
Sytuacja w sanockim szpitalu nadal jest bardzo trudna, zajęte są wszystkie covidowe łóżka i respiratory, a personel jest przemęczony. – Jest ciężko, ale białej flagi nie wywieszamy, walczymy – mówi Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala.
Sanocki szpital od października pełni funkcję placówki jednoimiennej, leczy wyłącznie pacjentów z koronawirusem. Na przełomie roku, kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, i liczba zakażeń spadła, kilka oddziałów rozpoczęło pracę w systemie hybrydowym – leczeni byli zarówno pacjenci z koronawirusem, ale też pacjenci z innymi schorzeniami wymagający hospitalizacji i specjalistycznej opieki lekarskiej.
Na granicy wydolności
Krytyczny moment przyszedł trzy tygodnie temu, kiedy w powiecie sanockim i sąsiednich nagle wzrosła liczba zachorowań na koronawirusa. Szpital musiał ponownie przeorganizować system pracy, lecznica szybko wypełniła się pacjentami. Od tygodnia zajęte są już wszystkie łóżka z tlenem, a na więcej nie ma szans, bo przy pozostałych nie ma dostępu do tlenu. Szpital, jak przyznał dyrektor Panek, pracuje aktualnie na granicy wydolności.
Pacjenci z powiatu sanockiego i ościennych są więc kierowani do innych podkarpackich szpitali, w których są jeszcze miejsca dla chorych na COVID-19. Ich liczbę sukcesywnie w zależności od potrzeb zwiększa wojewoda podkarpacka. Aktualnie na Podkarpaciu są 1973 łóżka dla chorych na koronawirusa, z czego zajętych jest 1438. Z pomocy respiratorów korzysta 160 osób, wszystkich dostępnych urządzeń jest 185.
Wyjątkowo zaraźliwy wirus
Jak podkreśla dyrektor Grzegorz Panek, aktualnie panuje mutacja choroby, która jest groźniejsza niż poprzednie, i prawie wszyscy pacjenci, którzy trafiają do sanockiego szpitala, wymagają tlenoterapii. Są to coraz młodsze osoby, sporo z nich ciężko przechodzi zakażenie, część nie jest w stanie się ruszać. – Od trzech tygodni personel pracuje na pełnych obrotach, szczególnie dużo pracy mają pielęgniarki, które muszą zajmować się dużo większą liczbą pacjentów, niż w szczytowym momencie drugiej fali, kiedy w szpitalu maksymalnie przebywało ponad 160 osób – relacjonuje dyrektor.
Dlatego szef sanockiej lecznicy wystąpił z wnioskiem do wojewody podkarpackiego o skierowanie do pracy w sanockim szpitalu dodatkowego personelu. – Przyjmiemy każdą liczbę pielęgniarek, przyda się każda para rąk do pracy – podsumowuje dyrektor. Po raz kolejny dyrektor apeluje też o przestrzeganie obostrzeń, noszenie maseczek i zachowanie dystansu społecznego.
Martyna Sokołowska



8 Responses to "Wyjątkowo niebezpieczna odmiana wirusa"