
RZESZÓW. W sobotni poranek wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł rozdawał rzeszowianom sadzonki drzew. Początkowo robił to na placu Wolności, a później na bulwarach. Nie było jednak z nim zapowiadanego wcześniej byłego prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Akcja ta spotkała się jednak z dość nikłym zainteresowaniem mieszkańców miasta, bowiem zjawiło się ich zaledwie kilkudziesięciu, a ktoś nawet wezwał policję zgłaszając nielegalne zgromadzenie. Ponieważ wiceminister Warchoł jeszcze nie zarejestrował swojego komitetu, formalnie nie może również prowadzić kampanii wyborczej jako kandydat dbający o środowisko, więc nazywa tę swoją działalność „kampanią społeczną prowadzoną z wdzięczności dla byłego prezydenta, a nie kampanią wyborczą”. I właśnie w ramach tej akcji, a nie w związku z wyborami na nowego prezydenta Rzeszowa promował sadzenie drzew rozdając ich sadzonki podczas pierwszego dnia wiosny. „Cieszmy się wiosną, cieszmy się życiem” – powiedział wiceminister. Jednak na rzeszowskich bulwarach podczas tego happeningu zjawili się Społeczni Strażnicy Drzew z transparentem: „Sadzonka wyborcze i co dalej? Konkret czy ściema?”. Przedstawiciel tego stowarzyszenia Zbigniew Mieszkowicz wręczył również Marcinowi Warchołowi ulotki z postulatami dotyczącymi ochrony przyrody w Rzeszowie i spisem starych drzew, które w ostatnim czasie zostały w mieście wycięte i bezpowrotnie utracone.
wit



8 Responses to "Sadzonki wyborcze wiceministra Warchoła"