Księża świadkami w procesie byłego proboszcza

Józefowi G., który nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu trwa proces Józefa G., byłego proboszcza miejscowej parafii pw. Miłosierdzia Bożego. 58-latek odpowiada za molestowanie ministranta oraz bezprawne wpływanie na jego zeznania. Na liście świadków m.in. byli przedstawiciele Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu.

W środę, 24 lutego, przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu stanął ponownie 58-letni Józef G., były proboszcz tarnobrzeskiej parafii pw. Miłosierdzia Bożego. Mężczyzna odpowiada za molestowanie ministranta oraz bezprawne wpływanie na jego zeznania. Wydarzenia, które stały się podstawą postawienia zarzutów mężczyźnie, miały miejsce w latach 2005 – 2006. Pokrzywdzonym w sprawie jest obecnie dorosły mężczyzna, który w nakreślonym w akcie oskarżenia czasie miał około 12 lat.
Proces 58-latka ze względu na charakter zarzutów toczy się z wyłączeniem jawności. Wczoraj sąd zaplanował przesłuchanie sześciu osób, w tym przedstawicieli lokalnego duchowieństwa: obecnego proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego, który przejął funkcję po tym, jak Józef G. został oddelegowany z Tarnobrzega do parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim, a także dwóch były kanclerzy Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu.
Przypomnijmy, że postępowanie w sprawie Józefa G. zostało wszczęte 24 czerwca 2019 r. na skutek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonego przez oficjała Sandomierskiego Sądu Biskupiego.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzej Dubiel informował wówczas, że „materiał dowodowy, który formalnie stanowił podstawę zarzutów przedstawionych podejrzanemu został zebrany dzięki ścisłej współpracy z Sandomierską Kurią Diecezjalną”.
Sprawą byłego tarnobrzeskiego proboszcza interesował się już wcześniej ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, do którego miał się zgłosić pokrzywdzony. Tuż po zatrzymaniu księdza Józefa G. we wrześniu ub. roku ujawnił on, że współpraca Sandomierskiej Kurii Diecezjalnej nie była tak wzorowa 15 lat temu.
Według informacji ks. Isakowicza – Zaleskiego, pokrzywdzony sprawę molestowania zgłosił księdzu wikaremu, a następnie, idąc za jego radą, ówczesnemu biskupowi ordynariuszowi i biskupowi pomocniczemu, z którymi rozmawiał osobiście, a którzy obiecali zająć się tym wszystkim. Chłopiec miał także przekazać kurii taśmę magnetofonową, na której nagrał wypowiedzi proboszcza, a która potwierdzała jego zeznania. Proboszcz po złożeniu doniesienia przez ministranta nie został jednak zawieszony, ale przeniesiony z tarnobrzeskiej parafii do parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim.
„Na nowej placówce przez kilka lat nadal posiadał misję kanoniczną do nauczania dzieci w szkole podstawowej, co wobec opisanych wydarzeń nie powinno mieć miejsca. Za zgodą władz kościelnych podjął także pracę jako wykładowca w tamtejszej wyższej szkole” – informował ks. Isakowicz-Zaleski. I dalej: „W tym samym czasie przeniesiono też księdza wikarego, który stanął w obronie pokrzywdzonego”.
Z akt sprawy nie wynika, aby sprawa, zgodnie z wytycznymi papieża Jana Pawła II i kardynała Josepha Ratzingera z 2001 roku, została zgłoszona przez Biskupa Ordynariusza do Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie.
Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył obszerne wyjaśnienia, które są sprzeczne z zebranym w sprawie materiałem dowodowym. Ksiądz Józef G. od września ub. roku pozostaje w areszcie tymczasowym. 58-latkowi grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Sprawa ma także drugie dno. Tuż przed rozpoczęciem procesu księdza do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu wpłynęło zawiadomienie od innego byłego ministranta, który pokrzywdzonego przez księdza mężczyznę także oskarża o nadużycia seksualne. Miał on się ich dopuścić, gdy pełnił w tarnobrzeskiej parafii funkcję lektora. Zdaniem pokrzywdzonego przez lektora, ksiądz Józef G. jest natomiast niewinny i padł ofiarą pomówień.

mrok

15 Responses to "Księża świadkami w procesie byłego proboszcza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.