A chorzy leczą się poza Przemyślem

PRZEMYŚL-JAROSŁAW. Ratownicy i szpital nie mogą się dogadać.

Gdy kogoś nagle „złapie” zawał., liczą się sekundy i minuty. To one mogą zdecydować o tym, czy pacjent przeżyje. Karetki z jarosławskiego Centrum Ratownictwa Medycznego, które obsługuje tamtejsze pogotowie, mają możliwość przesyłania na bieżąco danych o stanie zdrowia chorego do szpitali.

Jednak szef CRM, Jerzy Tarkowski twierdzi, że dysponujący odpowiednim sprzętem i kadrą Szpital Wojewódzki w Przemyślu, nie jest zainteresowany przyjmowaniem „jego” chorych. Zastępca dyrektora szpitala, lekarz Krzysztof Popławski zaprzecza. – Chcemy i będziemy przyjmować, ale takich spraw nie załatwia się „na gębę” – tłumaczy.

Tarkowski opowiada, że na ten temat rozmawiał z lekarzami ze Szpitala Wojewódzkiego. – Podkreślali, że chcą przyjmować naszych pacjentów i mają odpowiedni sprzęt i ludzi -mówi. – Jednak nic z tego nie wyszło, bo mam wrażenie, że dyrekcja nie chce – dodaje. Szef CRM  mówi też o rzekomych „wymaganiach sprzętowych”, jakie muszą być spełnione dla przyjmowania danych, a o których wspomina dyrekcja szpitala. – Trzeba mieć raptem komputer z dostępem do Internetu i adres e-mail – wyjawia. – Szpital Wojewódzki ma z tym problemy? – dopytuje.

Zdaniem Tarkowskiego władze szpitala działają w ten sposób na szkodę własną i pacjentów. – Z Jarosławia i okolic najbliżej jest do przemyskiego szpitala z tych trzech, które mają na przykład hemodynamikę – wyjaśnia. – Przemyśl naszych chorych nie chce i musimy wzywać śmigłowiec, żeby  szybko odtransportować chorego do Sanoka, czy Rzeszowa – dodaje szef CRM. Zastępca dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu, Krzysztof Popławski nie zgadza się z zarzutami ze strony J. Tarkowskiego. – Takich rzeczy nie można załatwiać „na gębę” – podkreśla. – Pan Tarkowski powinien nam przedstawić propozycję umowy na przesył i analizę danych pacjenta z karetki – dodaje. Zauważa też, że w szpitalu jest wdrażany system „Lifenet”, który będzie pozwalał na pobieranie takich danych. – Wdrożenie zakończy się około 20 września – zdradza K. Poplawski.

Tarkowski jest zdziwiony. – Po rozmowie z dyrekcją szpitala przedstawiłem placówce propozycję umowy, dokładnie zresztą tak samo brzmiącą, jak ta, którą mam ze szpitalem w Sanoku – mówi szef CRM. – To było na początku lipca i szpital miał się ustosunkować do niej, czy według jego prawników jest w porządku – dodaje. – Prawie kończy się sierpień i nie ma odzewu w tej sprawie, a chorzy nadal trafiają do Rzeszowa, albo Sanoka – podkreśla.
Wygląda na to, że z obu stron jest chęć, ale jakoś „zamuliły się” kanały informacyjne.  Warto byłoby to poprawić, bo dla chorego najważniejsze jest by szybko trafił do właściwego szpitala, a dla szpitala, nie ukrywajmy: pacjent to osoba, za którą „idą” pieniądze z NFZ.

Monika Kamińska

3 Responses to "A chorzy leczą się poza Przemyślem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.