Nie dla parkingu na terenie MZK

– Parking dla zatrzymanych samochodów powstał z woli sejmiku na terenie spółki MZK, która swą lokalizację ma przy ruchliwej ulicy i w pobliżu osiedla mieszkaniowego. Fot. Archiwum

Decyzją Sejmiku Województwa Podkarpackiego na parkingu Miejskiego Zakładu Komunikacji powstał parking dla samochodów, które z różnych powodów zostają zatrzymane i wyłączone z ruchu. Problem w tym, że mogą to być także pojazdy wiozące odpady. Sejmik Województwa Podkarpackiego zdecydował jeszcze w 2019 r., że idealną lokalizacją dla takiego parkingu w Przemyślu będzie teren MZK przy ulicy Lwowskiej położony w pobliżu osiedli mieszkaniowych, przy ruchliwej jezdni. Stało się tak pomimo braku zgody na to ze strony władz miasta.

Radni Marcin Kowalski, szef klubu Wspólnie dla Przemyśla, oraz Paweł Zastrowski z klubu KO napisali w tej sprawie pismo do Władysława Ortyla, żądając zmiany lokalizacji parkingu. Tymczasem MZK zaskarżyło decyzję sejmiku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, ale na tę chwilę brak jakichkolwiek odpowiedzi w tej sprawie. A tymczasem parking istnieje od września zeszłego roku tyle, że na razie żadne samochody nie zostały nań skierowane.
Sytuacja jest skomplikowana i choć na ostatniej sesji nadzwyczajnej przemyskiej Rady Miejskiej Andrzej Kulig, dyr. Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie, usiłował ją wyjaśnić, nie było to proste.

Pytali… poprzedniego prezydenta

Ogólnie rzecz ujmując, chodzi o to, że to rządzący narzucają samorządom wojewódzkim wskazanie miejsc na ich terenie, gdzie powstawać muszą parkingi dla samochodów zatrzymanych i niedopuszczonych do dalszego ruchu. Na Podkarpaciu są trzy takie miejsca: w Rzeszowie, Kozodrzy w powiecie ropczycko-sędziszowskim i Przemyślu. Ta ostatnia lokalizacja, jak tłumaczył dyr. Kulig, wydaje się być naturalna choćby ze względu na bliskość granicy z Ukrainą. Rzecz cała w tym, że kontrowersje i obawy budzi nie tyle fakt, iż parking ma być usytuowany także w mieście nad Sanem, ale jego lokalizacja. I tu zaczynają się schody. A to dlatego, że jak utrzymywał dyr. Kulig, miasto nie tylko zgodziło się na zlokalizowanie parkingu na terenie MZK, ale samo miało taką lokalizację wskazać. Zdumiony tym prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, przyznał, że nie przypomina sobie takiej sytuacji. Wkrótce okazało się, że Urząd Marszałkowski pytał o to miasto, ale… w październiku 2018 r., czyli wówczas, gdy miastem rządził jeszcze poprzednik Bakuna. Z aktualnym prezydentem Przemyśla także jednak prowadzono na ten temat korespondencję, tyle że już wskazując ze strony województwa lokalizację parkingu przy Lwowskiej. Ten odpisał, że rozumie odgórne przepisy, nie twierdzi, że na parking się nie zgadza, ale nim wyda ostateczną opinię, potrzebuje więcej szczegółów. Chodziło, jak wyjaśniał prezydent Bakun, o doprecyzowanie, jakie odpady wiezione przez zatrzymane samochody mogą trafiać wraz z tymi samochodami na parking przy MZK. Po analizie otrzymanych informacji włodarz Przemyśla zaopiniował negatywnie usytuowanie parkingu przy Lwowskiej.

Muszą wskazać miejsce

To jednak nic nie dało, bo sejmik uchwałę o takiej lokalizacji przyjął w 2019 r. Przyjął, bo, jak tłumaczono, samorząd województwa jest zobowiązany przepisami prawa takie miejsce wskazać i już. Tę decyzję sejmiku W. Bakun zaskarżył do WSA w Rzeszowie, ale jego skargę oddalono bez jej rozpatrywania, a to dlatego, że w świetle prawa prezydent Przemyśla nie jest w tej sprawie stroną! Nie jest nią, pomimo że jego obowiązkiem jest po decyzji sejmiku przygotować miejsce parkingowe i ponieść związane z tym koszty. Idiotyczne? Owszem, ale tak stanowi prawo… Decyzję sejmiku zaskarżył też zarząd spółki MZK. Stało się to w sierpniu zeszłego roku. We wrześniu skarżący otrzymali kopię złożonej przez marszałka Ortyla do sądu odpowiedzi na skargę i do tej pory nie mają żadnych innych wiadomości z sądu. A parking zasadniczo już od września zeszłego roku działa! Tyle tylko, że do tej pory nie zostały nań skierowane żadne samochody. Jak podkreślał dyr. Kulig, tak naprawdę na tego rodzaju parkingi pojazdy trafiają po prostu rzadko, a do tego zaprzeczył, by parkować tam mogły samochody z niebezpiecznymi ładunkami. Rzecz w tym, że przepisy nie uwzględniają jako niebezpieczne wiele odpadów, które dla przeciętego obywatela jednak nimi są. Dlatego mieszkańcy Przemyśla, włodarz miasta i część radnych nie chcą parkingu w pobliżu ruchliwej ulicy i osiedla mieszkaniowego niemal w centrum i oczekiwaliby, że zostanie on zlokalizowany gdzie indziej. Radni Marcin Kowalski, szef klubu Wspólnie dla Przemyśla, i Paweł Zastrowski z klubu KO napisali już w tej sprawie do marszałka Ortyla. To jednak nie wszystko, bo na ostatniej sesji nadzwyczajnej Kowalski chciał podjęcia rezolucji wyrażającej sprzeciw wobec takiej lokalizacji parkingu. Niby ów pomysł spodobał się także radnym tzw. nowej większości w przemyskiej RM (kluby PiS, Regia Civitas i Nasz Przemyśl), ale prowadzący obrady przewodniczący Maciej Kamiński (PiS) zaproponował, by nad rezolucją popracować spokojnie poza sesją i wprowadzić ją do kolejnego porządku obrad. Kowalski na to „poszedł” i gdy kilka dni później z Biura Rady Miejskiej otrzymał SMS-a z zaproszeniem na spotkanie ws. rezolucji, pofatygował się naturalnie na nie. Jakież było jego zdumienie, gdy okazało się, że z nowej większości, z której także wyłoniono prezydium RM, nie ma nikogo. Nie wiadomo, jakie będą losy parkingu, ale Zastrowski i Kowalski zapowiadają, że nie zamierzają sprawy tak zostawić.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.