Odszedł, bo nie chciał podwyżek

Antoni Kapusta (po lewej) odszedł z PGKiM w Nowej Dębie po 9 latach pracy, na kilka miesięcy przed emeryturą, gdyż nie godził się na podwyższenie wynagrodzeń dla zarządu spółki. Fot. Archiwum

W nowodębskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej po prostu wrze. Spółka notuje rekordowe straty, a nowy prezes ma zarabiać ponad 15 tys. złotych miesięcznie. To około dwa razy więcej niż dotychczasowy szef spółki, który, mimo że za kilka miesięcy planował przejść na emeryturę, właśnie złożył rezygnację z pełnionej przez 9 lat funkcji.

Burmistrz Wiesław Ordon (PiS) to samorządowiec z najmniejszym uposażeniem na Podkarpciu. Zgodnie z decyzją radnych, jego podstawowe wynagrodzenie wynosi niewiele ponad 5 tys. brutto. Tym bardziej dziwi, że dla nowego prezesa w 100 procentach gminnej spółki wyznaczył podwyżkę, którą zaakceptowała rada nadzorcza.
Jak wynika z naszych ustaleń, nowy prezes razem z członkami zarządu otrzymają wynagrodzenia podstawowe o ok. 50 proc. wyższe od obecnie obowiązujących, co zgodnie z szacunkami da sumę ponad 15 tys. dla prezesa i ponad 12 tys. dla członków zarządu. Podjęta uchwała ma wejść w życie także w dniu odbycia zwyczajnego zgromadzenia wspólników, zatwierdzającego sprawozdanie finansowe spółki za 2020 r., ale… obowiązuje od 1 stycznia 2021.

Nie chciał podwyżek

Z podwyżką od samego początku nie godził się urzędujący jeszcze w lutym br. prezes, Antoni Kapusta. Na posiedzeniu, na którym rada nadzorcza przychyliła się do zaproponowanych przez burmistrza zmian, Kapusta zrezygnował ze stanowiska prezesa i złożył wypowiedzenie z pracy. Jak ustaliliśmy, powodem rezygnacji była nieuzasadniona ekonomicznie w opinii prezesa podwyżka.
Za rok 2020 spółka odnotowała stratę finansową, co wynika z wykonania ważnych dla gminy, wielomilionowych zadań inwestycyjnych, na które nierzadko potrzebne były pożyczki. Wysokość straty, według naszych ustaleń, to około 700 tys. zł. Zarobki w firmie nie należą do szczególnie wysokich, wręcz przeciwnie, oscylują wokół minimalnego krajowego wynagrodzenia. Uchwałę o podwyżce odchodzący prezes uznał za nieleżącą w interesie spółki i sprzeczną z jej misją i strategią.

W czerwcu miał odejść na emeryturę

Prezes Antoni Kapusta pełnił swoją funkcję przez 9 lat. W czerwcu br. planował przejść na emeryturę. Decyzji o odejściu nie chce komentować, ale w związku z zaistniałą sytuacją, zwrócił się do pracowników spółki, którą kierował i rozwijał blisko dekadę.
„Z dniem 19 lutego 2021 r. zakończyła się dość nieoczekiwanie moja misja/funkcja Prezesa Zarządu, Dyrektora Naczelnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Nowej Dębie” – napisał Antoni Kapusta. I tłumaczył, że powodem tego było podjęcie przez radę nadzorczą uchwały w sprawie ustalenia wysokości wynagrodzeń członków zarządu spółki, z której wynika, że wynagrodzenia te będą znacznie podwyższone (średnio o ok. 50 proc.).
Z pisma podpisanego przez byłego już prezesa PGKiM wynika, że sprzeciwiał się on podwyżkom ze względu na trwającą pandemię i stratę, z jaką spółka zakończyła poprzedni rok. Wynika z niego także, że zarząd nie zabiegał o podwyżkę, gdyż nie miała ona uzasadnienia ekonomicznego – jest sprzeczna z misją i strategią spółki oraz „niewątpliwie negatywnie zostanie to odebrane przez załogę Przedsiębiorstwa, jak i w społeczeństwie Nowej Dęby”. Ustępujący honorowo prezes Kapusta napisał także, że „pragnie serdecznie podziękować wszystkim osobom, z którymi miał okazję oraz zaszczyt i przyjemność współpracować”.

