
Choć rząd karmi nas nieustannie opowieściami o tym, że odnosi sukcesy na polach wszelkich, to każdy, kto interesuje się polityką, wie, że może on nie dotrwać do wyborów w 2023 roku. I nie chodzi bynajmniej o ten konkretny rząd i ewentualne zmiany personalne, ale o to, że Zjednoczona Prawica może się rozpaść i Kaczyński nie będzie miał już w Sejmie większości. Wiele tu zależy od koalicjantów, a konkretnie obecnie od Porozumienia Jarosława Gowina.
Choć Jarosław Kaczyński na pokaz stara się sprawiać wrażenie osoby kontrolującej w Zjednoczonej Prawicy wszystko i wszystkich, prawda jest zgoła inna. O ile bowiem jest on prawdziwym „guru” dla większości członków swej partii, o tyle dla polityków z Porozumienia Jarosława Gowina i tych z Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry już niekoniecznie. Ci trzymają się raczej lojalnie swoich liderów, a tym niekoniecznie zawsze z J. Kaczyńskim po drodze. Zbigniew Ziobro chciałby zająć miejsce prezesa i sam zostać „guru” dla polityków prawicy. Nie jest jednak naiwny i wie, że łatwe to nie będzie tym bardziej, że na drodze do spełnienia tego marzenia stoi mu premier Mateusz Morawiecki. Konflikt tych dwóch polityków jest tajemnicą poliszynela, czyli żadną tajemnicą.
Teraz jednak większym problemem Kaczyńskiego zdaje się być nie Ziobro, lecz lider drugiego koalicyjnego ugrupowania, czyli Jarosław Gowin, przez niektórych zwany człowiekiem o giętkim kręgosłupie. Nie jest to bynajmniej „wycieczka” do kondycji fizycznej szefa Porozumienia, ale do jego „elastyczności” w poglądach. Choć chwalić taką elastyczność trudno, przyznać trzeba Gowinowi, że potrafi z tego wybrnąć nie tylko z twarzą, ale i z wdziękiem. W odróżnieniu od Kaczyńskiego Gowin jest nie tylko mężczyzną o miłej aparycji, ale także o dobrych manierach i elokwentnym. To jednak dla Kaczyńskiego niewielki problem, bo jego miłośnicy popierają go takim, jakim jest. Ale Gowin ma jeszcze jedną, nieznośną dla prezesa PiS, wadę. Otóż z całym swoim spokojem potrafi się mu przeciwstawić. Pokazał to przy próbie przeprowadzenia przez PiS na siłę wyborów korespondencyjnych na prezydenta RP.
Kaczyński chciał osłabić Gowina, ale nie wyszło
Choć potocznie mówi się o „rządach PiS” w Polsce, tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość nie ma przecież większości w Sejmie. Większość, bardzo słabą zresztą, na Zjednoczona Prawica, czyli PiS, ale na spółkę z Porozumieniem i Solidarną Polską. Dlatego Gowin mający w zeszłym roku 18 posłów, mógł bez trudu „szachować” Kaczyńskiego w sprawie wyborów. Gdyby wyszedł z koalicji, rząd Mateusza Morawieckiego nie miałby poparcia w Sejmie. Gowin pokazał to Kaczyńskiemu bardzo jaskrawo i trudno byłoby oczekiwać, żeby ten darzył go sympatią. A Gowin gra o swoją pozycję na politycznej scenie Polski i już kalkuluje, z kim pójdzie do wyborów w 2023 roku.
Te wszystkie powody są wystarczające do tego, żeby Kaczyński chciał wyeliminować Gowina, albo przynajmniej znacznie osłabić jego pozycję. Kaczyński i jego ekipa nie słyną raczej z subtelności, więc próba odebrania Gowinowi prezesury w Porozumieniu była tyleż ordynarna co nieskuteczna. Fakt, że lider Porozumienia nie dopełnił obowiązku i nie zwołał kongresu swej partii, by wybrać kolejny raz jej władze, miał być dla Kaczyńskiego drogą do pozbycia się Gowina jako szefa jego partii. Zastąpić miał go Adam Bielan, który swego lidera zdradził dla Kaczyńskiego. Jednak Kaczyński postawił tu na bardzo słabego „konia”. Bielan bowiem nie jest politykiem na tyle samodzielnym, ani na tyle charyzmatycznym, by „porwać” za sobą innych posłów Porozumienia. „Poszło” z nim zaledwie kliku i to takich, po których można się było tego spodziewać, a Gowin ze swoimi 13 głosami w Sejmie nadal może trzymać Kaczyńskiego w szachu.
Gowin chce dotrwać w Zjednoczonej Prawicy do wyborów
Choć lider Porozumienia podkreśla, że nie ma zamiaru rozstawać się ze Zjednoczoną Prawicą i otwarcie mówi o swoim poparciu dla rządu M. Morawieckiego, Kaczyński jest przekonany, że Gowin spiskuje przeciwko niemu z opozycją. Jak donosi Onet.pl, ci posłowie Porozumienia, którzy „poszli” za Kaczyńskim podsycają w nim tę myśl twierdząc, że Gowin spotykał z samym Donaldem Tuskiem. Pisze o tym proPiS-owski portal „doRzeczy” informując, że do spotkania Gowina z Tuskiem miało dojść kilka razy w ciągu ostatnich kilkunastu dni w stołecznym hotelu Warszawa. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że hotel ten znajduje się w pobliżu siedziby TVP Info. Tylko zatem, z przeproszeniem, kompletny idiota spotykałby się tam z kimś, z kim nie chciałby być widziany. A J. Gowin idiotą na pewno nie jest.
Póki co wygląda na to, że Gowin na serio jeszcze „rozwodu” z PiS-em brać nie chce. Ale jako doświadczony polityk wie, że w wyborach w 2023 roku nie ma co liczyć na miejsca na listach PiS dla swoich ludzi. Dla lidera Porozumienia nie byłoby jednak teraz zręcznie doprowadzić do upadku rządu Morawieckiego, bo nie wpływałoby to dobrze na jego wizerunek u wyborców. Dlatego Gowin najprawdopodobniej poczeka te 2,5 roku do wyborów, ale na pewno nie bezczynnie, chyba że Jarosław Kaczyński wpadnie na jakiś kolejny „genialny” pomysł taki, że Gowin nie zechce go poprzeć, a Kaczyński się uprze. Wtedy liderowi Porozumienia będzie wypadało zerwać koalicje i rozłożywszy ręce powiedzieć Polakom:- Próbowałem, ale nie da się. Pamiętajmy, że Jarosław Gowin to wytrawny i twardy oraz bardzo inteligentny gracz polityczny…
Monika Kamińska



7 Responses to "Gowin uśmiecha się i szachuje, a to wytrawny gracz"