
– To był taki odruch obrony, troski o coś ważnego dla każdego proboszcza. Szczerze mówiąc, dopiero po całym incydencie uświadomiłem sobie, że było to bardzo ryzykowne – wyznaje ks. Kazimierz Lignowski, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Śnieżnej, który w ubiegłą środę próbował wypłoszyć z zabytkowego kościoła włamywaczy demolujących świątynię. W rozmowie z ks. Tomaszem Nowakiem, rzecznikiem Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie, opowiedział o tamtych wydarzeniach.
– 3 marca około godz. 10 odebrałem telefon od parafianki, że ktoś wchodzi przez okno do naszego starego, parafialnego kościoła, a ze środka słuchać jakieś hałasy. Wziąłem klucze i od razu pojechałem na miejsce. Najpierw obszedłem kościół i rzeczywiście zobaczyłem wybite okna, a z środka było słychać wrzaski, śpiewy, dzwonki i trzaski. Nie zastanawiając się, otworzyłem główne drzwi i wszedłem do środka. Zobaczyłem dwóch młodych ludzi, którzy na mój widok uciekli do zakrystii, ale tylko na chwilkę. Gdy szedłem w kierunku ołtarza, mijając przewrócone ławki i zakrwawioną posadzkę, wybiegli z zakrystii i jeden z nich zaczął bić mnie po głowie, mówiąc, że mnie zap… Byli pijani, dlatego dość łatwo wyrwałem się, wyszedłem z kościoła i zamknąłem budynek – opowiada w rozmowie z ks. Tomaszem Nowakiem ks. Kazimierz Lignowski.
Duchowny wezwał policję, jednocześnie obserwując, czy wandale nie uciekają przez okno. Przyjechał patrol, jednak mężczyźni byli tak agresywni, że trudno było ich opanować, dlatego potrzebna była pomoc. Gdy przyjechali kolejni mundurowi, udało się skuć włamywaczy. Ponieważ jeden z mężczyzn pokaleczył się szkłem z rozbitej szyby, potrzebne było też pogotowie.
Proboszcz złożył zeznania, a dopiero później zajął się własnym zdrowiem i badaniami lekarskimi.
Dopytywany przez ks. Nowaka, czy nie obawiał się wchodzić do kościoła, nie wiedząc kogo i co może zastać w środku, stwierdza, że „oczywiste wydawało mi się, że muszę szybko wziąć klucze i sprawdzić, co się tam dzieje. – To był taki odruch obrony, troski o coś ważnego dla każdego proboszcza. Szczerze mówiąc, dopiero po całym incydencie uświadomiłem sobie, że było to bardzo ryzykowne, tym bardziej że jeden z policjantów pytał, czy odniosłem jakieś rany od noża, gdyż w kościele znaleziono nóż – przyznaje ks. Lignowski.
Działanie diabła
Całe zdarzenie nazywa „chuligańskim wybrykiem nieodpowiedzialnych, młodych ludzi”. – Mam wrażenie, że osoby te miały już konflikt z prawem – ich styl życia był związany z nadużywaniem alkoholu, być może także narkotyków. Sami mówili, że szukali miejsca, aby się napić. Ale dlaczego w takim razie demolowali wnętrze? Bluzgi, jakie od nich słyszałem i wrzaski kojarzą mi się z czymś demonicznym – zauważa. I dodaje: – Tego, co zrobili nie łączyłbym bezpośrednio z jakąś ideologią, czy akcją, ale pośrednio już tak. Antyklerykalna propaganda udziela się różnym osobom i może wpływać także na działanie zwykłych wandali pod wpływem alkoholu.
W zabytkowej świątyni wstawiono już nowe szyby. W niedzielę wierni będą śpiewać „Suplikacje” jako wynagrodzenie za profanację.
Proboszcz przyznaje, że włamanie do kościoła wstrząsnęło parafią. – Słyszeliśmy o takich czy podobnych wydarzeniach gdzieś daleko. Okazuje się, że również u nas może ktoś nie mieć żadnego szacunku dla wartości religijnych, historycznych i ten brak okazać w tak wyraźny sposób. To daje do myślenia na temat granic, do których może posunąć się człowiek, dla którego nie ma żadnych świętości. I jak żyć obok kogoś, dla kogo nie ma żadnych zasad, żadnych wartości? – pyta. Widzę w tym jakiś kolejny temat do refleksji, ale też przejaw diabelskiego działania. Starsi księża często powtarzali, że tam, gdzie planuje się coś dobrego, trzeba liczyć się z działaniem diabła – zauważa. A ten rok jest szczególny. Parafia przeżywa setny rok istnienia, na 20 czerwca zaplanowano konsekrację nowego kościoła. – To, co się stało przypomina, że walka dobra i zła jest realna i każdy z nas przez słowa i czyny opowiada się za jednym albo drugim – podkreśla ks. Kazimierz Lignowski. Trzeba się jasno określić, po której jesteśmy stronie.
Źródło: Diecezja Rzeszowska/ opr. wk



11 Responses to "Pobity duchowny: – Walka dobra i zła jest realna"