Kamienie milowe

Głos w sprawie zabrali także przewodniczący Rady Nadzorczej PGKiM w Nowej Dębie, Paweł Buś oraz Wiesław Ordon, burmistrz miasta, jako przedstawiciel Zgromadzenia Wspólników. Panowie przyznają, że z ubolewaniem przyjęli rezygnację Antoniego Kapusty z funkcji prezesa PGKiM sp. z o.o. „Za kadencji prezesa Kapusty zrealizowane zostały gminne „kamienie milowe”, które kolejnemu zarządowi i władzom gminy nie przysporzą przysłowiowego bólu głowy” – czytamy w podpisanym przez nich piśmie. Chodzi o takie inwestycje jak: budowa nowej oczyszczalni ścieków, przebudowa kanalizacji sanitarnej miasta – wartość inwestycji 40 mln zł, przebudowa wodociągu miejskiego – kolejne 3,5 mln zł, modernizacja stacji uzdatniania wody – 8 mln zł, budowa kanalizacji w Alfredówce – 3,5 mln zł, a także modernizacja bazy i budowa Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
Prezes, nie godząc się na podwyżki, 19 lutego br. złożył rezygnację z pełnionej funkcji z zamiarem przejścia na emeryturę 21 kwietnia.
– Szanując decyzję prezesa Kapusty, pozwolimy sobie wyrazić zaskoczenie takim obrotem sprawy – piszą Buś i Ordon. – Kwestia kształtowania podwyżek dla Zarządu PGKiM jest sprawą wynikającą z przepisów ustawy o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Zgodnie z tymi zasadami, po wybudowaniu oczyszczalni ścieków i włączeniu jej do aktywów spółki, zmienić się winny płace zarządu, gdyż znalazły się one w innej grupie płacowej niż do tej pory (mają wynosić od 3 do 5 średnich, która obecnie wynosi 4403,78 zł). Buś i Ordon wyjaśniają, że rada nadzorcza była zobligowana do procedowania zmian, gdyż sprawy płacowe rodzą zobowiązania, które należy wykonać. – Mając na względzie sytuację spółki, pandemię COVID, także głosy z Rady Miejskiej, aby pieniądze z dotacji w I półroczu br. nie były przeznaczane na wynagrodzenie, uznaliśmy, że racjonalne będzie ich ustalenie obecnie. Tak, by o tym wynagrodzeniu wiedział także przyszły prezes.

Związki zawodowe też chcą podwyżek

Nowym prezesem PGKiM ma zostać Andrzej Chejzdral, od lat szefujący różnym spółdzielniom mieszkaniowym, m.in. w Nowej Dębie, Rzeszowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. W przeszłości pełnił on także funkcję przewodniczącego Rady Miasta i Gminy Nowa Dęba.
– Nie mam podpisanej umowy, więc nie mam na tę chwilę czego komentować – przyznał Andrzej Chejzdral. – Są prowadzone pewne przygotowania organizacyjne, jest mowa o tym, abym rozpoczął współpracę od maja br., więc wtedy serdecznie zapraszam na rozmowę o spółce i o związanych z nią planach.
Informacja o podniesieniu uposażenia jeszcze niepracującego prezesa spowodowała reakcję związków zawodowych, które złożyły pismo o podwyżki dla wszystkich pracowników średnio o 15 procent.
Dla budżetu spółki może to być spore wyzwanie, biorąc pod uwagę jej obecny ekonomiczny bilans. Spółka zatrudnia obecnie 119 osób. Jej działalność polega na: poborze, uzdatnianiu i dostarczaniu wody, odprowadzaniu i oczyszczaniu ścieków. Wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię cieplną, zarządzaniu nieruchomościami, usługach sprzętowo – transportowych, utrzymywaniu czystości dróg, usuwaniu nieczystości, odzysku surowców z materiałów segregowanych, utrzymaniu cmentarza komunalnego, utrzymaniu zieleni miejskiej oraz konfekcjonowaniu oraz sprzedaży naturalnej wody źródlanej wytwarzanej w Nowej Dębie. Do sprawy wrócimy.

Małgorzata Rokoszewska

5 Responses to "Odszedł, bo nie chciał podwyżek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.