
Były proboszcz molestował ministranta – lektora, a ten molestował młodszego kolegę ze służby liturgicznej? Rozpoczęty na początku lutego br. przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu proces 58-letniego księdza Józefa G., odpowiadającego za nadużycia seksualne, może się okazać bardziej skomplikowany niż się wydawało.
3 lutego przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu ruszył proces 58–letniego księdza Józefa G. Były proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, a do września ub. roku proboszcz jednej z parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim, odpowiada za molestowanie ministranta oraz bezprawne wpływanie na jego zeznania. Wydarzenia, które stały się podstawą do postawienia zarzutów, miały miejsce w latach 2005 – 2006. Ofiarą księdza miał paść 12-letni chłopiec, który służył w parafii jako ministrant. Informacja o krzywdzie dziecka miała dotrzeć do Sandomierskiej Kurii Biskupiej, ale jedyne, co z tego zgłoszenia wynikło, to przeniesienie księdza Józefa G. na probostwo do jednej z parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim. Decyzję taką podjął ówczesny ordynariusz diecezji sandomierskiej, bp Andrzej Dzięga. Musiało minąć 13 lat, aby sprawą zajęły się organa ścigania.
Postępowanie w sprawie duchownego zostało wszczęte 24 czerwca 2019 r. na skutek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonego przez oficjała Sandomierskiego Sądu Biskupiego.
Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. W okresie przygotowawczym do procesu złożył obszerne wyjaśnienia, które są sprzeczne z zebranym w sprawie materiałem dowodowym. Zarzucane podejrzanemu przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Rozpoczęty 3 lutego br. proces księdza został, ze względu na charakter zarzutów i dobro pokrzywdzonego, utajniony.
Nowe zawiadomienie o przestępstwie
Zaledwie kilka dni po rozpoczęciu procesu, do opinii publicznej dotarły nowe szokujące wiadomości mające związek z księdzem i pokrzywdzonym przez niego, obecnie dorosłym mężczyzną. Jak się okazuje, do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu wpłynęło zawiadomienie o nadużyciach seksualnych, których miał się dopuścić nie kto inny, jak… pokrzywdzony przez księdza. Zawiadamiający w czasie, gdy miał zostać skrzywdzony przez starszego o około 5 lat kolegę lektora, pełnił z nim służbę w parafii zarządzanej przez Józefa G. Do nadużyć miało dochodzić w mieszkaniu starszego z nastolatków. Ten miał chłopcu uczęszczającemu do 4 – 5 klasy szkoły podstawowej puszczać filmy pornograficzne i doprowadzać młodszego do poddania się tak zwanym innym czynnościom seksualnym i nakłaniać do ich wykonywania.
Zbieżność zawiadomienia organów ścigania o nadużyciach sprzed lat nie jest przypadkowa z rozpoczęciem procesu byłego proboszcza. Mężczyzna w wywiadzie udzielonym dziennikowi Echo Dnia przyznał, że: „Zdecydowałem się podzielić moją wiedzą, bo jestem przekonany, że ksiądz jest niewinny i został pomówiony, a na podstawie tego pomówienia niewinnie oskarżony. Ten ksiądz ma po prostu taki styl bycia, że ministrantów pogłaskał po głowie czy nawet życzliwie przytulił, ale nie było w tym żadnych podtekstów erotycznych. Za to mężczyzna, były ministrant, który miał być przez proboszcza wykorzystywany, wcale nie jest taki święty. Proszę sobie ustalić, dlaczego musiał opuścić seminarium i czy przypadkiem wkrótce sam nie usłyszy zarzutów molestowania seksualnego”.
Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu potwierdza fakt wpłynięcia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa molestowania seksualnego osoby poniżej 15. roku. Postępowanie jest na początkowym etapie i nie są w związku z tym udzielne żadne szczegółowe informacje.
Wyrzucony z seminarium
Pierwszą osobą, która kilka miesięcy temu ujawniła szczegóły dotyczące nadużyć seksualnych, do których miało dochodzić na terenie parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Pisząc o skrzywdzonym chłopcu informował: „Mając 12 lat, stał się obiektem karygodnego zachowania seksualnego ze strony tamtejszego księdza proboszcza. Sprawę zgłosił księdzu wikaremu, a następnie idąc za jego radą ówczesnemu Biskupowi Ordynariuszowi i Biskupowi Pomocniczemu, z którymi rozmawiał osobiście, a którzy obiecali zająć się tym wszystkim. Przekazał też kurii taśmę magnetofonową, za pomocą której nagrał wypowiedzi proboszcza, a która potwierdzała jego zeznania. Proboszcz po złożeniu doniesienia przez ministranta nie został jednak zawieszony, ale przeniesiony z urzędu proboszcza w X na urząd proboszcza w Y. Na nowej placówce przez kilka lat nadal posiadał misję kanoniczną do nauczania dzieci w szkole podstawowej, co wobec opisanych wydarzeń nie powinno mieć miejsca. Za zgodą władz kościelnych podjął także pracę jako wykładowca w tamtejszej wyższej szkole” – informował ks. Isakowicz-Zaleski. Z informacji księdza Tadeusza-Zaleskiego wynikało, że pokrzywdzony jest obecnie klerykiem. Ta informacja jest już jednak nieaktualna.
Mężczyzna po ukończeniu szkoły średniej faktycznie wstąpił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu, ale został z niego wyrzucony, gdyż został przyłapany w jednoznacznej sytuacji intymnej z innym seminarzystą. Wydarzenia te miały miejsce około 6 lat temu. Potem tarnobrzeżanin przebywał przez krótki czas w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Karagandzie, w Kazachstanie. Tej uczelni także jednak nie ukończył.
Zarzuty wyssane z palca
Czy zawiadomienie, które wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu w sprawie pokrzywdzonego przez księdza, zaowocuje postawieniem zarzutów? Tego najpewniej dowiemy się w ciągu najbliższych tygodni. Czy ewentualne zarzuty wpłyną na wiarygodność jego zeznań w procesie księdza? Ze względu na wyłączenie jawności procesu, nie będziemy mogli się o tym przekonać osobiście, ale będziemy podpytywać o przebieg sprawy Józefa G.
Pokrzywdzony w procesie księdza i mierzący się z zarzutami postawionymi przez byłego ministranta cytowany przez Echo Dnia odpiera postawione mu zarzuty.
– Te zarzuty, jakobym miał kogokolwiek wykorzystywać, to bzdury wyssane z palca, ale prawda wyjdzie na jaw i to niedługo. Niestety, z uwagi na utajnienie procesu o pewnych faktach nie mogę mówić. Co do wyrzucenia mnie z seminarium, choć oficjalnie jako przyczyna została podana ta opisana w artykule, tak naprawdę nic takiego absolutnie nie miało miejsca. Prawdziwy powód miał związek ze sprawą księdza, niedługo też to wszystko ujrzy światło dzienne.
Obie sprawy wymagają wnikliwego i osobnego rozpatrzenia i będziemy śledzić ich przebieg.
mrok



12 Responses to "Molestowany przez księdza sam molestował?"