
Gdyby wszystko szło dobrze, wkrótce szczepionkę dostałyby ostatnie osoby z grupy „zero”. Gdyby babcia miała wąsy… No właśnie. Na razie szczepionek dla tej grupy nie ma, a większość szpitali już tydzień temu wstrzymała wyszczepianie medyków. Podają tylko drugą dawkę, bo ta na szczęście była odkładana z każdej dostawy, właśnie po to, „żeby nie zabrakło”. Dla seniorów też miały być zagwarantowane szczepionki. Czy będą? Zobaczymy już w poniedziałek, 25 stycznia, bo wtedy ma ruszyć etap szczepień grupy „jeden”, czyli seniorów. Jak dotąd nie jest wesoło. Oczywiście wielu osobom udało się zarejestrować z większymi czy mniejszymi utrudnieniami, z pomocą rodziny czy przyjaciół, ale… i o to „ale” chodzi. Cała masa seniorów musiała swoje odstać, a nawet odejść z kwitkiem. Pewnie, że są przyzwyczajeni do stania. stali w kolejkach po masło, mięso, węgiel, buty… tyle tylko, że wtedy byli jednak znacząco młodsi. A teraz co? Starzy, chorzy, o kulach, laskach, dobrze, że nie było widać osób na wózkach inwalidzkich. Może oni machnęli ręką? Popatrzmy, jednak na sprawę chłodno. jakie są szanse na zaszczepienia się, było nie było, ogromnej rzeszy ludzi. Według GUS, w 2017 roku w Polsce żyło 1,6 mln ludzi po 80. roku życia, a gdzie jeszcze 70-latkowie? Tymczasem rząd liczy, że do końca marca wyszczepi 3,1 mln osób, a dostał (na 22 stycznia) 1 257 300 dawek szczepionki, z czego 1 213 815 wysłał już do punktów szczepień (szpitali węzłowych), z czego wykorzystane zostało blisko 700 tys. Reszta ma być dostarczana systematycznie po 30 dawek na punkt (blisko 6 tys. w Polsce, ponad 400 na Podkarpaciu). Co prawda firma Pfizer obiecuje zwiększenie dostaw do Polski w drugiej połowie lutego, ale to tylko zapewnienia. Jak będzie, zobaczymy. Póki co należy się oczywiście cieszyć dużym zainteresowaniem szczepieniami w ogóle. Tyle tylko, że, według mnie, laika oczywiście, lepszym wyjściem byłoby powiedzieć po prostu: „Przepraszamy, przesuwamy szczepienia osób siedemdziesięcioletnich i starszych o tydzień, dwa, trzy, przesuwamy zapisy”. Po co starsze, schorowane osoby mają stać na zimnie przed przychodniami, ryzykując swoje zdrowie? Nie lepiej wznowić szczepienia odrobinę później, gdy będziemy już mieć odpowiedni zapas (wszak coraz więcej firm deklaruje szczepionki, a niektóre już zaczęły je dostarczać?) Czy nie lepiej skończyć szczepienia medyków? Może dzięki temu, że oni będą bezpieczni przez zaszczepienie dwoma dawkami, zaczną nas przyjmować w przychodniach i szpitalach bez zbędnych wtedy (mam nadzieję) obostrzeń. Oby nie skończyło się tak, jak ze szczepieniami przeciwko grypie. Gdy jesienią masa osób chciała się szczepić i dopytywała o nie, szczepionek nie było nigdzie. Teraz są, ale chęć na szczepienie się minęła. Oby nie bezpowrotnie.
Redaktor Anna Moraniec



15 Responses to "Rejestrowali tylko do 31 marca. po co było więc robić szopkę?"