
Dwa tygodnie temu goprowcy ratowali kobietę, która w staniku i szortach próbowała zdobyć Babią Górę (1725 m n.p.m) w Beskidzie Żywieckim. W piątek omal nie doszło do podobnej sytuacji w Bieszczadach. Tym razem dwóch morsów – bez koszulek – wybrało się na Tarnicę (1346 m n.p.m.). Po drodze spotkali żołnierzy, z którymi kontynuowali wędrówkę. Mimo pogarszających się warunków oraz apeli mundurowych, ani myśleli zawracać. W końcu tak bardzo przemarzli, że… nie byli w stanie nawet założyć kurtek.
O sprawie poinformowało Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oddział Bieszczady. – Dwóch panów – z nagimi torsami rozpoczyna wędrówkę z Ustrzyk Górnych w kierunku Tarnicy. Dołączają się do grupy żołnierzy. Kiedy wychodzą na połoniny i okazuje się, że wieje silny wiatr, a widoczność jest bardzo ograniczona, zachęcają obu morsów, by się ubrali i zawrócili. Ci jednak idą dalej – relacjonuje GOPR. Nie zniechęca ich niska temperatura, przeszywający wiatr ani śnieg.
Docierają na najwyższy szczyt Bieszczadów, ale tam nie są już nawet w stanie samodzielnie założyć puchówek, które mają w plecaku. Pomagają im żołnierze, którzy równocześnie podejmują decyzję o zmianie trasy i sprowadzają obu panów do Wołosatego.
Dzięki pomocy żołnierzy z 18. Batalionu Powietrznodesantowego z Bielska-Białej, tym razem obyło się bez udziału GOPR. Ratownicy apelują jednak, by pamiętać o bezpieczeństwie – nie tylko własnym, ale również innych.
– Oczywiście, każdy z nas ma prawo korzystać w swój sposób ze swojego wolnego czasu, ale bardzo prosimy przy tym o dużą dawkę rozsądku… W tym wypadku granica między bezpieczeństwem a poważnymi problemami jest bardzo cienka. W tym wszystkim chodzi o bezpieczeństwo nie tylko wasze – morsów – ale też i przygodnych turystów oraz ratowników – przypominają goprowcy.
Konieczne doświadczenie i odpowiedni ubiór
W tym tygodniu bieszczadzcy ratownicy kilkakrotnie udzielali pomocy turystom, którzy zabłądzili lub byli wyczerpani. W górach panują bardzo trudne warunki. Jak informuje Bieszczadzki Park Narodowy, mniej uczęszczane odcinki szlaków (np. Pszczeliny Widełki – Bukowe Berdo, Wetlina – Rabia Skała, Suche Rzeki – Smerek) są słabo przetarte. Pozostałe odcinki są drożne, ale miejscami oblodzone lub zawiane świeżym śniegiem. Grubość pokrywy śnieżnej waha się od 20 do 70 cm, w partiach połoninowych miejscami wynosi ponad 120 cm. Obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Poruszanie się przy obecnie panujących warunkach (świeży opad śniegu, niska temperatura, silny wiatr i ograniczona widoczność) wymaga doświadczenia i umiejętności. Niezbędny jest również odpowiedni ubiór i wyposażenie. Na oblodzonych odcinkach szlaków niezbędne mogą okazać się raki.
Wybierając trasę, trzeba brać pod uwagę, że w warunkach zimowych czas konieczny do przejścia może być nawet dwa razy dłuższy niż czas podawany na mapach turystycznych dla warunków letnich. Lepiej więc unikać długich tras, zwłaszcza że zmrok zapada szybciej.
Wioletta Kruk



8 Responses to "Półnadzy wybrali się na Tarnicę"