
z rodziny ziemiańskiej. Jego ojciec był absolwentem Wydziału Chemicznego na Politechnice Ryskiej i dzierżawcą dóbr Mielnikowce, należących do Czerwińskich. W II RP pełnił funkcję prezesa Komisji Szacunkowej Wileńskiego Banku Ziemskiego. Przyszły konsul był też wnukiem Maryli Wereszczakówny – ukochanej Adama Mickiewicza.W wieku 17 lat wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1920 r. przeniósł się do Wilna, gdzie zdał maturę. Studiował inżynierię wodną na Politechnice Warszawskiej, a następnie w Wyższej Szkole Handlowej. Po uzyskaniu dyplomu rozpoczął karierę w służbie dyplomatycznej. 1 marca 1936 r. został zatrudniony w Konsulacie Generalnym RP w Stambule, w tym od 1 lipca 1937 r. jako attache kulturalny. Następnie od 1 kwietnia 1939 r. do 1 kwietnia 1941 r. pełnił funkcję kierownika konsulatu. Bez wątpienia najważniejsze w trakcie kierowania placówką było niedodpłatne wydawanie tysiącom polskich Żydów fałszywych zaświadczeń o tym, że są polskimi katolikami. Umożliwiło im to wyjazd do Palestyny oraz do kilku państw Ameryki Płnocnej i Południowej. Działania realizowane przez Rychlewicza najprawdopodobniej były znane rządowi RP na uchodźstwie. W 1942 r. Wojciech Rychlewicz dołączył w Palestynie do Armii Andersa, z którą przeszedł szlak bojowy do Włoch. Służbę zakończył w randze podporucznika w Austrii. Po 1946 r. wraz z żoną przeniósł się do Londynu. Zmarł 8 grudnia1964 r. Fot. Wikimedia
Lipiec 1940 r. Edwarda Wang i jej ojciec Szymon właśnie docierają do Stambułu. Ich droga prowadzi z Rzeszowa przez Lwów i Odessę. Chcą ruszyć w dalszą podróż, ale żeby wyjechać, musieliby nie być Żydami. Choć wydaje się to nierealne, udaje się – przynajmniej na papierze. Konsul generalny RP wydaje
zaświadczenia stwierdzające, że Wangowie są dobrymi katolikami. Musi jednak upłynąć ponad 80 lat,
by na jaw wyszło jego nazwisko, a świat usłyszał o Wojciechu Rychlewiczu. Człowieku,
który pomagał Żydom schronić się w Turcji i wyjechać do obu Ameryk i Palestyny.
W grudniu 2020 r. jednocześnie na łamach izraelskiej oraz polskiej prasy opublikowano artykuł dziennikarza Eldada Becka „Anioł ze Stambułu” (w Dzienniku Gazecie Prawnej tytuł brzmiał: „Konsul-Ratownik”). Historia nigdy nie zostałaby nagłośniona, gdyby nie determinacja znanego działacz żydowskiego z Los Angeles. – Mamę zawsze ciekawiło, kim był człowiek stojący za poświadczeniem, które pozwoliło im ruszyć w dalszą podróż – podkreśla w rozmowie z izraelskim dziennikarzem syn Edwardy, Bob Meth.
Po latach udało mu się odpowiedzieć na to pytanie. Meth nawiązał kontakt z konsulem generalnym RP w Los Angeles, Jarosławem Łasińskim, który z kolei skierował go do ambasadora RP w Turcji, Jakuba Kumocha (jako ambasador w Szwajcarii nagłośnił akcję ratowania Żydów, prowadzoną przez poselstwo RP w Bernie, poprzez wystawianie im fałszywych paszportów). Ten rozpoznał na dokumencie Wojciecha Rychlewicza. Kumoch poprosił o sprawdzenie informacji. W Archiwum Akt Nowych w Warszawie odnaleziono setki identycznych pod względem treści dokumentów: wszystkie datowane na lata wojny, większość po francusku, niektóre po turecku i polsku. Niektóre były potwierdzeniem wyznania katolickiego dla osób o ewidentnie żydowskich imionach i nazwiskach, co świadczy o tym, że Rychlewicz miał świadomość, co podpisuje.
Jak z Żyda robiono katolika
Dlaczego te dokumenty miały tak duże znaczenie? Już po I wojnie światowej polityka imigracyjna Stanów Zjednoczonych uległa zmianom. Wprowadzono kwoty, które ściśle określały liczbę przyjmowanych imigrantów w danym czasie. W latach 30. kryzys, nastroje ksenofobiczne i naciski na ograniczanie liczby przyjezdnych były coraz mocniejsze.
Jednocześnie rosła liczba Żydów, którzy chcieli zbudować własne państwo w kontrolowanej przez Brytyjczyków Palestynie. I o ile w latach 20. migracje nie były masowe, to dekadę później mocno przybrały na sile. Stopniowe zaostrzanie kwot imigracyjnych przez inne kraje spowodowało, że pod koniec lat 30. Palestyna stała się dla Żydów właściwie jedyną drogą ucieczki. A i ta nie obyła się bez przeszkód. Wielka Brytania kontynuowała politykę ogłoszonej 17 maja 1939 r. trzeciej Białej Księgi, która zezwalała na napływ 75 tys. żydowskich emigrantów przez okres kolejnych 5 lat. Brytyjczycy ulegli naciskom państw arabskich, ale też obawiali się utraty wpływów w wyniku eskalacji napiętych stosunków między społecznościami żydowską oraz arabską, albo na linii Żydzi – Brytyjczycy.
Gdy antysemickie nastroje przybrały na sile, Żydzi uciekali z terenów okupowanych przez Niemcy na wschód, a potem próbowali dostać się neutralnej Turcji, która stanowiła pomost do Palestyny. Tu pojawiał się kolejny problem, bo również w Stambule narzucono ograniczenia związane z pobytem osób wyznania mojżeszowego oraz ich tranzytem. Jedynym wyjściem, które umożliwiłoby większej liczbie żydowskich uchodźców z Polski schronić się nad Bosforem, było sprawienie, aby Żydzi przestali być Żydami. Tak działały zaświadczenia o przynależności religijnej. Certyfikaty wydawane przez Rychlewicza pomagały więc nie tylko w trudnościach w emigracji do obu Ameryk i Palestyny, lecz także pozwalały obejść tureckie restrykcje.
– Według naszej wiedzy każdy, kto otrzymał dokumenty wystawione przez Rychlewicza – przeżył, a Turcja, która odmówiła Niemcom zamknięcia polskich przedstawicielstw w 1939 r., nie sprzeciwiała się jego operacji – tłumaczy ambasador Kumoch, dodając, że do tej pory udało się w tej sprawie zidentyfikować 431 nazwisk, choć z depeszy ówczesnego ambasadora Polski w Turcji Michała Sokolnickiego wynika, że może być ich „parę tysięcy”.
Dzięki „aniołowi” ze Stambułu do krajów takich jak Palestyna, Indie, Brazylia, czy Stany Zjednoczone docierały tysiące katolików o żydowskich imionach…
wk
Źródła: United States Holocaust Memorial Museum,
Israel Hayom, Dziennik Gazeta Prawna, zydzipolscy.pl.
Link do części pierwszej: http://supernowosci24.pl/jak-polski-konsul-oszukal-system-i-pomogl-rzeszowskim-zydom/


