Dzieci ślepną w czasach zarazy

Dzieci mają problemy z krótkowzrocznością, bo zbyt dużo czasu spędzają przy tabletach czy komputerach, zaniedbując ruch na świeżym powietrzu. Fot. Archiwum

Podczas pandemii COVID-19 znacznie zmniejszył się czas spędzany przez dzieci na świeżym powietrzu, a jednocześnie wydłużył się czas spędzany przed ekranem komputera. Może to mieć bardzo negatywny wpływ na wzrok, zwłaszcza najmłodszych.

Aby sprawdzić wpływ zamknięcia w domach podczas pandemii na rozwój krótkowzroczności u najmłodszych, naukowcy przeanalizowali wyniki badań wzroku 123 535 dzieci w wieku od 6 do 13 lat (badania wykonywano przez sześć kolejnych lat – od 2015 r. do 2020 r. metodą tzw. fotoskryningu, która polega na analizie zdjęć robionych przy użyciu specjalnego aparatu lub kamery). Co zauważyli? Rozpowszechnienie krótkowzroczności w 2020 r. wyraźnie wzrosło (o 1,4 – 3 razy, zależnie od grupy wiekowej). Najwięcej w grupie 6 – 8 latków. Jak wyliczyli autorzy pracy, po zamknięciu w domach z powodu pandemii u dzieci w wieku 6 – 8 lat krótkowzroczność wzrosła średnio o 0,3 dioptrii w stosunku do lat poprzednich, podczas gdy w latach 2015 – 2019 średnia ta utrzymywała się raczej na stałym poziomie. Zdaniem autorów pracy, wyniki te potwierdzają, że obawy o wzrost rozpowszechnienia i nasilenia krótkowzroczności wśród najmłodszych uczniów w związku z lockdownem są uzasadnione. Ich obawy potwierdzają praktycy. – Wpatrywanie się w mały ekran to aktywność, która wymaga pracy oka do bliży. W efekcie dochodzi do zbyt częstego i długotrwałego napięcia mięśnia rzęskowego w oku, co sprawia, że soczewka przybiera kulisty kształt i tak powstaje u dziecka krótkowzroczność. Jej pierwsze stadium to tzw. krótkowzroczność rzekoma, jeszcze całkowicie odwracalna. Jeżeli rodzice w porę zauważą problem i pójdą z dzieckiem do okulisty, to wystarczą trzy miesiące leczenia, by widzenie wróciło do normy. Jeżeli nie zrobi się nic, to wraz ze wzrostem oka wada będzie się pogłębiać – mówi dr n. med. Ewa Jakubiec-Blajer, specjalista okulistyki z Rzeszowa.
Pani doktor uspokaja, że maluch, u którego zdiagnozuje się krótkowzroczność rzekomą nie musi nosić okularów. Leczenie polega w pierwszej kolejności na podawaniu dziecku na noc, przez trzy miesiące, specjalnych kropli, które porażają akomodację oka. Akomodacja to możliwość dostosowywania ostrości wzroku do oglądanych przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach. Gdy czasowo wyłączymy tę funkcję, krótkowzroczność rzekoma szybko ustąpi. Zwykle przy krótkowzroczności rzekomej minus 1,2 dioptrie u 8-, 9-letniego dziecka po leczeniu oko nie wykazuje już zmian. Na co powinni zwrócić uwagę rodzice? Przy krótkowzroczności typowe jest mrużenie oczu. Dziecko ma problemy z odczytywaniem tekstu na tablicy w szkole, siada blisko telewizora. Pociecha może także trzeć oczy. Jeżeli rodzice zaobserwują tego typu objawy nie powinni tracić czasu i jak najszybciej udać się z dzieckiem do okulisty. Skierowanie może wystawić lekarz rodzinny. Warto też dopilnować, by chociaż co jakiś czas dziecko oderwało oczy od pulpitu komputera czy tableta. Nawet na 15 minut. W tym czasie powinno wstać, pochodzić po domu, wyjrzeć przez okno, popatrzeć w dal. Przerwa jest konieczna, aby wzrok mógł odpocząć.

Anna Moraniec

One Response to "Dzieci ślepną w czasach zarazy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.