
Pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Polsce potwierdzono 4 marca 2020 r. Dokładnie rok później (czwartek, 4 marca 2021 r.) poinformowano o 15 250 nowych zakażeniach i 289 ofiarach śmiertelnych. Na Podkarpaciu zaś
o 941 zachorowaniach i 11 zgonach. Pierwszą pacjentką w naszym regionie, u której 11 marca 2020 r. wykryto zakażenie, była 57-latka z Leżajska, dwa dni wcześniej zgłosiła się na oddział zakaźny w Łańcucie.
Pierwszy zarażony pacjent przyjechał do Polski autokarem z Niemiec 4 marca 2020 r. W tym dniu w Niemczech wykryto już 240 przypadków zakażenia koronawirusem. Nie odnotowano przypadków śmiertelnych. 4 zachorowania odnotowano też w Czechach, 1 na Ukrainie i 6 na Białorusi. Łącznie do 4 marca ub.r. potwierdzono około 93 tys. przypadków zakażeń koronawirusem w ponad 60 krajach świata, a ponad 3,2 tys. zakażonych zmarło – w zdecydowanej większości w Chinach. W Europie najwięcej, bo 79 zgonów i 2263 infekcji, stwierdzono we Włoszech.
Potem poszło jak po maśle
O COVID-19 na Podkarpaciu zaczęto mówić już wcześniej. 25 stycznia dr Adam Sidor, podkarpacki państwowy wojewódzki inspektor sanitarny pisał ,w komunikacie o powrocie do kraju kilkunastu studentów Politechniki Rzeszowskiej z objętego zarazą chińskiego Wuhan, uznawanego do dziś za ognisko epidemii. Na szczęście wszyscy byli zdrowi. 28 lutego Wojewoda Podkarpacka nałożyła na szpitale, które w swoich strukturach posiadają oddziały zakaźne, obowiązek pozostawania w stanie podwyższonej gotowości w celu przyjęcia osób znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności – pisała w mailu Małgorzata Waksmundzka-Szarek, ówczesny rzecznik prasowy wojewody.
Pierwszą pacjentką z Podkarpacia, u której 11 marca 2020 r. wykryto zakażenie była 57-latka z Leżajska, dwa dni wcześniej zgłosiła się na oddział zakaźny w Łańcucie. Miała objawy charakterystyczne dla zakażenia koronawirusem. Próbki do badań pobrano też od osób mających z nią kontakt. W sumie 157. Na dzień 12 marca mieliśmy już trzech zakażonych. W tym też czasie szpital w Łańcucie stał się placówką dedykowaną osobom zarażonym koronawirusem, wiodącym ośrodkiem leczenia COVID-19. 15 marca mieliśmy 8 zakażonych, 1475 osób pod nadzorem, 837 w kwarantannie i 55 hospitalizowanych. 17 marca mieliśmy jedenastu zakażonych i pierwszą osobę, która zmarła. Był to 67-letni mężczyzna, który od początku był w stanie ciężkim i miał choroby współistniejące (w Polsce na 17 marca potwierdzono 221 przypadków zakażenia koronawirusem i pięciu zmarłych). 20 marca ogłoszono w kraju stan epidemii, zamknięto szkoły, galerie, kina. Zakazano wręcz wychodzenia z domu. Zalecono zasłanianie nosa i ust, trzymanie dystansu, mycie i dezynfekcję rąk.
W kwietniu, maju i czerwcu pojawiały się przeważnie pojedyncze przypadki koronawirusa, a w niektóre dni nie notowano żadnych. Rząd ogłosił niemal koniec pandemii i zachęcał do brania udziału w wyborach. W miesiącach letnich liczba dziennych przypadków również nie przekraczała kilkudziesięciu. Ludzie odetchnęli z ulgą, a dzieci z radością wróciły do szkół. Zmiany i tendencja wzrostowa pojawiły się na przełomie września i października. Przekroczony został wtedy próg 200 i 300 przypadków dziennie, a 18 października potwierdzono 721 nowych zakażeń tylko na Podkarpaciu. W Polsce też padają kolejne rekordy: 2 tys. nowych przypadków – 2 października, 5 tys. 10 października, 10 tys. 21 października, 20 tys. nowych przypadków 29 października. Najwięcej zgonów z powodu COVID-19 w Polsce odnotowano zaś w listopadzie. W ciągu jednego miesiąca zmarło 11 521 osób – dwa razy więcej niż przez siedem poprzednich miesięcy.
