
W ubiegłym roku niektórzy spodziewali się, że będzie nas coraz więcej. Miał temu sprzyjać lockdown. Niestety, dane statystyczne pokazują zupełnie coś innego. Zamiast większej liczby nowo narodzonych dzieci, mamy rekord przypadków śmiertelnych. Dlaczego?
Jak podaje GUS, w 2020 r. w kraju odnotowano 477 tys. zgonów. Na świat przyszło 355 tys. dzieci. Są to najnowsze statystyki z 29 stycznia 2021 r. Oczywiście głównym powodem takiej śmiertelności – najwyższej od czasów II wojny światowej – jest COVID-19.
Z kolei jak podaje Artur Gernand z biura prasowego UM, jeśli chodzi o statystyki dla miasta w oparciu o dane z Urzędu Stanu Cywilnego, w 2019 r. w rzeszowskich szpitalach urodziło się łącznie 10 378 osób, w tym zameldowanych 2191. Natomiast liczba wszystkich zgonów to 3053. Dla porównania: w 2020 r. urodziło się 9995 dzieci, w tym 2010 to potomstwo osób pochodzących z Rzeszowa. W tym samym czasie odnotowano 3336 zgonów (1584 osób zameldowanych w mieście). Skąd taka sytuacja? – Zaczyna się dziać to, co przewidywali demografowie. Społeczeństwo szybko się starzeje, ale przedwczesna śmierć jest też bez wątpienia spowodowana koronawirusem. Jeśli chodzi o stolicę Podkarpacia, to ona zaburza globalne statystyki. Młodzi ludzie chętnie osiedlają się tutaj i zakładają rodziny. Widać to na nowych osiedlach, gdzie można spotkać wiele młodych mam spacerujących z dziećmi – tłumaczy dr Leszek Gajos, socjolog z Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Rzeszowie.
BSz



2 Responses to "Więcej zgonów niż narodzin"