Umorzenie nie oznacza uniewinnienia

Radny KO, Tomasz Schabowski, dementuje triumfalne doniesienia przemyślanina. – Sąd uniewinnił go tylko od zarzutu znieważenia mnie. Co do zniesławienia sprawę umorzył z uwagi na niską szkodliwość czynu. Ale ten pan ma zapłacić koszty procesu, co jednoznacznie wskazuje na to, że nie został uznany za niewinnego zniesławienia mnie – wyjaśnia Schabowski. Fot. Kamil Krukiewicz

Niedawno zakończył się proces, który z oskarżenia prywatnego wytoczył pewnemu przemyślaninowi radny klubu Koalicji Obywatelskiej, oskarżając go o zniesławienie i znieważenie. Toczył się z wyłączeniem jawności, więc nie znamy uzasadnienia decyzji sądu, który sprawę umorzył. Przemyślanin poinformował na swoim facebookowym profilu, że sąd „uwolnił go od zarzutów karnych” oraz zapowiedział złożenie przeciwko radnemu pozwu
o odszkodowanie. Tymczasem radny Schabowski wydał oświadczenie, które rzuca na „wygraną” w sądzie przemyślanina zupełnie inne światło.

Prywatne oskarżenie przemyślanina przez radnego klubu KO, Tomasza Schabowskiego, dotyczyło tego, że ów mieszkaniec Przemyśla wielokrotnie pisał w Internecie o tym, iż Schabowski, składając oświadczenia majątkowe w kolejnych latach świadomie zatajał w nich dług wynoszący powyżej 10 tys. złotych. Przemyślanin zawiadomił też o tym organa ścigania, te jednak nie podjęły żadnych kroków wobec radnego KO, poza przesłuchaniem go w charakterze świadka. Publicznie radny, m.in. na naszych łamach, obszernie wyjaśniał, jak doszło do tego, że wynoszący ok. 4 tys. złotych w początkach wieku dług urósł do 17 tys. złotych. Schabowski tłumaczył, że likwidując działalność gospodarczą przeoczył to zobowiązanie i zapomniał o nim. Tymczasem dług przejęła firma windykacyjna, która przez kilkanaście lat nie kontaktowała się z dłużnikiem, zaś dług rósł. Gdy tylko radny dowiedział się o swoim długu, natychmiast skontaktował się z firmą, spłacił większość zobowiązania, a co do reszty spisał z nią ugodę dotyczącą spłat.
Pomimo tych publicznych wyjaśnień Schabowskiego mieszkaniec Przemyśla, który notabene w wyborach samorządowych w 2018 roku był szefem KWW PiS Przemyśl, w kolejnych swoich wpisach na Facebooku powracał do sprawy, podnosząc, że radny świadomie zatajał dług. Schabowski zdecydował się na wniesienie prywatnego aktu oskarżenia przeciwko niemu, w którym zarzucał mu zniesławienie i znieważenie. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Przemyślu, gdzie toczyła się z wyłączeniem jawności. Jesienią zeszłego roku sąd I instancji zdecydował o umorzeniu jej, a Schabowski odwołał się od tej decyzji. Kilka dni temu przemyski Sąd Okręgowy utrzymał w mocy decyzję „rejonówki”, o czym publicznie na swoim profilu poinformował oskarżany przemyślanin we właściwym sobie stylu: „- Dies irae! Dzisiaj Sąd Okręgowy w Przemyślu prawomocnie uwolnił mnie od zarzutów karnych kierowanych przez radnego RM Tomasza Schabowskiego. Dziękuję za wiarę w moją niewinność Monice, moim Rodzicom i Siostrom oraz wszystkim dobrym ludziom Ojcu Wenantemu za wstawiennictwo. Jutro moi prawnicy złożą pozew przeciwko Schabowskiemu o zapłatę 25.000 PLN odszkodowania na cel charytatywny” – czytamy na profilu mieszkańca Przemyśla (pisownia oryginalna). Informacja ta jednoznacznie sugeruje, że przemyślanin został uniewinniony od stawianych mu przez radnego zarzutów, a samo postawienie ich miałoby być naruszeniem dóbr osobistych mieszkańca Przemyśla.
Tymczasem sprawa wygląda inaczej. Radny Schabowski wydał w tej sprawie oświadczenie. – Wyrokiem Sądu Okręgowego w Przemyślu utrzymano w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Przemyślu, na podstawie którego postępowanie karne przeciwko osobie zarzucającej mi wielokrotne składanie fałszywych oświadczeń majątkowych zostało umorzone, a sąd jako podstawę takiego rozstrzygnięcia wskazał znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu oskarżonego – czytamy w nim.- Gdyby sąd stwierdził, że czyn zarzucany oskarżonemu nie był zawiniony, to zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego miałby obowiązek wydać wyrok uniewinniający, a tymczasem sprawę umorzył – wyjaśnia T. Schabowski. – Umorzenie, w przeciwieństwie do uniewinnienia, nie oznacza, że oskarżony niczego niewłaściwego nie zrobił – podkreśla radny. – W zakresie zarzutu popełnienia tego właśnie czynu kosztami postępowania został obciążony w całości oskarżony, co wskazuje dość jednoznacznie na to, że wbrew rozpowszechnianym przez siebie informacjom, oskarżony sprawy nie wygrał i nie ma czym się chlubić. – zauważa radny KO. – Przyznaję natomiast, że drugi zarzut, który postawiłem oskarżonemu, tj. znieważenia, został przez sąd uznany za bezpodstawny i jedynie w tym wąskim zakresie oskarżony rzeczywiście został uniewinniony – precyzuje.

Monika Kamińska

6 Responses to "Umorzenie nie oznacza uniewinnienia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.