Dużo zyskałem pod względem sportowym

Jeszcze nie tak dawno zdawało się, że Krzysztof Pietluch zamieni Wólczankę na Stal Rzeszów. Wydaje się jednak, że to już nieaktualny temat…Fot. Henryk Majcher

To jeden z najbardziej bramkostrzelnych i zarazem znanych napastników na Podkarpaciu. Jego kariera od niemal 20 lat nierozerwalnie związana jest z Wólczanką Wólka Pełkińska. Na początku roku kibiców zelektryzowała jednak wiadomość o jego możliwym transferze do Stali Rzeszów, z której po dwutygodniowym pobycie postanowił wrócić do Wólczanki. – Nie zamierzałem czekać w nieskończoność, aż ktoś z zarządu Stali podejmie ze mną rozmowę na temat mojej przyszłości w rzeszowskim klubie – wyjaśnia Krzysztof Pietluch.

– Chce mi pan wmówić, że przez dwa tygodnie nikt z włodarzy rzeszowskiego klubu nie kontaktował się z panem?
– Rozmawiali ze mną tylko i wyłącznie trenerzy, na czele z panem Danielem Myśliwcem oraz kierownik drużyny. Były to jednak rozmowy na tematy czysto boiskowe, bądź mojego samopoczucia.
– W trakcie rozmowy, którą przeprowadziłem z panem na początku ubiegłego tygodnia, twierdził pan, że dwutygodniowy pobyt w Stali to jedno wielkie rozczarowanie. Tymczasem już kilkanaście godzin później na jednym z regionalnych portali pojawiła się pana wypowiedź: „ To były bardzo wartościowe dwa tygodnie. Fajnie było trenować z piłkarzami Stali Rzeszów. Mam nadzieję, że zaprocentuje to, czego się w tym czasie nauczyłem. Poza tym doświadczyłem, jak to wszystko wygląda od środka”. Która z tych dwóch przeciwstawnych wypowiedzi bliższa jest prawdy?
– Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że pod względem sportowym dużo zyskałem z pobytu w Stali. Mogłem trenować z piłkarzami, którzy mają za sobą występy w bardziej eksponowanych klasach rozgrywkowych niż III liga. Mogłem też nadal pracować i ćwiczyć pod batutą prawdziwego profesjonalisty, jakim niewątpliwie jest trener Daniel Myśliwiec. Ponadto przyjrzałem się, i to z bliska, jak funkcjonuje II-ligowy klub, jakie są jego struktury. Natomiast jestem wielce rozczarowany tym, jak zostałem potraktowany przez klubowych działaczy. Ale, jak już wspomniałem w trakcie naszej wcześniejszej rozmowy, była to dla mnie życiowa lekcja, z której postaram się wyciągnąć stosowne wnioski.
– Skąd w ogóle pomysł na transfer do Stali?
– W trakcie trwania rundy jesiennej, prezes Wólczanki, pan Mariusz Olejarka, zapytał mnie, czy nie chciałbym spróbować swoich sił w wyższej lidze niż III. Kilka dni później, a konkretnie w trakcie meczu w Kraśniku, gdzie mierzyliśmy się z miejscową Stalą, byłem obserwowany przez działaczy rzeszowskiej Stali. Temat ucichł do końca grudnia minionego roku. Dopiero na początku stycznia skontaktował się ze mną nowy trener drużyny z Rzeszowa, pan Daniel Myśliwiec, który zaprosił mnie do wzięcia udziału w treningach Stali.
– Wrócił pan do Wólczanki, którą obecnie prowadzi trener Marcin Wołowiec. Zdążył pan nawet wystąpić w sparingu, w którym rywalem Wólczanki była najpierw Stal Stalowa Wola, a potem Stal Rzeszów. Jak pan ocenia szanse drużyny w rundzie wiosennej?
– Na pewno nie będzie łatwo, ale jestem przekonany, że trener Marcin Wołowiec wszystko poukłada tak, jak należy. Wierzę, że Wólczanka z powodzeniem włączy się do walki o miejsca w górnej połówce tabeli.
– Podobno pański powrót do Wólczanki jednak nie jest przesądzony. Ponoć rozważa pan obecnie bardzo ciekawą ofertę transferową. Proszę więc uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, jaki to klub kusi Krzysztofa Pietlucha?
– Nie zaprzeczam, że dostałem ofertę z pewnego klubu, który aspiruje do awansu. A co z tego wyniknie? Czas pokaże.
Rozmawiał Henryk Majcher

Leave a Reply

Your email address will not be published.