
Po tym, jak ujawniono tzw. taśmy Obajtka, czyli nagrania, na których wyraźnie słychać, jak Daniel Obajtek – w czasie, gdy nagranie powstało wójt małopolskiej gminy Pcim, a obecnie z woli Jarosława Kaczyńskiego, prezes PKN Orlen – nieprawdopodobnie wręcz przeklina, wyzywając od najgorszych swego wuja, w Internecie zawrzało. Niektórzy pokusili się nawet o policzenie, ile razy z ust Obajtka w krótkiej rozmowie padło słowo „k…wa” i inne wulgaryzmy. Część Polaków jest oburzona, ale są i tacy, którzy prezesa Orlenu bronią, powołując się na to, że przeklinanie jest niejako świecką, bo świecką, ale jednak naszą narodową tradycją. I to jest – niestety – fakt. Mało kto z nas, Polaków, nie używa wcale wulgaryzmów, a ci, którzy się zarzekają, że oni nigdy przenigdy, najpewniej nigdy nie uderzyli się w łokieć, albo mały palec u nogi, ale wszystko przed nimi wszak. Tak więc, jakkolwiek tak rynsztokowy język u człowieka z tzw. świecznika i – jak go określił Jarosław Kaczyński – „zupełnie niezwykłego” może razić, to z nóg ścina jednak niektóre tylko, wyjątkowo wrażliwe jednostki.
Pan Obajtek zatem mógłby próbować sam wybronić się z tego knajackiego języka, powołując się na wspomnianą narodową tradycję, albo i na nerwy, w które wprawił go niesubordynowany wuj „brudna pała”. Gorzej już z tym, że jako wójt angażował się w biznes, bo to nielegalne, ale zostawmy to na razie. Problem w tym, że za obronę pana Obajtka wzięła się rządowa telewizja. Problem, bo po raz kolejny zbłaźniła się koncertowo. Otóż, jako że nawet przed wiernymi widzami TVP, nie dało się zmilczeć sprawy taśm Obajtka, pracownicy telewizji rządowej wpadli na pomysł, żeby w głównym wydaniu „Wiadomości” poinformować, że Daniel Obajtek cierpi na …zespół Tourette’a. Dla niewtajemniczonych – to ciężkie schorzenie neurologiczne objawiające się m.in. niekontrolowanymi ruchami ciała oraz niekontrolowanym używaniem słów powszechnie uznawanych za wulgarne. – Najczęstsze objawy to powtarzane wyrazy oraz wypowiadanie wulgaryzmów, czyli koprolalia – wyjaśniał w materiale TVP dr Michał Sutkowski, prezes warszawskich lekarzy rodzinnych. – Przeklinanie jest więc mimowolne i wynika z choroby, a nie ze złego wychowania, jak sugerują hejterzy i „Gazeta Wyborcza” – przekonywał reporter Wiadomości TVP. Do tego oczywiście puszczono nagranie z marszu KOD, na którym widać i słychać przeklinającego Adama Michnika, informując jednocześnie, że on – w odróżnieniu od Daniela Obajtka – nie ma zespołu Tourette’a.
Nie od dziś wiadomo, że telewizja rządowa, próbując ogłupić Polaków działa na zasadzie informacyjnego rympału. Kłamie i manipuluje w sposób tak mało finezyjny, że jest to zwyczajnie już niesmaczne. Nikt bowiem nie lubi, gdy ktoś z założenia ma go za osobę niezbyt rozgarniętą, a tak pracownicy TVP traktują swych widzów. Tym razem jednak chyba nie wpadli na to, że ich linia obrony wulgarności Obajtka spotka się z reakcją Polskiego Stowarzyszenia Syndromu Tourette’a. Otóż w obliczu zdiagnozowania przez TVP D. Obajtka, jako cierpiącego na zespół Tourette’a, Stowarzyszenie wydało specjalne oświadczenie. – Przekleństwa wypowiadane przez osoby niedotknięte koprolalią są objawem braku kultury osobistej, a nie zespołu Tourette’a – czytamy w tymże oświadczeniu. – (…) Koprolalia, czyli przymus wypowiadania wulgaryzmów, jest jednym z najrzadziej występujących tików, zazwyczaj też nie jest jedynym objawem choroby. Dotyka on 5-10 proc. osób chorych na zespół Tourette’a. Jest to tik ciężki, stanowiący dla chorego dużą trudność w codziennym funkcjonowaniu, a także źródło frustracji i cierpienia psychicznego – wyjaśnia dalej Towarzystwo, dodając, że chorzy na zespół Tourette’a wypowiadają wulgaryzmy bez kontekstu. A my dodajmy, że w odróżnieniu od pana Obajtka.
Już nie ma się co zastanawiać, kim trzeba być, żeby wulgarność prezesa Orlenu „tłumaczyć” rzekomym posiadaniem ciężkiego schorzenia. Wiadomo, kim trzeba nie być, żeby próbować to robić. Trzeba nie być zbyt inteligentnym …
Redaktor Monika Kamińska



18 Responses to "Telewizja rządowa „zdiagnozowała” Obajtka"