
Od wielu lat zastanawiam się nad tym, dlaczego Episkopat i partia rządząca tak bardzo chronią pedofilów. O co chodzi z tym z publicznym usprawiedliwianiem seksualnych przestępców? Z mafijną omertą polityków i biskupów i śmianiem się w twarz ofiarom? Co jakiś czas opinią publiczną wstrząsa kolejna historia księdza, który latami molestował nieletnich, ale nie spotkała go żadna kara. Trafia na kolejną parafię, żeby sprawa ucichła, a powiadomiony biskup nie informuje o niczym prokuratury. Pojawia się zmowa milczenia, która kończy się, gdy o wszystkim informują media. Nikt niczego nie wiedział, ale wszystkim jest przykro, że zaszło pewne nadużycie i osoba została zraniona. Dlaczego polityczni bossowie i purpuraci tak uwielbiają seksualnych zboczeńców? Za rękę nie złapałem, ale być może sami są pedofilami albo mają wyraźny interes (prokuratura powinna wyjaśnić jaki?) w ich ochronie. Normalny wrażliwy i uczciwy człowiek wyje ze złości, gdy widzi zbrodnie popełniane na ufnych i bezbronnych dzieciach.
Gdy po premierze głośnego filmu Tomasza i Marka Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, nie ustawały głosy oburzenia, a Polacy żądali, by Kościół wreszcie poważnie przyjrzał się problemowi, rząd nie miał innego wyjścia niż zabrać głos. Państwowa komisja do spraw pedofilii (pełna nazwa: Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15) utworzona została na mocy ustawy, która weszła w życie we wrześniu 2019 roku. Jeśli chodzi o pełną nazwę komisji, to musiał ją wymyślić perfidny człowiek. W skład komisji wchodzi siedmiu członków reprezentujących Sejm, Senat, prezydenta, premiera i rzecznika praw dziecka. Gdy tylko państwowa komisja ds. pedofilii zaczęła działalność, jej szef wystąpił o podwyżkę zarobków do poziomu sekretarzy stanu. Andrzej Duda się zgodził, a członkowie komisji są od tego czasu nazywani „ministrami”. Siedziba tej „luksusowej” komisji znajduje się w Spektrum Tower przy ul. Twardej 18 w Warszawie. „Wyborcza” podaje, że koszt wynajmu może sięgać 1,5 mln zł rocznie. I choć zgłoszenia przestępstw komisja zbiera dopiero od 24 listopada 2020 r., to już w grudniu prezydent Duda wydał, na wniosek przewodniczącego komisji Błażeja Kmieciaka, rozporządzenie włączające komisję do grupy płac przysługujących sekretarzom stanu. Teraz każdy z nich zarabia 12 650 zł plus dodatki funkcyjne. Jak wysokie? Tego nie wiadomo. Do tego dochodzą mieszkania służbowe (dla osób spoza Warszawy) oraz służbowe samochody – jeden z nich każdego dnia dowozi przewodniczącego do domu, 110 km od Warszawy. W komisji pracuje, wraz z siedmioma członkami, łącznie 18 osób. Dariusz Joński, poseł KO, który w ubiegły piątek usiłował wejść do siedziby komisji z interwencją poselską (nie został wpuszczony), twierdzi, że ma ona budżet rzędu 12 mln zł rocznie. – Chcieliśmy wiedzieć, co robi za te pieniądze. Usłyszeliśmy, że komisja jest niezależna i nie możemy wejść. Tłumaczyliśmy, że jest niezależna w działaniach i decyzjach, ale jako urząd powołany przez Sejm musi podlegać kontroli – mówi parlamentarzysta. Tak władza wydaje pieniądze podatników na wynagrodzenia dla ludzi, którzy w luksusowych limuzynach „tropią” pedofilów.
Moim zdaniem, jeśli jeszcze istnieje niezależna i nie upolityczniona prokuratura, to powinna wziąć pod lupę każdego, kto aktywnie angażuje się w obronę księży pedofilów. Należy wnikliwie zbadać powiązania polityków i księży. Bo zamiatanie tych ohydnych zbrodni pod dywan jest głęboko podejrzane i na tyle częste, że wskazuje na jakąś niepokojącą prawidłowość. Słuchając butnych wypowiedzi niektórych biskupów o dzieciach „lgnących do dorosłych i wciągających ich w pedofilię” odnoszę wrażenie, że Kościół nie ma wystarczająco wiele motywacji i wstydu, żeby zachować się przyzwoicie i zgodnie z prawem, państwo powinno więc go do tego zmusić i sprawić, żeby hierarchom odechciało się śmiać ofiarom w twarz.
Ksiądz Isakowicz-Zaleski, którego ani PiS, ani Episkopat nie chcieli widzieć w składzie komisji ds. pedofili w Kościele zauważył wczoraj, wypowiadając się na temat prac owej komisji, że widać „niesłychane zblatowanie władzy kościelnej z władzą państwową”. – Historia pokazuje, że każdy sojusz ołtarza z tronem kończył się bardzo źle – podkreślił.
Natomiast Tomasz Terlikowski stwierdził, że jeżeli chodzi o reakcje przedstawicieli Episkopatu na ujawniane przypadki nadużyć seksualnych, to sytuacja się pogarsza. Porównując reakcje ze strony hierarchów po premierze pierwszego filmu braci Sekielskich, czyli wiosną 2019 roku, z tymi, które były po tegorocznym reportażu TVN24 o księdzu Dymerze, uznał, że „jest gorzej niż było”.- Jeśli biskupi nie mają odwagi powiedzieć ofiarom „przepraszam”, jeśli nie mają odwagi powiedzieć „zawiedliśmy ofiary księdza Dymera i w Szczecinie, i w Gdańsku”, (…) jeżeli nie mają odwagi tego zrobić, to można powiedzieć, że tak naprawdę krzywdzą Chrystusa, plują w twarz Chrystusowi – dodał publicysta.
Redaktor Mariusz Włoch



53 Responses to "Luksusowa ochrona pedofilów"