Sprzęt sam nie leczy, potrzebni są ludzie

Pacjenci z powiatu sanockiego i ościennych są kierowani do innych podkarpackich szpitali, w których są jeszcze miejsca dla chorych na COVID-19. Fot. Archiwum

Respiratory, koncentratory tlenu, pompy infuzyjne – sanocki szpital dostał sprzęt z Agencji Rezerw Materiałowych, ale jak podkreśla dyrektor placówki, sam sprzęt nie leczy. W sanockim szpitalu nadal brakuje personelu do pracy, zarówno pielęgniarek, jak i lekarzy.

Nie brakuje sprzętu, ale ludzi i jest to problem, z którym m.in. sanocki szpital zmaga się od kilku tygodni. Placówka decyzją wojewody leczy wyłącznie pacjentów z potwierdzonym koronawirusem, a ich liczba od kilku tygodni utrzymuje się na rekordowym poziomie.
Wszystkie miejsca dla chorych na COVID-19 w sanockim szpitalu, a jest ich 217, przez cały czas są zajęte, a wolne natychmiast się zapełniają. Hospitalizacji wymagają coraz młodsi pacjenci, a sam wirus – jego brytyjska wersja, która odpowiada aktualnie za około 80 procent zakażeń, ma cięższy przebieg. Około 90 procent pacjentów potrzebuje tlenoterapii, wsparcia respiratora średnio około 30 osób. O ile sprzęt nie jest problemem, bo sanocki szpital otrzymał kolejne specjalistyczne urządzenia z Agencji Rezerw Materiałowych, o tyle placówka w dalszym ciągu boryka się z brakami kadrowymi. Brakuje zarówno pielęgniarek jak i lekarzy specjalistów, w tym zakaźników.
Ponad tydzień temu Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala wystosował apel do wojewody podkarpackiej o skierowanie do pracy w sanockim szpitalu dodatkowego personelu, chodzi zarówno o pielęgniarki jak i lekarzy. Jak zapewnił nas rzecznik wojewody, Michał Mielniczuk, wojewoda skierowała do izb pielęgniarskich i lekarskich pytanie o personel, który mógłby zostać skierowany do pracy w szpitalu w Sanoku. – Musieliśmy doprecyzować o jaki personel dokładnie chodzi i będziemy go szukać – powiedział nam rzecznik.
Rozmowy trwają, a dyrektor szuka specjalistów do pracy także na własną rękę. – Prowadzimy rozmowy m.in. z pielęgniarkami z Brzozowa – potwierdza Grzegorz Panek. Personel z sąsiedniego szpitala miałby brać dyżury i w ten sposób obciążać sanockie pielęgniarki, które są przemęczone walką z pandemią na pierwszym froncie. Dyrektor placówki przyznaje, że od kilku tygodni szpital pracuje na granicy wydolności i przyjmie każdą parę rąk do pracy.
W niedzielę Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych poinformował o śmierci 58-letniej pielęgniarki z sanockiego szpitala, która zmarła po zakażeniu wirusem Sars-CoV-2.
red

 

15 Responses to "Sprzęt sam nie leczy, potrzebni są ludzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.