Pomysł tak głupi i ohydny, że nawet nieśmieszny

To, że idea WOŚP nie wszystkim jest bliska – to wiadomo. Wiadomo też to, że nie brak takich, co Jurkowi Owsiakowi zwyczajnie zazdroszczą jego genialnego pomysłu na pomaganie i charyzmy, którą cieszy się wśród Polaków. Nie jest też tajemnicą, że aktualna władza WOŚP-u i Owsiaka nie kocha, ba, rzecz można, że nie tak nie kocha, jak nienawidzi. A Polacy na przekór tej władzy z każdym finałem WOŚP coraz hojniej sypią groszem do puszek. Jak zapobiec temu, by podczas tegorocznego finału WOŚP wolontariusze mogli zbierać pieniądze dla chorych dzieci, radzi prorządowa „Gazeta Polska”. Doprawdy, żeby coś takiego wymyślić, trzeba być tyleż kreatywnym, co podłym…
W „Gazecie Polskiej” ukazał się artykuł, którego autor nawołuje tzw. prawdziwych Polaków, by wzywali policję i sanepid, gdy zbliży się do nich wolontariusz z puszką WOŚP. Powód? Ano, wolontariusze łamią obostrzenia dotyczące zachowywania dystansu społecznego, bo nie da się wszak wrzucić monety, a tym bardziej banknotu, z odległości 1,5 metra do puszki z małym otworem. Na przykładne ukaranie zasługują też, oczywiście, zdaniem autora artykułu, zasilający WOŚP-owe puszki. Każdy, który ma na ubraniu WOŚP-owe serduszko jest natomiast poważnie podejrzany o niestosowanie się do nakazu zachowania dystansu i należy na takiego kogoś także nasłać policję wraz z sanepidem. „Kto nie zawiadamia o przestępstwie, sam popełnia przestępstwo! – grzmi autor artykułu w „Gazecie Polskiej”.
Ciekawe, czy sam stosuje się do swoich pomysłów i zawiadamia policję oraz sanepid o wszystkich przypadkach zbliżania się do innych w celu uzyskania od nich datku pieniężnego. Na przykład w kościołach tak się dość nagminnie zdarza podczas zbierania kolekty od wiernych podczas mszy świętej. Autor uważa, że zgłoszenie takich sytuacji organom ścigania i sanepidowi to obywatelski obowiązek każdego Polaka, ale jakoś nic nie słychać o jego obywatelskich interwencjach w takich sytuacjach. Albo zatem nie zgłasza takich przypadków gdzie, jego zdaniem, trzeba, albo zgłasza, ale służby to ignorują, czemu akurat niespecjalnie należy się dziwić.
Jeszcze bardziej ciekawe jest, ilu Czytelników „Gazety Polskiej” zechce się zachować tak, jak oczekuje autor artykułu. Nie, żeby zaraz ci Czytelnicy uznali pomysł autora za debilny – bynajmniej. Rzecz w tym, że osoby tak jak ów autor myślące, z reguły „mocne” są w grupie, a w pojedynkę są żywymi przykładami, że łacińskie powiedzenie „Nec Hercules contra plures” jest aktualne nadal. Może jednak ktoś okaże się na tyle odważny i – nie ukrywajmy- głupi i pomysł autora artykułu przekuje w czyn. Wówczas będzie żywym przykładem na – dla odmiany – polskie porzekadło „Można zwalczyć wszelkie wady, na głupotę nie ma rady”. Na zawiść, zazdrość i bycie kanalią – jak widać po atakach „prawdziwych Polaków” na WOŚP- też, niestety, rady nie ma.

Redaktor Monika Kamńska

37 Responses to "Pomysł tak głupi i ohydny, że nawet nieśmieszny"

Leave a Reply

Your email address will not be published.