
Szok i niedowierzanie. Domysły i koszmarne wizje. Mieszkańcy spokojnych Zdziechowic Drugich w powiecie stalowowolskim od ponad tygodnia żyją makabrą, od której cierpnie skóra nawet policjantom i prokuratorom. Jadwigę K. spotkał okrutny los.
Ogromne, ale zaniedbane obejście. Rolnicze maszyny, ule, stary, nieremontowany od lat dom i szopy. Śnieg „życzliwie” ukrył panujący wokół nieład, ale i tak da się dostrzec, że gospodarz już dawno przestał dbać o swój majątek. Dom w Zdziechowicach Drugich należy do 61-letniego Mariana S., rolnika gospodarującego na wielohektarowym gospodarstwie. W ostatnich tygodniach w domu przebywał także jego syn. Mężczyzna na przełomie 2020 i 2021 przyjechał z Holandii. Od sylwestra w domu S. miał trwać imprezowy maraton. Brała w nim udział także 66-letnia Jadwiga K. Kobieta, choć w wieku emerytalnym, miała, według znających ją osób, wyglądać i czuć się o wiele młodziej.
Diabelski plan
66-letnia Jadwiga K. nie była zameldowana w Zdziechowicach. Pochodziła z Baraków Starych, oddalonych o około 4,5 km. W ostatnim czasie, podobnie jak Roman S., także przebywała za granicą. Do Polski wróciła przed Bożym Narodzeniem. W domu Romana S. i jego ojca Mariana S. bywała ze względu na tego młodszego. Znający rodzinę mieszkańcy Zdziechowic nie kryją, że libacje alkoholowe nie były tu rzadkością. Feralna, według ustaleń policji, miała być sobota, 9 stycznia br. Między Romanem S. a Jadwigą K. doszło do kłótni. Jak ustalili śledczy z Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli, tego dnia 66-letnia Jadwiga K. została pobita przez Romana S. Obrażenia były tak rozległe, że kobieta zmarła.
Mężczyzna nie powiadomił o zdarzeniu służb ratunkowych, ani nie zgłosił się na policję. Wpadł mu za to do głowy diabelski plan, że rozczłonkuje ciało kobiety i spróbuje się go pozbyć kawałek po kawałku tak, aby Jadwigi K. nikt nie znalazł.
Szukali w ulach, szopie i piecu
Odpowiedź na pytanie o to, co wyobrażał sobie Roman S. ćwiartując zwłoki 66-latki być może poznamy, gdy mężczyzna stanie przed sądem. Na razie, śledczy nie informują o szczegółach makabrycznego zdarzenia przyznając, że są one zbyt drastyczne. Wiadomości, które można zdobyć od mieszkańców Zdziechowic to więc w głównej mierze plotki i podpatrzone zza płotów obserwacje.
Faktem jest, że policja na miejscu tragedii pracowała przez trzy dni. Uczestniczący w śledztwie funkcjonariusze przeczesywali teren posesji metr po metrze. Byli widziani jak nosili worki, w których zabierano odnalezione części ciała Jadwigi K. Do tego bowiem, że ciało kobiety zostało rozczłonkowane, nie ma wątpliwości. Świadkowie przeszukiwań mówią o tym, że były one pochowane w różnych miejscach. Mówią o ulu, szopie, miejscu pod kombajnem oraz o domu. Pojawiły się także informacje, że Roman S. próbował spalić część szczątków 66-latki. Jej kości policja miała znaleźć w znajdującym się w domu piecu. Prokuratura nie wdaje się w szczegóły, potwierdza natomiast, że zabezpieczono fragmenty ciała Jadwigi K. Mechanizm śmierci kobiety mają ustalić biegli z Zakładu Medycyny Sądowej. Będzie to miało znaczenie przy postawieniu ostatecznych zarzutów Romanowi S. po zakończeniu śledztwa. Prócz szczątków kobiety zabezpieczono także różne przedmioty, próbki DNA, ślady krwi. Policjanci odwiedzili także dom należący do denatki, a położony w Barakach Starych. Tam także prowadzono działania mające na celu znalezienie jak najwięcej dowodów w tej koszmarnej sprawie.
Dwóch aresztowanych
W sprawie oskarżonych jest dwóch mężczyzn. Jednym z nich jest Roman S., któremu Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli postawiła zarzut spowodowania 9 stycznia br. u 66-letniej Jadwigi K. ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego jej śmiercią oraz zarzut zbezczeszczenia jej zwłok. Kodeks karny przewiduje za te przestępstwa karę pozbawienia wolności od 5 lat do dożywocia. Drugim z zatrzymanych w tej sprawie jest 54-letni Piotr K. To on miał w lokalnym sklepie wygadać się po pijanemu, że Jadwiga K. nie żyje. Wiadomość ta szybko dotarła do policji, a ta nie zbagatelizowała informacji i od niej zaczęły się działania mające na celu ustalenie, co stało się z mieszkanką Baraków Starych.
Piotr K. usłyszał zarzut niepowiadomienia organów ścigania o przestępstwach, których miał się dopuścić Roman S., mimo że miał na ich temat wiedzę. 22 stycznia Sąd Rejonowy w Stalowej Woli przychylił się do wniosku tamtejszej prokuratury i aresztował w sprawie przestępstwa dokonanego w Zdziechowicach obu mężczyzn na trzy miesiące. Status świadka w tej bulwersującej sprawie ma ojciec Romana S. – Marian S. Mężczyzna po zatrzymaniu i przesłuchaniu został zwolniony do domu.
Co wydarzyło się w domu w Zdziechowicach? Czy motywem zbrodni była zazdrość, miłość, czy też alkoholowy amok? Wśród informacji, które można pojawiają się w tej sprawie, występuje wątek zazdrości Romana S. o starszą od niego o 34 lata Jadwigę K. Czy jednak mężczyzna z zazdrości o kobietę jest zdolny do tego, aby ją pobić na śmierć i pociąć na kawałki? Wydaje się to niewyobrażalne, ale w tej tragicznej historii nader możliwe.
Małgorzata Rokoszewska



3 Responses to "Makabra jak z horroru"