
Ogromne tereny w obrębie powiatów tarnobrzeskiego i sandomierskiego zostały uznane przez Wody Polskie za zagrożone powodzią i wciągnięte na mapy zagrożeń i ryzyka powodziowego. Dla tutejszych samorządów i mieszkańców oznacza to inwestycyjny paraliż. Nie będzie tu teraz można zbudować ani zakładu produkcyjnego, ani szkoły, ani domu, ani nawet garażu czy placu zabaw! Wartość gruntów spadnie do minimum, a w perspektywie czasu tereny te będą się wyludniać.
Sprawa map zagrożenia powodziowego i map ryzyka powodziowego, które uniemożliwią realizację zamierzeń inwestycyjnych na terenach nadrzecznych zaskoczyła mieszkańców powiatu sandomierskiego i tarnobrzeskiego, a także zbulwersowała samorządowców. Przygotowane przez Wody Polskie mapy określają stopień zagrożenia powodziowego terenów i na ich podstawie nie możliwe staje się inwestowanie na obszarach, które oznaczono choćby
1-procentowym zagrożeniem powodziowym. 1-procentowe zagrożenie powodziowe występuje wówczas, gdy teren może zostać zalany raz na 100 lat!
W praktyce, nowe przepisy oznaczają to, że tereny, na których nigdy dotąd nie występowały powodzie, także zostały objęte zakazami inwestycyjnymi. Dla gmin położonych wzdłuż Wisły to wyrok śmierci. Począwszy od terenów położonych wzdłuż Wisły na terenie Baranowa Sandomierskiego, przez Tarnobrzeg czy powiat sandomierski.
11 marca br. odbyła się w tej sprawie Sesja Rady Powiatu Sandomierskiego, która jednogłośnie przyjęła stanowisko w tej sprawie. Jego treść trafi do Ministerstwa Infrastruktury, Klubów Parlamentarnych Sejmu RP, parlamentarzystów z regionu, władz wojewódzkich i Wód Polskich.
Ani zakładu pracy, ani placu zabaw
– Zakaz oznacza, że nie będzie można tu wykonać jakiejkolwiek inwestycji. Począwszy od budowy zakładów, hal, innych budynków przeznaczonych pod działalność gospodarczą, ale również infrastruktury komunalnej w postaci budynków użyteczności publicznej, szkół, boisk, placów zabaw, budynków wielorodzinnych, domów a nawet garaży – czytamy w stanowisku Rady Powiatu Sandomierskiego podpisanym przez jej przewodniczącego Tomasza Huka. Dla władz samorządowych i mieszkańców tych terenów to cios poniżej pasa. Nie tylko będą mieli związane ręce jeśli chodzi o plany inwestycyjne, ale wartość ich gruntów dramatycznie spadnie.
– Ziemie, które od wielu pokoleń znajdują się w rękach tych samych rodzin, stanowiąc źródło ich utrzymania, w wyniku założeń stojących u podstaw map zagrożenia powodziowego i map ryzyka powodziowego będą mogły być wykorzystywane tylko i wyłącznie na cele upraw rolnych i sadowniczych. Nie powstanie na tym terenie żaden zakład pracy, nie zostanie wybudowana żadna szkoła, sala gimnastyczna, czy plac zabaw. Nie powstanie żaden dom czy nawet budynek gospodarczy – piszą radni.
Sprawa dotyczy tysięcy ludzi
– Mówimy tutaj o miejscowościach zamieszkiwanych od początków państwa polskiego, mówimy tutaj o miejscu zamieszkania dla wielu tysięcy ludzi, którzy z tą ziemią związali swoje życie oraz swoich rodzin – przypominają sandomierscy radni. – Swoje życiowe plany i zamierzenia. Teren naszego powiatu to jeden z regionów najbardziej dotkniętych ucieczką młodych ludzi. Ucieczką za wykształceniem, za pracą, za lepszym życiem. Jest to region, który na skutek wieloletnich zaniedbań w budowie między innymi infrastruktury drogowej nie jest w stanie konkurować z sąsiednimi województwami w zakresie terenów inwestycyjnych. Ale jest to też teren pełen twardych, wspaniałych i pracowitych ludzi, których nie była w stanie pokonać tragiczna powódź z 2010 r., którzy potrafili odbudować swoje domy, gospodarstwa i zakłady pracy, których poziom rolnictwa należy do najwyższych w Europie. Nie będzie rozwoju gospodarczego sandomierskiej ziemi jeżeli w drodze decyzji administracyjnej podjętej zza biurka w Warszawie uniemożliwimy zabudowę tych terenów. Nie będzie tym samym przyszłości dla tej ziemi i jej mieszkańców. W dalszej perspektywie, brak możliwości prowadzenia i rozwijania działalności rolniczej i gospodarczej, brak możliwości inwestowania w domy, budynki gospodarcze, infrastrukturę społeczną i techniczną doprowadzi praktycznie do wywłaszczenia ludzi z terenów, za które nie otrzymają odszkodowania.
Chcą żyć, pracować i wychowywać dzieci
3 marca br. z inicjatywy starosty sandomierskiego Marcina Piwnika odbyło się spotkanie z przedstawicielami PGK Wody Polskie, które nie rozwiało obaw i wątpliwości.
– Chcemy na tej ziemi żyć, pracować, wychowywać swoje dzieci i wnuki. Chcemy budować domy, gospodarstwa i zakłady pracy. Nie pozwólmy na wyludnienie tych terenów, na ich degradację oraz przemysłowe zacofanie.
Skąd wzięły się mapy? Pod koniec 2020 r. minister właściwy do spraw gospodarki wodnej zatwierdził mapy zagrożenia powodziowego i mapy ryzyka powodziowego opracowane przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Mapy zostały opublikowane na stronie BIP 22 października 2020 r.
Małgorzata Rokoszewska



3 Responses to "Nie będą mogli niczego zabudować"