznym każdy może liczyć na rozmowę i pomocną dłoń
– mówi.

„Kontrola nie wykazała nieprawidłowości”

O stanowisko w tej sprawie chcieliśmy zapytać komendanta leskiej policji, ale był dla nas nieuchwytny. Udało nam się połączyć z jego zastępcą, ale nie chciał komentować sprawy i odesłał nas do rzeczniczki komendy, Katarzyny Fechner, od której usłyszeliśmy krótki oficjalny komunikat mówiący o tym, że sprawa rzekomych nieprawidłowości była już wyjaśniana dwa lata temu przez specjalnie powołany w tym celu zespół, który po zbadaniu okoliczności opisywanych przez policjantów, nie potwierdził wskazywanych przez nich nieprawidłowości.
Kontrola nie potwierdziła też zarzutów mówiących o mobbingu, który miał być stosowany przez komendanta jednostki wobec funkcjonariuszy – przypomniała. – Na wszelkie szczegółowe pytania dotyczące nowych faktów w tej sprawie odpowiem e-mailem – poinformowała nas rzeczniczka. Pytania wysłaliśmy, czekamy na odpowiedzi, treść odpowiedzi opublikujemy na łamach Super Nowości.

„Zrobię wszystko, aby winni ponieśli konsekwencje”

Dotarliśmy do funkcjonariuszy, których dotyczą opisane przez posłankę Frydrych nieprawidłowości. – W moim przypadku sytuacja trwa od dwóch lat – mówi nam pokrzywdzona policjantka.
– Ciężko jest mi zrozumieć zachowanie komendanta w stosunku do mojej osoby, staram się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki. Mimo tego, po tym, jak zostałam przeniesiona na inne stanowisko, miałam zakaz opuszczania pomieszczenia służbowego, funkcjonariusze nie mogli ze mną rozmawiać, ani pomagać mi w obowiązkach służbowych, które były dla mnie nowe. Komendant, moim zdaniem, zupełnie bezpodstawnie wytaczał mi kolejne postępowania dyscyplinarne, jednocześnie obracając przeciwko mnie innych współpracowników. W pewnym momencie się załamałam, miałam myśli samobójcze… Na szczęście w odpowiednim momencie otrzymałam wsparcie i jakoś udało mi się pozbierać i zamierzam walczyć o swoje dobre imię. Wycierpiałam już tyle, że teraz mam ostatnią szansę na sprawiedliwość i dlatego zrobię wszystko, aby winni ponieśli konsekwencje – mówi nam policjantka.
Do sprawy rzekomych nieprawidłowości, do których miało i nadal ma dochodzić w komendzie policji w Lesku, wrócimy w weekendowym wydaniu Super Nowości. Tam też znajdzie się obszerna relacja policjantów, którzy twierdzą, że mieli doświadczyć mobbingu ze strony komendanta.

Martyna Sokołowska

5 Responses to "Co się dzieje w leskiej policji?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.