
Cypryjski właściciel Fabryki Wódek „Polmos Łańcut” jeszcze w pierwszym kwartale br. ma w planach zamknięcie części tego zakładu – rozlewni napojów alkoholowych. Związkowcy z tej firmy oraz władze miasta i powiatu łańcuckiego apelują o uratowanie fabryki. Ostatnio dołączyło się do nich jeszcze blisko tysiąc osób z całego kraju.
Wśród nich są przedstawiciele branży gastronomicznej, rynku alkoholowego, przedstawicieli mediów, dziennikarzy, działaczy społecznych i naukowców. Od prezesa firmy United Beverages domagają się oni uratowania wytwarzanych w Łańcucie unikatowych rosolisów.
Jeszcze 14 grudnia burmistrz Łańcuta i starosta łańcucki wysłali do Wiliama Careya, prezesa firmy United Beverages z siedzibą w Toruniu, pismo z apelem o zmianę decyzji w sprawie zamknięcia rozlewni w Polmosie. Odpowiedź z zarządu firmy była jednak zdawkowa. Teraz dotarliśmy z kolei do pisma podpisanego przez blisko tysiąc osób, m.in. dziennikarzy, naukowców i przedstawicieli branży gastronomicznej. Apelują oni do prezesa Wiliama Careya: „Wobec tak daleko idących negatywnych konsekwencji podjęcia planowanej decyzji, apelujemy o jej ponowne przemyślenie, w szerszym kontekście i w duchu społecznej odpowiedzialności biznesu oraz wypracowania w toku dialogu z pracownikami i władzami lokalnymi rozwiązania zachowującego miejsca pracy, jak też zachowania chlubnych łańcuckich tradycji wyrobu rosolisów i pozostałych lokalnych alkoholi. Ratujmy polskie rosolisy i Fabrykę Wódek w Łańcucie” – czytamy.
Fabryka Likierów, Rosolisów i Rumu Alfreda hr. Potockiego, która powstała w 1764 r., zasłynęła z produkcji markowych trunków. Znane w całej Europie rosolisy uchodziły za najlepsze i najdroższe alkohole podawane na ucztach możnych ówczesnego świata. Fabryka Wódek „Polmos Łańcut” SA była jedynym producentem tego alkoholu w Polsce. Do niedawna były produkowane trzy rosolisy: różany, kawowy i ziołowo-gorzki.
and



9 Responses to "Uratujmy łańcuckie rosolisy!"