
planowane są kolejne takie konsultacje. Fot. Paweł Galek
Osoby handlujące na placu hali targowej przy ul. Wolności nie zgadzają się na wymianę pawilonów sprzedażowych. Obiekty te, jak mówią, są ich własnością. Kupcy podkreślają, że żaden urzędnik nie pytał się ich o zdanie. Władze miasta tłumaczą, że pawilony są już w tak fatalnym stanie, że ich remont byłby nieopłacalny.
Plac targowy przy ul. Wolności jest modernizowany od ub.r. Najpierw zdemontowano stragany, zerwano będącą w bardzo złym stanie nawierzchnię z płytek chodnikowych. Następnie przystąpiono do prac. Wkrótce potem stoiska handlowe zyskały zadaszenie i oświetlenie w technologii LED. Na placu zamontowano punkty poboru wody. Jest też szalet miejski. Ponadto wykonano odwodnienie i poszerzono drogę wewnętrzną. Koszt inwestycji wyniósł ok. 2 mln zł. Teraz miasto przymierza się do wymiany pawilonów sprzedażowych. Stare zniszczone obiekty mają zastąpić nowoczesne, postawione w systemie kontenerowym. Problem w tym, że na to nie zgadzają się kupcy. – Nikt nie pytał się nas o zdanie. Wezwali nas tylko do Urzędu Miasta. Tam oznajmili, że wymieniają nam kioski i to wszystko – skarży się jedna z handlujących kobiet. – Powiedzieli, że mają gotowy projekt. Tylko że on nie był z nami w ogóle konsultowany. Wszystko robi się gdzieś pod biurkiem – nie kryje żalu.
„Remont nieopłacalny”
Zdaniem wiceprezydenta Pawła Pazdana, obecne pawilony są już w kiepskim stanie, dlatego ich remont byłby nieopłacalny. – Te obiekty już dawno się wyeksploatowały. W związku z tym koszt ich modernizacji może być dla nas nie do przyjęcia. Chcemy, żeby to miejsce było przyjazne zarówno dla sprzedających, jak i dla kupujących. Nie ma z naszej strony chęci zrobienia czegoś przeciwko komukolwiek, wręcz przeciwnie – podkreślił Pazdan.
Użytkowcy hali targowej są jednak nieugięci. Uważają, że pozostawienie pawilonów w obecnym kształcie i na niezmienionych zasadach jest najlepszym wyjściem w tej sytuacji. W innym wypadku, jak mówią, handel może zniknąć z tego miejsca raz na zawsze. Deklarują chęć przeprowadzenia remontu użytkowanych przez siebie obiektów na własny koszt. – Z mojej inicjatywy odbyło się spotkanie w hali targowej kupców z przedstawicielami Urzędu Miasta. W toku przeprowadzonych rozmów urzędników z kupcami udało się ustalić, że nowe pawilony powinny być większe niż pierwotnie planowano, że powinny mieć przeszklone witryny i rolety antywłamaniowe. Handlujący mają wiele pretensji, że Urząd Miasta w ogóle z nimi się nie liczy. W najbliższym czasie odbędą się kolejne konsultacje – informuje Jarosław Szczerba, radny Mielca.
Paweł Galek



One Response to "Bunt mieleckich kupców"