Umieramy na potęgę. Największy wzrost zgonów na Podkarpaciu

478 658 – tyle osób zmarło w Polsce w 2020 roku (dane z Rejestru Stanu Cywilnego). Biorąc pod uwagę średnią z lat 2017 – 2019, czyli 410 tys. (około 405 tys. w 2017 r., 414 tys. w 2018 r. i 411 tys. w 2019 r.) w całym ubiegłym roku odnotowano o 68,5 tys. osób zmarłych więcej. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na Podkarpaciu, gdzie w latach 2017 – 2019 umierało średnio około 19,5 tys. osób. W 2020 r. w regionie były z kolei ponad 24 tys. zgonów, czyli o blisko 23 proc. więcej. Jakie czynniki miały wpływ na tak dramatyczny wzrost śmiertelności?
Do tego nadmiaru w nawet w ok. 10 tys. przypadków mogła „przysłużyć” się po prostu demografia (powojenny wyż demograficzny). Jak podaje Urząd Statystyczny w Rzeszowie, w pierwszym półroczu 2020 r. w regionie mieszkało 439 tys. osób w wieku poprodukcyjnym (60 lat i więcej – kobiety i 65 lat i więcej – mężczyźni). Na koniec czerwca 2020 r., w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, wzrosła też liczba osób w wieku poprodukcyjnym (o 11,3 tys.). Sama tylko liczba osób w wieku 85 lat i więcej w omawianym okresie wzrosła o 1,7 tys.. Pandemii i wszystkim jej konsekwencjom (zachorowania i powikłania po chorobie, trudniejszy dostęp do opieki medycznej, strach przed wizytami w przychodniach czy szpitalach, załamanie w diagnostyce) spokojnie można przypisywać resztę dodatkowych śmierci. – Muszę powiedzieć, że śmiertelność wzrosła szczególnie w tej najwyższej grupie wiekowej, ale taka tendencja jest obserwowana również w całym kraju. Jest to efekt wcześniejszych zachorowań na przełomie października i listopada – mówił Adam Sidor, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie, podczas jednej z sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego.

Największa śmiertelność na COVID-19

W naszym regionie był też najwyższy współczynnik zgonów wśród zakażonych koronawirusem. – Zwróciliśmy na to uwagę. Z naszych wstępnych analiz wynika, że ogniska choroby dotknęły u nas osoby, dla których COVID-19 był szczególnie niebezpieczny. Dotyczy to pacjentów z zaawansowanymi chorobami nowotworowymi, także osób w podeszłym wieku, z organizmami wyniszczonymi innymi dolegliwościami – mówił wtedy Super Nowościom dr n. med. Andrzej Cieśla, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.
Wzrost śmiertelności to w dużej mierze efekt spadku nawet o 25 proc. wykonywanych w trybie pilnym procedur ratujących życie u pacjentów z ostrym zawałem serca. – To dramat. Chorzy trafiają do nas za późno i nie można im już pomóc – komentował dr hab. n. med. prof. UR Andrzej Przybylski, kierownik Kliniki Kardiologii z Pododdziałem Ostrych Zespołów Wieńcowych w KSW nr 2 w Rzeszowie.

Listopad był najgorszy

W pierwszej połowie 2020 roku śmiertelność „rok do kilku lat wstecz” utrzymywała się na podobnym poziomie. Potem z każdym kolejnym miesiącem liczba osób zmarłych była wyższa niż średnio w latach 2017 – 2019. Skok nastąpił w październiku, kiedy zmarło w Polsce o 44 proc. więcej osób niż średnio w latach 2017 – 2019, w listopadzie o 97 proc., w grudniu o 48 proc.

Anna Moraniec

11 Responses to "Umieramy na potęgę. Największy wzrost zgonów na Podkarpaciu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.