
Bank Światowy szacuje, że w czasie pandemii odnotowano spadek rocznego przyrostu wiedzy nawet o 60 – 70 proc. Wyrwa w edukacji oraz długa izolacja nie pozostanie bez wpływu na przyszłość młodych ludzi. Psychologowie już dziś prognozują, że będziemy mieć do czynienia ze społeczeństwem konformistów. Ekonomiści natomiast zastanawiają się, jaki efekt przyniesie kryzys gospodarczy w połączeniu z wątpliwej jakości wykształceniem.
– Jeśli pandemia szybko się skończy i nie będzie nawrotów, można to potraktować jako epizod, który pewnie wywrze wpływ, ale na niewielu i krótko, natomiast jeśli miałoby to się stać cyklem, może być różnie – nie ma wątpliwości Artur Chmaj, ekonomista z WSIiZ. – Na pewno młodzieży trudniej jest zdobyć kwalifikacje, umiejętności, wiedzę. Interakcja nauczyciela z uczniami w sali jest inna. Można śledzić ich reakcje, jeśli trzeba, coś powtórzyć, a przede wszystkim zainteresować – wyjaśnia. Na ile obecnie zajęcia absorbują uczniów, nie wiadomo. – Frekwencja jest dużo wyższa, ale mój rekordzista uczestniczył w zajęciach online jeszcze 1,5 godz. po ich zakończeniu. Można się spodziewać, że zdobywana w ten sposób wiedza będzie niepełna – przyznaje nauczyciel akademicki.
– Wprawdzie mieliśmy do tej pory możliwość zdalnego nauczania, ale było to traktowane jak „nowinka”. Dzieci musiały się przekonać, że to nie zabawa, ale narzędzie do nauki – mówi prof. Henryk Pietrzak, psycholog społeczny, dyrektor Instytutu Psychologii Kolegium Humanum w Rzeszowie. – Jeżeli ktoś ma motywację wewnętrzną, widzi sens edukacji, nie trzeba go pilnować, bo sam się nauczy i wykona polecenie. Jeśli jednak tak nie jest, nic z tego nie będzie, bo brakuje możliwości kontroli – dodaje. W jego opinii, efektem będzie podział na dobrze wykształconych, którzy uczyli się przed pandemią, oraz tych, którzy są „wynikiem” kształcenia online.
Produktywność uczniów spadła do 30 proc.
Z tym od początku nie było łatwo. Cyfrowe Centrum opracowało raport pt. „Edukacja zdalna w czasie pandemii”, w którym podaje, że 36 proc. przepytanych nauczycieli przyznało, iż głównym problemem w nauce na odległość były braki sprzętowe uczniów. 32 proc. wskazało na łącze internetowe. Nawet jeżeli młodzi ludzie – najczęściej z ubogich, dysfunkcyjnych rodzin – chcieli, nie zawsze byli w stanie wziąć udział w lekcjach. Znikający uczniowie byli niezwykle częstym zjawiskiem. Niemal połowa nauczycieli na wszystkich poziomach edukacji przyznała, że zniknął im co najmniej jeden uczeń.
Do 30 proc. spadła też produktywność uczniów. „17 proc. nauczycieli jest zdania, że materiał będzie trzeba powtórzyć w znacznej części, a 30 proc. nie jest w stanie tego stwierdzić. Oznacza to, że de facto nie mają możliwości weryfikacji tego procesu i liczą się z ryzykiem, że efekty ich pracy będą mierne”
– czytamy w raporcie. Jednocześnie obniża się wymagania na egzaminach końcowych, po to, żeby zdającym łatwiej było je zdać. Pytanie, na ile wiarygodne i miarodajne będą np. wyniki takich matur.
Cudzy dramat dla innych jest bonusem
Bank Światowy szacuje, że nauka podczas pandemii spowodowała spadek rocznego przyrostu wiedzy nawet o 60 – 70 proc. Według ekspertów, taka „dziura” w edukacji nie pozostanie bez wpływu na przyszły start młodych na rynku pracy, a nawet płace. Tak było po kryzysie gospodarczym w 2008 r., kiedy poziom wynagrodzeń spadł 6 proc. Może być podobnie? – Boję się takich uogólnień. Pandemia pokazała, że nawet jeśli ktoś stracił pracę, były to przede wszystkim osoby o niskich kwalifikacjach, wykluczone cyfrowo, takie, które nie potrafiły się odnaleźć w tej rzeczywistości – wylicza Artur Chmaj. Sam przyjrzałby się raczej sektorom gospodarki. – Mamy na Podkarpaciu dolinę lotniczą, uznawaną za naszą „perełkę”, ale sytuacja w lotnictwie jest dziś tak zła, że za chwilę te firmy będą wymagać programów naprawczych. Jeśli mamy mówić o zarobkach, to raczej nie w kontekście pokolenia, ale branż. Te, które się rozwinęły, rozwiną się jeszcze bardziej, ale są i takie, które znikną z rynku – przewiduje ekspert.
W jego ocenie, można też spodziewać się większej rozbieżności między najniższymi a najwyższymi wynagrodzeniami. Łatwo przewidzieć, że te drugie będą dotyczyć branż związanych z cyfryzacją. – Z perspektywy gospodarczej to, co dla jednych jest dramatem, drugim daje dodatkowe bonusy – kwituje Artur Chmaj.
Pokolenie konformistów
Brak lekcji w klasie nie pozostał bez wpływu na psychikę. Dzieci bardzo źle znoszą izolację. – Głównym czynnikiem wpływającym na stan psychiczny dzieci był brak kontaktu z rówieśnikami, szczególnie tych z klas najmłodszych, które niepiszące i nieposiadające smartfonów z zainstalowanymi komunikatorami źle znosiły izolację – ocenia nauczycielka cytowana przez Cyfrowe Centrum.
Gdy wróciły do klas, pedagodzy zauważyli coś innego. – Uczniowie klas 1 – 3, którzy uczestniczą w zajęciach stacjonarnych, bardzo łatwo akceptują wszystkie narzucone im restrykcje. Uważają, że już nie ma innych realiów. Bardzo szybko przyzwyczajają się do dezynfekcji rączek, noszenia maseczek czy trzymania dystansu – wylicza prof. Henryk Pietrzak. O czym to świadczy? – Najmłodsze pokolenie stanie się konformistycznym, uległym wobec nakazów społeczeństwem. Nie będzie tendencji, którą cały czas próbowano egzekwować, czyli samodzielnego myślenia – tłumaczy. Nie dotyczy to protestującej młodzieży, przyzwyczajonej do wolności, która, jak twierdzi psycholog, za wszelką cenę stara się utrzymać pozory wcześniejszej rzeczywistości. – Z jednej strony będziemy mieli ludzi lękowych, podporządkowanych, a z drugiej jednostki socjopatyczne, dla których nie liczą się żadne zależności ludzkie, ale możliwość manipulowania i wykorzystania innych do własnych potrzeb – przewiduje prof. Pietrzak.
wk



8 Responses to "Pokolenie zarazy. Jakie będzie?"