
Beverages, do którego należy Fabryka Wódek „Polmos” w Łańcucie. Fot. Wit Hadło
Od 10 lutego w Fabryce Wódek „Polmos” w Łańcucie nie jest już rozlewany alkohol – taką decyzję podjął William Vernon Carey, prezes United Beverages, która to spółka jest właścicielem podkarpackiej fabryki. W jej obronie stanęły lokalne władze, parlamentarzyści, związkowcy, a nawet dziennikarze i przedstawiciele gastronomii. Amerykański biznesmen, po licznych apelach, zmienił ostatecznie zdanie i obiecuje przywrócenie dawnej świetności fabryce, która ma ponad 250 lat tradycji w produkcji unikatowych rosolisów.
Działania w sprawie uratowania łańcuckiej fabryki wódek trwają od kilku lat. Adam Krzysztoń, starosta łańcucki, oraz Rafał Kumek, burmistrz Łańcuta, rozmawiali z zarządem tej firmy o sposobach, które mogłyby umożliwić przetrwanie fabryki. Apelowali o niezwalnianie pracowników.
Obietnica właściciela
22 lutego w Warszawie doszło do rozmowy starosty łańcuckiego i posła, Kazimierza Gołojucha, z prezesem Williamem Careyem. Po tym spotkaniu szef spółki United Beverages przesłał pismo do Łańcuta. Z jego treści wynika, że są szanse na uratowanie łańcuckiej fabryki. Można w nim przeczytać, że: „Zdecydowano się na kilka projektów w oparciu o analizy biznesowe. Najważniejsze z nich to: rozwój marek i przywrócenie im dawnej świetności, renowacja obiektów, rozwój kontaktów z lokalnymi producentami, w tym kontraktacja zboża, przywrócenie marki Rosolis do dawnej świetności. Oprócz bieżącej działalności duży nacisk jako właściciel kładę na zachowanie i rozwój dziedzictwa historyczno-kulturowego nowo nabytych dóbr” – napisał William Vernon Carey, prezes United Beverages. – Na razie to tylko obietnice ze strony właściciela fabryki – mówi Jacek Wielgos, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Fabryki Wódek „Polmos” Łańcut. – Czekamy na konkretne decyzje i działania w sprawie uratowania naszego zakładu. W ubiegłym tygodniu w łańcuckim „Polmosie” była Veronica Carey pełniąca funkcję digital marketing menadżer w firmie United Beverages i mówiła, że chce poprawić wizerunek firmy oraz przywrócić markę likierów Rosolis. Mieszka w Polsce, to też istotne. Jest bardzo zaangażowana, to było widać. Jest więc nadzieja, że poprawi się sytuacja finansowa fabryki.
Światełko w tunelu
Obecnie w fabryce pracuje 15 osób, a 31 kolejnych jest na wypowiedzeniu. Pracę stracą 31 marca. Czy po uratowaniu firmy produkującej wódkę i przywróceniu działalności rozlewni znów potrzeba będzie więcej pracowników, na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne – co podkreśla Jacek Wielgos
– zaangażowanie córki właściciela dla ratowania zakładu jest istotne – i już widoczne. Może to być światełko w tunelu. Jeszcze kilka tygodni temu nie było mowy o utrzymaniu produkcji wódki w Łańcucie. Miała być przeniesiona do Starogardu Gdańskiego, gdzie też Carey jest właścicielem podobnej fabryki. Jednak część sprzętu potrzebnego do rozlewania wódki pozostała w Łańcucie i nie została wywieziona na północ Polski. To też świadczy o tym, że można być dobrej myśli w kwestii dalszego funkcjonowania łańcuckiej fabryki.
Mariusz Andres



5 Responses to "Szansa na uratowanie „Polmosu”"