
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że politycy, także ci szczebla lokalnego, starają się przekonać wyborców, że są dla nich bardzo ważni i w zasadzie tylko dla nich – a nie dla siebie – w polityce są. Tak to już jest i musimy to przyjąć do wiadomości, nawet gdy jesteśmy bardziej lub mniej świadomi, że to tylko taka gra „na wybór” ze strony polityków. Jednak nawet ta gra ma swoje granice, granice zwyczajnej przyzwoitości. Gdy zostają one przekroczone, zaczyna się ze strony polityków ordynarny populizm, który zwyczajnie obraża inteligencję wyborców. Oczywiście nie wszystkich, ale jakiejś części – jednak. Przykład takiego ordynarnego populizmu mieliśmy okazję zobaczyć na ostatnim spotkaniu prezydenta Przemyśla, Wojciecha Bakuna, z lokalnymi przedsiębiorcami z branży gastronomicznej. Właściciele pubów i restauracji chcieli prosić włodarza miasta, żeby zwolnił ich z pierwszej tegorocznej raty opłaty za koncesję na sprzedaż alkoholu.
Prezydent Przemyśla przyznał, że chętnie by zadość uczynił prośbie restauratorów, gdyby mu na to pozwalały obowiązujące w Polsce przepisy. Problem polega na tym, że… nie pozwalają. Po prostu rządzący nie wprowadzili zmian w prawie dotyczącym płacenia za koncesję alkoholową w związku z lock downem. Nie wiadomo czy posłowie i rząd o tym nie pomyśleli, czy też zapomnieli, że pozamykali ludziom lokale i nie sprzedają alkoholu. Pierwszą ratę koncesji trzeba więc zapłacić do 31 stycznia. Prezydent Bakun wyjaśnił to bardzo przystępnie, powołując się na konkretne przepisy.
Mimo to, że wyjaśnienia prezydenta Bakuna zrozumiałby średnio rozgarnięty uczeń klasy IV szkoły podstawowej, obecni na spotkaniu szefowie klubów radnych tzw. nowej większości, czyli: PiS, Regia Civitas i Nasz Przemyśl sprawiali wrażenie, że nie wiedzą, o co chodzi. Ponieważ trudno podejrzewać panów, którzy nota bebe od czerwca zeszłego roku z woli wspomnianej nowej większości tworzą prezydium przemyskiej Rady Miejskiej, o trudności w rozumieniu prostego tekstu wypowiedzianego w języku polskim, nasuwa się myśl, że zwyczajnie udawali, iż to, co mówił prezydent do nich nie dotarło. Przejawiało się to w zadawaniu po kilka razy tych samych pytań, na które dosłownie przed momentem włodarz Przemyśla już odpowiedział. Tak, jakby nie słyszeli tych odpowiedzi… Oczywiście panowie z prezydium nie omieszkali też włączyć elementów, autokreacji wspominając, że restauratorzy i ich los są dla nich priorytetem i wszystko uczynią, by im pomóc – ba – nawet to, czego zrobić z mocy prawa nie mogą. Co to bowiem za problem obiecać? Nic nie kosztuje, a ludziom w pamięć zapadnie, że chcieli jak najlepiej… Taki właśnie populizm w czystej postaci, byle tylko zaistnieć, głos zabrać i się „pokazać”. Antoni Słonimski, polski literat żydowskiego pochodzenia napisał kiedyś: „Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie” No właśnie – w tym przypadku przyzwoicie byłoby nie zabierać głosu i nie mydlić ludziom oczu, „pracując” na swój wizerunek.
Redaktor Monika Kamińska



11 Responses to "Ordynarny populizm sposobem na dobry wizerunek?"