To już nie jest praca, tylko walka o przetrwanie

Ostatni rok nie był łaskawy dla polskiej gospodarki. Mocno ucierpiała gastronomia, hotelarstwo czy kultura. Olbrzymie straty zanotowała także branża taksówkarska, o której jednak niewiele się mówi, i której przedstawiciele protestowali w sobotę w Rzeszowie. – To już nie jest praca, tylko walka o przetrwanie – mówili. Tego samego dnia manifestowała także branża weselna, również apelująca o uwolnienie gospodarki.

W sobotę przy ul. Kilara odbyła się konferencja prasowa, podczas której przewoźnicy przedstawili swoją dramatyczną sytuację finansową. Padały słowa „o bankructwie i braku środków do życia”. Tłumaczono, że sporo mówi się o kłopotach gastronomii czy hotelarstwa, a niemal nigdy nikt nie pochyla nad losem taksówkarzy. – Obroty spadły o około 70 proc. – mówili przewoźnicy. Apelowano o otwarcie gospodarki, bo tylko dzięki temu branża będzie mogła zarabiać. Jak wskazywali, bez powrotu do normalnego funkcjonowania hotelarstwa, rozrywki czy gastronomii przewoźnicy nadal nie będą mieli szans na zarobki. Wiele osób trzymało transparenty: „Chcemy pracować nie wegetować!”, „Miasto innowacji, a branża do likwidacji”. W proteście udział wzięło około 25 osób. Jednym z uczestników był poseł Konfederacji, Grzegorz Braun. – Polaków atakuje ich własny rząd – grzmiał parlamentarzysta.
Polityk manifestował także kilka godzin później podczas protestu branży weselno-rozrywkowej. To wydarzenie zgromadziło 30 osób. Tłumaczono, że tylko uruchomienie gospodarki pozwoli na „powrót do normalności”. – My tylko chcemy pracować – mówili przedstawiciele branży. W ich ocenie, odwołane wesela rodzą olbrzymie koszty, które doprowadzają wiele firm do ruiny. – Nie możemy pracować, niech więc rząd zamrozi nam płatności za wodę, prąd czy gaz – apelowali.

Kamil Lech

13 Responses to "To już nie jest praca, tylko walka o przetrwanie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.