
Doktor Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19, zwraca uwagę na galimatias panujący w szczepieniach prowadzący nawet do poważnych pomyłek. Jakich? Na przykład sytuacji, gdy ktoś dostał pierwszą dawkę szczepionki Pfizera, a potem jako drugą dawkę otrzymał AstraZeneca. Jak to możliwe? „Takie błędy są wynikiem nieustannych zmian w dostawach szczepionek, dużej nerwowości związanej z kolejką pod gabinetem oraz niezbyt przyjaznej aplikacji gabinet.gov.pl, gdzie nie da się łatwo sprawdzić, jaką szczepionkę pacjent otrzymał, a to powinno automatycznie wyskakiwać na ekranie. Sam konsultowałem takie przypadki. Na szczęście taki błąd nie powoduje zagrożenia dla pacjenta” ani w zakresie – uspokaja dr Grzesiowski.
Pytanie tylko, skąd to wiadomo? Czy były prowadzone jakieś badania w tym kierunku, a jeżeli tak, to kto je przeprowadził, kiedy i gdzie opublikował? Takich rzeczy nie musi przecież wiedzieć każdy lekarz w punkcie szczepień. Opinię na ten temat, jako oficjalne stanowisko, powinni opracować specjaliści: immunolodzy, wakcynolodzy, i prawnicy (w przypadku np. negatywnych skutków zdrowotnych). Takie osoby powinny również, na koszt punktu, w którym doszło do pomyłki, mieć przynajmniej sprawdzone przeciwciała poszczepienne. Co jeszcze powiększa chaos w szczepieniach i budzi niepokój wśród pacjentów? Otóż, a może przede wszystkim (bo o błędach dotyczących pomylenia szczepionek raczej nie wiedzą), ciągłe zmiany w harmonogramach szczepień. Przesuwanie etapów (część medyków z etapu zero ma od 8 marca podawaną dopiero pierwszą dawkę szczepionki, podczas gdy ukończono już szczepienia nauczycieli, a za kilka dni planowane jest rozpoczęcie szczepień osób przewlekle chorych, a nawet służb mundurowych (od 29 marca). Albo zmiany schematów podawania drugich dawek szczepionek. Jak czytamy w komunikacie ministerstwa, druga dawka szczepionek przeciw COVID-19 będzie podawana w przypadku AstraZeneca po 12 tygodniach (nie dłużej niż 84 dni), a w przypadku szczepionek mRNA Comirnaty i Vaccine Moderna będzie to maksymalnie do 42 dni od pierwszej szczepionki. Do tej pory było to 21 dni. Skąd taka zmiana? Przecież każdy produkt leczniczy, a takim jest też szczepionka, ma jasne wskazania dawkowania zawarte w opisie przez producenta szczepionki. Nowe zalecenia zostały przedstawione na konferencji prasowej, ale czy wszyscy lekarze je usłyszeli? Czy im uwierzyli i czy swą wiedzę powinni czerpać z komunikatów prasowych nawet samego ministra zdrowia? Ja osobiście mam poważne wątpliwości.
Redaktor Anna Moraniec



5 Responses to "Galimatias w szczepieniach doprowadzi kiedyś do tragedii"