
– tak wczoraj wyglądała jazda po zaśnieżonym Podkarpaciu. Nz. trasa Łańcut – Rzeszów. Fot. Mariusz Włoch
Kilkadziesiąt kolizji i wypadków, TIR-y ślizgające się po jezdni, zablokowane drogi oraz zszargane nerwy kierowców, a także tysiące mieszkańców bez prądu – tak wygląda bilans wczorajszego dnia. Miejscami w regionie spadło nawet 35 cm białego puchu. Sprawy nie ułatwiał fakt, że przez cały dzień opady nie ustawały. Niestety, prognozy na kolejne dni nie są optymistyczne.
– Drogi są kompletnie nieprzejezdne. Zalega błoto poślizgowe, a pod spodem jest lód. Osobówki jadą z zawrotną prędkością 20 km na godzinę, a ciężarówki w ogóle nie są w stanie ruszyć i blokują jezdnie – grzmiał jeszcze wczoraj jeden z kierujących. – Trasę spod Łańcuta do Rzeszowa, którą normalnie pokonuję w ok. 40 min. dziś przejechałem w niemal 2 godziny. Gdzie są drogowcy?! – pytał. Zresztą, jak większość zmotoryzowanych.
Służby minimalizują skutki
Jak poinformował Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, wszystkie drogi wojewódzkie były przejezdne. Od rana pracowało tam 66 pojazdów odśnieżających i posypujących drogi piaskiem i solą. Według informacji GDDKiA, na drogach krajowych oraz autostradach podobnie. – Non stop pracuje około 130 pojazdów. To pługopiaskarki, sprzęt typowo odśnieżający i pługosolarki. Z powodu ciągłych opadów miejscami zalega błoto pośniegowe. Zdarzają się też punktowe sytuacje, kiedy samochód nie radzi sobie z podjazdem pod górę i mamy nieprzejezdną drogę, bo tworzy się zator. Musi przyjechać sprzęt, który udrożni ruch – tłumaczy Joanna Rarus z GDDKiA w Rzeszowie. – Należy też podkreślić, że jeśli śnieg ciągle sypie, kierowcy nie mogą od nas oczekiwać, że droga będzie czarna i sucha. Służby drogowe przede wszystkim minimalizują skutki. Jeżeli opady będą mniejsze lub ustaną, doprowadzimy do tego, by jezdnia była czarna – zaznacza. Apeluje również, by kierowcy przepuszczali pojazdy odśnieżające, którym w takich warunkach niełatwo przejechać.
Kolizje i odcięte ulice
Nocna śnieżyca sprawiła, że warunki na drogach były bardzo niebezpieczne. – Od rana odnotowaliśmy kilkadziesiąt kolizji i kilka wypadków, na szczęście nietragicznych – informuje podkom. Ewelina Wrona z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie. – Najtrudniejsza sytuacja jest w powiatach: strzyżowskim, jasielskim oraz krośnieńskim. W większości przypadków utrudnienia spowodowane są blokowaniem dróg przez samochody ciężarowe – dodaje.
O godz. 6.20, na drodze wojewódzkiej nr 988 w Dobrzechowie, doszło do zderzenia samochodu ciężarowego z busem. Dwie osoby – kierowca i jeden z pasażerów busa zostały przewiezione do szpitala. Kierowcy byli trzeźwi. Ruch odbywał się wahadłowo. Utrudnienia w powiecie strzyżowskim odnotowano również na drodze krajowej nr 19 w Połomi, DK 986 w Szufnarowej oraz drodze wojewódzkiej nr 988 w Gliniku Charzewskim.
Z kolei tuż po godz. 7 w miejscowości Wola Mała autobus na oblodzonej drodze zjechał na pobocze i uderzył w barierki. Aby uwolnić kierującego i dwóch pasażerów z zablokowanego pojazdu, strażacy musieli wybić szybę. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
W godzinach porannych zablokowane było także rondo w Miejscu Piastowym, gdzie krzyżują się drogi krajowe nr 19 i 28 prowadzące do przejścia granicznego w Barwinku oraz w kierunku Sanoka. Samochody ciężarowe z trudem pokonywały wzniesienia w Rogach, Woli Komborskiej oraz Węglówce, ślizgając się na oblodzonej nawierzchni i tworząc zatory. Zablokowana była droga w kierunku Dukli i Barwinka, a przejazd przez granicę słowacką w Barwinku niemożliwy. Kłopoty mieli także jadący autostradą A4.W Chłopicach (między Jarosławiem a Przemyślem) TIR uderzył w bariery na pasie rozdziału, w wyniku czego zablokowany został jeden pas ruchu. Do podobnej kolizji doszło w Bratkowicach (między Sędziszowem a Rzeszowem).
Tylko na drogach Rzeszowa i powiatu rzeszowskiego od godz. 6 policjanci interweniowali na miejscu 17 kolizji, do których doszło na drogach. Podróżujący autobusami alarmowali o ogromnych problemach z kursami. Odcięte od komunikacji miejskiej były ulice: Błękitne Wzgórze, Iwonicka, Jarowa, Karkonoska, Matysowska, Podleśna, św. Rocha, a także okoliczne miejscowości: Kielanówka. Hermanowa i Królka. Zarząd Transportu Miejskiego obiecywał przywrócenie komunikacji z chwilą doprowadzenia dróg do stanu umożliwiającego bezpieczny przejazd.
40 tys. odbiorców bez prądu
Zima dała się we znaki nie tylko kierowcom czy pasażerom. Wielu mieszkańców regionu pozostało bowiem bez elektryczności. – Odnotowaliśmy szereg awarii, najwięcej w powiecie leżajskim, ale też na południu regionu – w Sanoku, Krośnie, okolicach Rzeszowa czy Mielca i Stalowej Woli. Wyłączonych jest prawie 50 odcinków linii średniego napięcia, co przekłada się na ograniczenia dla ok. 40 tys. odbiorców na terenie oddziału Rzeszów – mówił jeszcze przed południem Łukasz Boczar, z rzeszowskiego oddziału PGE Dystrybucja. – Aura nie sprzyja, bo śnieg ciągle sypie i obciąża gałęzie oraz linie, więc awarie mogą się pojawiać. Natomiast wszystkie siły pogotowia energetycznego pracują w terenie, żeby sukcesywnie je usuwać – przekonywał.
Podobnie było na obszarze, który obsługuje zamojski oddział PGE. Jak podkreślała w rozmowie z nami Anna Szuper, sytuacja się zmieniała. Na godz. 12 w Jarosławiu ok. 1700 odbiorców było bez prądu. Z powodu uszkodzeń linii problemy zgłaszali też mieszkańcy Sieniawy, Adamówki, Birczy oraz Dynowa. W sumie ok. 2 tys. odbiorców musiało się obyć bez energii elektrycznej.
Do pomocy służbom energetycznym przy połamanych słupach wzywani są strażacy. – Najwięcej interwencji odnotowaliśmy w pow.: krośnieńskim, leskim, strzyżowskim i sanockim – wylicza bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP.
Strażacy w regionie wyjeżdżali również do innych interwencji, łącznie prawie 180 razy. – Nasze działania polegają głównie na usuwaniu połamanych drzew i konarów leżących na jezdniach, chodnikach oraz ulicach – wylicza bryg. Betleja.
Wioletta Kruk



3 Responses to "Zasypało Podkarpacie"