Zaczęto leczyć powikłania pocovidowe
Poradnię przy Podkarpackim Centrum Chorób Płuc (będącego w strukturze Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie), otwarto 1 lipca, ale na początku miała pojedynczych pacjentów. – Do końca stycznia br. poradnia przyjęła już jednak 1121 pacjentów, kolejne 231 zapisanych jest na kolejne terminy – mówił kilka tygodni temu dr n. med. Ryszard Olesiejuk, ordynator kliniki pulmonologii i chemioterapii w PCChP.
Eksperci mówią jednak, że oprócz uszkodzenie płuc i powikłań pulmonologicznych (zwłóknienie płuc, trudności w oddychaniu, duszność, zadyszki), skutki COVID-19 obejmują inne narządy. Na przykład uszkodzenie mózgu i powikłania neurologiczne i psychiatryczne (udary, stany lękowe, depresja, mgła mózgowa, zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego, obniżenie zdolności poznawczych), uszkodzenie serca i powikłania kardiologiczne (uszkodzenie lub zapalenie mięśnia sercowego, zatory i zakrzepy żylne, zawał).
Rozpoczęły się szczepienia
27 grudnia zaczęły się pierwsze szczepienia przeciwko COVID-19. Według obietnic, to miało powstrzymać rozprzestrzeniania się koronawirusa. Na pierwszy ogień poszli medycy. Ci byli szczepieni w kilku szpitalach tzw. węzłowych. 25 stycznia zaczęto szczepić seniorów, zaczynając od najstarszych, w kilku tys. punktów w kraju, z czego ponad 400 na Podkarpaciu. Zorganizowano także mobile czyli wyjazdowe zespoły, które mogły szczepić pacjentów w domach. Wszystko było niemal dopięte na ostatni guzik. Niestety, zaczęły się opóźnienia w dostawach szczepionki, a to Pfizer nie dowiózł, a to Moderna zmniejszyła dostawę o połowę. I lekarzem, i pacjenci zaczęli się denerwować. odwoływano terminy, odprawiano staruszków z kwitkiem. I weszła do użycia szczepionka AstraZeneca, którą zaczęto szczepić nauczycieli. Wkrótce potem i ona zmniejszyła dostawy. Do 3 marca udało się zaszczepić 3 619 316 osób, z czego drugą dawkę dostało 1 281 179, na Podkarpaciu zaszczepiono analogicznie 179 194 i 64 136.
I przyszła trzecia fala koronawirusa
Liczba zachorowań poważnie zwiększyła się już w lutym, ale dopiero w marcu poszybowała w górę. Aż 15,6 tys. nowych zakażeń koronawirusem w Polsce odnotowano 3 marca, a ponad 300 osób zmarło. Na Podkarpaciu mieliśmy 687 zachorowań i 22 zmarłych. To najwyższy wynik od 27 listopada ub. roku. 4 marca było podobnie, 15 250 zakażonych w Polsce i aż 941 na Podkarpaciu, przy czym zmalała liczba zmarłych do niecałych 300 w Polsce i do 11 w regionie.
Już pod koniec lutego wojewoda Ewa Leniart alarmowała, że niepokoi ją nie tylko liczba zakażonych, tylko dramatycznie zwiększająca się liczba osób hospitalizowanych z powodu choroby, w dodatku wymagających wsparcia oddechu. W podkarpackich szpitalach, na dzień 4 marca, znajduje się 1836 łóżek dla pacjentów z COVID-19, z czego zajętych jest 1284. Do dyspozycji lekarzy są 173 respiratory, z czego 122 jest w użyciu.
Bez optymizmu na najbliższą przyszłość patrzy też prof. Andrzej Cieśla, szef Klinicznego Oddziału Chorób Zakaźnych w Centrum Medycznym w Łańcucie, który mówi, że wirus ciągle mutuje i jest coraz bardziej zakaźny (w regionie dopiero zaczęto sekwencjonowanie wirusa i mamy potwierdzenie tylko kilku przypadków wariantu brytyjskiego). – Biorąc pod uwagę, że ok. 20 proc. zakażonych ciężko przechodzi chorobę, liczba hospitalizowanych będzie się więc zwiększać – mówi. I dodaje, że dzięki wyszczepieniu znacznej liczby najstarszych seniorów przynajmniej jedną dawką szczepionki, grupa wiekowa hospitalizowanych przesunęła się w kierunku 50 – 60-latków.
Anna Moraniec



6 Responses to "To już rok w pandemii koronawirusa"