Przywędrował najprawdopodobniej z Bieszczadów

Gdy mowa o żubrach, każdy myśli oczywiście o puszczy białowieskiej. Tymczasem spora populacja, bo ok. 600 – 700 sztuk tych zwierząt, żyje w naszych podkarpackich Bieszczadach. Pewien byk samotnik postanowił nieco poszerzyć swą przestrzeń życiową, i od około pół roku wędruje sobie od Przeworska po Krasiczyn. Ostatnio leśniczemu z Nadleśnictwa Kańczuga udało się go sfotografować.

Królem zwierząt jest lew, ale królem polskich zwierząt na pewno jest żubr. Potężny i dostojny kojarzy się przede wszystkim z puszczą białowieską, ale niemało tych królów polskich lasów mamy i u nas na Podkarpaciu, a dokładnie w Bieszczadach. – Tam bytuje spora, bo licząca około 600 – 700 sztuk populacja żubrów – zdradza nam nadleśniczy Tomasz Smędra z Nadleśnictwa Kańczuga. – Od około pół roku także na naszym terenie mamy żubra – opowiada. – To dorosły samiec, byk – wyjaśnia. – Jego tropy widywaliśmy już od ponad pół roku, ale dopiero kilka dni temu udało mi się go sfotografować – mówi leśniczy Jacek Warchoł z tego samego nadleśnictwa.
Fizjonomia żubra robi spore wrażenie. – Dorosły byk osiąga wagę około 2 ton – wyjaśnia nadleśniczy T. Smędra. – Ten osobnik był już widywany w różnych okolicach, od Przeworska po Krasiczyn. Jak każdy żubr nie szuka kontaktu z człowiekiem. spotkawszy go w lesie, należy to uszanować – radzi leśnik. – Sprowokowany żubr może stać się agresywny, a to ogromne i szybkie mimo swej masy zwierzę – ostrzega. Leśniczemu Jackowi Warchołowi udało się sfotografować żubra z odpowiedniej odległości bez niepokojenia króla polskich lasów, ale osoby, które nie mają z dzikimi zwierzętami doświadczenia, razem z leśnikami przestrzegamy przed uleganiem pokusie podchodzenia do niego blisko. – To bardzo niebezpieczne – mówią zgodnie.
Jedni się zapewne cieszą, że oto król polskich lasów zaszczycił swą ogromną obecnością nasze lasy, ale dla innych to kłopot. – Żubr potrafi błyskawicznie zniszczyć szkółki młodych drzew i uprawy – przyznaje nadleśniczy Smędra.
– Nie sposób się przed tym zabezpieczyć, a straty są duże – dodaje. Dotychczas żubry nie pokazywały się w tej okolicy, samotny byk przywędrował najpewniej z Bieszczadów. Czy tu zostanie? Trudno powiedzieć. Jedzenia ma tu pod dostatkiem, ale brak mu towarzyszki żubrzego życia. Być może zatem w jej poszukiwaniu wybierze się gdzieś indziej. Na razie miłośników leśnych wycieczek w okolicach Tuligłowów, Węgierki, Pruchnika czy Krasiczyna ostrzegamy: uwaga na żubra!

Monika Kamińska

3 Responses to "Przywędrował najprawdopodobniej z Bieszczadów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.