
W sobotę przed godz. 18 w luksusowym hotelu Malinowy Zdrój w Solcu-Zdroju (woj. świętokrzyskie) zapaliła się instalacja elektryczna w jednym z technicznych pomieszczeń. Na miejsce przybyło 6 jednostek straży pożarnej. Ewakuowano 15 pracowników ośrodka i ok. 100 gości. Wśród nich była sędzia Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej i była posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz, którą sprzed hotelu miało zabrać bmw Służby Ochrony Państwa.
Pawłowicz początkowo nie chciała komentować całego zdarzenia, jednak potem z właściwym sobie wdziękiem i kulturą napisała na Twitterze, że… żadnego pożaru nie było, a informacje o nim to kłamstwa lewackich mediów. Ona sama zaś w SPA przebywała w celach leczniczych i było to, pomimo pandemii, całkowicie legalne.
Nie dała o sobie zapomnieć
Jeszcze nie umilkły echa „niezręcznej sytuacji”, kiedy to dzieci posłanki klubu PiS, Jadwigi Emilewicz szusowały na stoku pomimo zamknięcia tychże dla szarych obywateli, a już znów okazuje się, że nakazy i zakazy rządowe związane z pandemią nie obowiązują aktualnych i „byłych” polityków PiS. Cudzysłów jest tu całkowicie zamierzony, mowa bowiem o Krystynie Pawłowicz. Tej samej, która zasłynęła wyjątkowo obrzydliwym sposobem jedzenia sałatki na sali sejmowej, oraz, co gorsza, skrajnie chamskimi odzywkami skierowanymi do polityków opozycji. To wszystko w poprzednich kadencjach Sejmu RP, bo w ostatnich wyborach w 2019 r. Krystyna Pawłowicz nie wystartowała. Dziennikarzom mówiła, że przechodzi na polityczną emeryturę. Ci jednak, którzy odetchnęli z ulgą, że oto skończyła się era chamskiej osoby z tytułem profesora „na salonach”, okazali się naiwniakami. Z woli swoich partyjnych kolegów Krystyna Pawłowicz została bowiem w grudniu 2019 sędzią Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. To m.in. Krystyna Pawłowicz zdecydowała jesienią zeszłego roku o delegalizacji aborcji, gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony lub nieuleczalnie chory.
Pawłowicz wśród gości
Teraz jednak pani Pawłowicz bawiła w hotelu Malinowy Zdrój w Solcu-Zdroju. To całkiem miłe miejsce, które działa od 21 stycznia mimo obostrzeń pandemicznych narzuconych przez rząd. Działa, bo wg tego, jak sam hotel się reklamuje, jest placówką medyczną, a nie hotelarską. Oferuje różne niezbędne dla zdrowia oczywiście zabiegi SPA oraz rehabilitacyjne i do tanich nie należy. To właśnie tu w minioną sobotę (7 lutego) zaczęła się palić instalacja elektryczna. – Podczas akcji okazało się, że pożar rozpoczął się prawdopodobnie od zwarcia w elektrycznej tablicy rozdzielczej. Spłonęło wyposażenie tego pomieszczenia, ale ogień nie wydostał się poza nie – powiedział „Gazecie Wyborczej” Piotr Dziedzic, oficer prasowy komendy powiatowej straży pożarnej w Busku-Zdroju. O pożarze pierwszy doniósł świętokrzyski portal „Echo dnia”, on też podał informację, że z hotelu ewakuowano 15 pracowników obsługi i około 100 gości, w tym byłą posłankę PiS, Krystynę Pawłowicz. – Po Krystynę Pawłowicz szybko podjechało bmw Służby Ochrony Państwa i pani sędzia szybko wyjechała z naszego uzdrowiska – napisało „Echo Dnia”.
Straż wezwano profilaktycznie
Pawłowicz, pytających ją o całą sprawę dziennikarzy Polsatu News, zbyła słowami „Nie ma żadnej sprawy” i po prostu przerwaniem połączenia telefonicznego. Jednak nieco później udzieliła informacji Polskiej Agencji Prasowej. Pawłowicz powiedziała, że w hotelu Malinowy Zdrój w Solcu-Zdroju nie było żadnego pożaru, a jedynie doszło do zadymienia wskutek zwarcia instalacji elektrycznej. Twierdziła też, że nie było żadnej ewakuacji, bo takiej potrzeby nie widzieli interweniujący na miejscu strażacy.
– WSZYSTKO co piszą media,z wyjątkiem notatki PAP jest KŁAMSTWEM. Odsyłam do info PAP. I proszę porównać skalę KŁAMSTW lewackich mediów – napisała Pawłowicz na Twitterze (pisownia oryginalna).
Jej słowa potwierdzał gorliwie dyrektor hotelu Paweł Patrzałek, ale w kontekście faktu, że do pożaru przyjechało 6 jednostek straży pożarnej i słów rzecznika prasowego PSP w Busku-Zdroju i on nie brzmi przekonująco.
Ani myśli się tłumaczyć
Jak się należało spodziewać, Pawłowicz ani myśli się tłumaczyć czy pokajać w związku z tym, że w czasie pandemii bawiła w hotelu, korzystając ze swej uprzywilejowanej pozycji. – Mocno podkreślam, że przebywam w hotelu Malinowy Zdrój na pobycie leczniczym. Jestem tutaj gościem i korzystam z tego miejsca z zachowaniem wszelkich rygorów sanitarnych – stwierdziła Pawłowicz, dodając, że w hotelu tym razem była od 31 stycznia i miała na pobyt skierowanie lekarskie. Poza tym zdradziła, że bywa w nim regularnie dla poratowania swego, najwyraźniej bardzo wątłego, zdrowia. Internauci i opozycja naturalnie nie zostawią na byłej posłance PiS suchej nitki. „Niesympatyczna panna Krysia królowała na turnusach nie od dzisiaj” – to w zasadzie – nomen omen – sympatyczna „wycieczka” pod adresem Pawłowicz w związku z jej pobytem w hotelu w czasie obostrzeń. Trudno się jednak spodziewać, że zainteresowana wyciągnie z tego jakieś wnioski, ponieważ tak naprawdę Krystyna Pawłowicz to „królowa” chamstwa i tupetu.
Monika Kamińska



31 Responses to "– Nie było pożaru, w hotelu byłam na leczeniu"