5 osób nie żyje, 39 rannych

W akcję ratunkową pasażerów ukraińskiego autobusu zaangażowanych było wiele służb. Fot. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego Przemyśl (3)

W nocy z piątku na sobotę na autostradzie A4 doszło do tragicznego w skutkach wypadku ukraińskiego autobusu kursowego. Jadący w kierunku Korczowej autokar, którym podróżowało 57 obywateli Ukrainy, na końcu pasa zjazdowego na MOP Kaszyce nagle uderzył w energochłonną osłonę, po czym staranował barierę i runął z nasypu, przewracając się na bok. Trzy osoby zginęły na miejscu, dwie kolejne zmarły mimo wysiłków ratowników. Rannych zostało 39 osób, 25 z nich nadal przebywa w szpitalach Podkarpacia. Stan 14 ofiar określany jest jako ciężki. Pasażerowie autobusu, którzy nie ucierpieli w wypadku, pojechali już na Ukrainę. Zarówno 48-letni kierowca, jak i jego 35-letni zmiennik byli trzeźwi. Śledczy badają, jak doszło do tragedii.

Autobus jechał z Poznania do naddnieprzańskiego Chersonia na Ukrainie. Po drodze „zbierał” pasażerów, obywateli Ukrainy. Wraz z ukraińskimi kierowcami podróżowało nim 57 dorosłych osób. Przed północą autokar dojeżdżał do Korczowej. Przy zjeździe na MOP Kaszyce, na końcu pasa zjazdowego, nagle uderzył w osłonę energochłonną, przebił barierkę i runął do rowu, przewracając się na bok. Trzy osoby zmarły nim pojawiły się służby ratownicze, dwie wkrótce po ich przybyciu na miejsce. Dwóch mężczyzn i kobietę udało się już zidentyfikować, tożsamość dwóch kobiet jest jeszcze nieustalona. Jednocześnie pojawiła się plotka, jakoby kolejna ofiara katastrofy zmarła w przemyskim szpitalu. Na szczęście okazała się ona nieprawdziwa.

Około 200 strażaków, ratowników i policjantów

Na miejscu katastrofy pracowało 30 zastępów strażaków ochotników i zawodowych, razem było ich 112. – Do transportu poszkodowanych używane były karetki pogotowia ratunkowego oraz dwa śmigłowce: Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Wojska Polskiego Mi-8 – poinformował bryg. Marcin Betleja z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. W akcji ratunkowej uczestniczyło 19 Zespołów Ratownictwa Medycznego oraz liczni policjanci. Łącznie razem ze strażakami – około 200 osób.
Początkowo do szpitali w: Przemyślu, Jarosławiu, Rzeszowie, Rudnej Małej, Przeworsku i Lubaczowie trafiły 34 osoby, z których 14 było w stanie ciężkim. W tej chwili hospitalizowanych jest 25 osób, w tym kierujący autobusem 48-letni Wołodymyr K. Pasażerowie, którzy nie wymagali hospitalizacji zostali przewiezieni do jarosławskiej bursy szkolnej. Jak poinformowała wojewoda podkarpacka, Ewa Leniart, która przyjechała na miejsce katastrofy, jej służby natychmiast nawiązały kontakt ze służbami konsularnymi Ukrainy. Przybył też ukraiński konsul z Lublina. Dzięki sprawnej współpracy służb wojewody z Konsulem Generalnym Ukrainy w Lublinie oraz Ambasadą Ukrainy w Polsce 24 pasażerów feralnego autobusu wróciło już do swoich domów.

Jechał za szybko jak na manewr zjazdu?

Jak ustalono, zarówno prowadzący w chwili wypadku autobus 48-letni Wołodymyr K., jak i jego zmiennik, 35-letni Stepan K. byli trzeźwi. 35-latek opuścił już szpital, został też wstępnie przesłuchany w charakterze świadka, ale śledczy nie przekazali mediom treści jego zeznań. Starszy z kierowców nadal jest hospitalizowany w Przeworsku. Wstępnie śledczy zakładali, że przyczyną wypadku mogło być zmęczenie kierowcy, jego nieuwaga albo awaria autobusu. – Jeszcze przed wypadkiem usłyszałem jakiś huk, jakby coś trzasnęło w autobusie
– miał powiedzieć naszemu Czytelnikowi jeden z pasażerów autokaru. Obecnie wiele wskazuje na to, że śledczy będą badać sprawę pod kątem sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, której następstwem była śmierć 5 osób oraz ciężki, średni i lekki uszczerbek na zdrowiu wielu innych. Jeśli przyjmą, że Wołodymyr K. działał nieumyślnie, grozi mu od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności.
48-letni kierowca, jak wynika z zapisu tachografu, który zabezpieczyli śledczy, poruszał się krótko przed wypadkiem z prędkością ok. 95 km/h. Przed zjazdem na MOP Kaszyce zaczął gwałtownie hamować i zmniejszył prędkość do 45 km/h. Obie te prędkości są dozwolone na autostradzie, ale druga, choć wydaje się niewielka, jest zbyt duża na to, by wchodzić z nią w zjazd. A wiele wskazuje na to, że kierowca miał zamiar właśnie to uczynić. Szczegółów jednak na razie nie znamy. W chwili zamykania dzisiejszego numeru Super Nowości, prokurator Beata Starzecka, zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu, wybierała się do Przeworska, by spotkać się z przebywającym w szpitalu Wołodymyrem K.

To już druga tragedia w ciągu niecałych trzech lat

Tragedia, która wydarzyła się w Kaszycach, to już kolejna katastrofa z udziałem ukraińskiego autobusu na terenie powiatu przemyskiego. W sierpniu 2018 r. na słynnym zakręcie śmierci w Leszczawie Dolnej (gm. Bircza) jadący ze Lwowa do Bratysławy i Wiednia ukraiński autobus wycieczkowy wypadł z jezdni i dachował. Zginęły wówczas 3 osoby, a wiele zostało rannych, w tym ciężko. Mykoła Ł. został oskarżony o umyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której zginęły 3 osoby, a inne zostały ciężko ranne. Sąd skazał go na karę 6,5 roku pozbawienia wolności i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na terenie RP przez 15 lat.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.