
Naukowcy wciąż sprawdzają, jak długo trwa odporność przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2 po przechorowaniu. Niepokoi ich to, że mimo posiadania przeciwciał, te osoby mogą nadal nosić w organizmie koronawirusa i transmitować go na innych. Niepokoją ich także rozległe, sięgające wszystkich narządów powikłania pocovidowe. A pacjentów przeraża to, że często pozostają z nimi sami. W regionie mamy tylko jedną poradnię dla ozdrowieńców i jedno uzdrowisko prowadzące rehabilitację pocovidową.
Poradnia znajduje się przy Podkarpackim Centrum Chorób Płuc (będącym w strukturze Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie), i ogranicza się do leczenia powikłań płucnych. Od 1 lipca (otwarcie) przyjęła już ok. 1500 pacjentów. Zapis do placówki wymaga skierowania od lekarza pulmonologa lub rodzinnego. Pocovidową rehabilitację kardiologiczno-pulmonologiczną dla pacjentów po ciężkim przejściu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 prowadzi zaś Uzdrowisko Rymanów-Zdrój.
Dokąd z innymi objawami?
Ozdrowieńcy, niestety, mają problemy nie tylko z płucami czy z sercem. Mają zaburzenia równowagi i koordynacji ruchowej, bóle mięśniowe i stawowe, bóle głowy oraz utrzymujące się ogólne osłabienie. Oprócz tego objawy ze strony zmysłów, jak: zaburzenia węchu, smaku, wzroku, objawy lękowe, a nawet depresję, zaburzenia snu. Objawy te występują nawet u tych osób, które nie były hospitalizowane, a zakażenie przeszły łagodnie i skąpoobjawowo. Gdzie one mogą się zgłosić? – Rehabilitacja kardiologiczna prowadzona jest w 10 ośrodkach w regionie, oprócz Rymanowa Zdroju, w szpitalu w Przemyślu i Rzeszowie stacjonarnie, oraz w siedmiu ośrodkach dziennego pobytu – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie. W przypadku innych objawów pacjenci powinni kierować się do lekarzy rodzinnych, którzy mogą im dać skierowanie do każdej poradni specjalistycznej w zależności od zgłaszanych objawów. Trudno przecież wymagać od pulmonologów czy kardiologów leczenia powikłań neurologicznych, urologicznych, psychicznych czy bólowych. To po prostu nierealne.
Na co zwracać uwagę po COVID-19?
Coraz więcej badań potwierdza, że przeciwciała utrzymują się do kilku miesięcy, a ich ilość jest sprawą niemalże indywidualną. Według nowego badania, ludzie, którzy przeszli COVID-19 są chronieni przed ponownym zakażeniem przez co najmniej pięć miesięcy. Nie oznacza to jednak, że ponowne zakażenie koronawirusem nie jest u nich niemożliwe. Na ten moment zidentyfikowana długość trwania odporności pokazuje, że osoby, które zaraziły się podczas pierwszej fali infekcji, mogą być teraz narażone na ponowne zakażenie. Osoby, które wcześniej przechorowały COVID-19, nadal powinny przestrzegać zasad dystansu społecznego, aby uniknąć przenoszenia choroby. Naukowcy zaobserwowali np., że część osób, u których wykryto przeciwciała, miała wysokie miano wirusa w gardle i nosie, co sprawiało, że potencjalnie mogli nadal zakażać osoby w swoim otoczeniu.
Jak wzmocnić odporność? Nie ma cudownej tabletki na odporność. Jest dużo skutecznych sposobów, które nie mają nic wspólnego z tabletkami. Dużą rolę we wzmacnianiu odporności odgrywa sen i odpoczynek. W ten sposób regenerujemy układ odpornościowy. Dajemy organizmowi siłę, aby walczył z infekcją, kiedy się tylko ona pojawi. Brak odpowiedniej ilości snu, życie w stresie, przebywanie w toksycznym otoczeniu będzie negatywnie wpływało na naszą odporność i samopoczucie. Będziemy bardziej podatni na schorzenia. Kolejną ważną sprawą jest dieta i aktywność fizyczna. Okazuje się, że aktywność fizyczna znacznie mocniej stymuluje układ odpornościowy, poprawia naszą wydolność, samopoczucie i dobrostan.
Zadbać o witaminy. Niedobór witaminy D może osłabić nasz układ odpornościowy i zwiększyć ryzyko ciężkiego przebiegu koronawirusa. Najlepiej jest zbadać poziom witaminy D i potem dopasować odpowiednią dawkę. Należy skontrolować po jakimś czasie, czy uzupełnianie witamin D przebiega prawidłowo. Powinniśmy sprawdzić, czy nie mamy niedoboru żelaza. Wypadałoby też sprawdzić ferrytynę, czyli zapasy żelaza w organizmie. Niedobór żelaza będzie osłabiać naszą odporność. W celu dostarczenie tego cennego dla zdrowia i samopoczucia składnika możemy sięgnąć po: tłuste ryby, również w puszkach (np. sardynki lub łosoś); jajka; mleko; produkty na bazie mleka roślinnego; sery; tofu; grzyby.
Warzywa i owoce bogate w beta-karoten wzmocnią
Beta-karoten to substancja, która przekształca się w witaminę A. Działanie witaminy A na układ odpornościowy wiąże się ze wzmocnieniem odpowiedzi immunologicznej w przypadku wtargnięcia do organizmu toksyn i innych obcych substancji. Dobrymi źródłami beta-karotenu, a więc prowitaminy A, są m.in. marchew, bataty, szpinak, jarmuż, brokuły, dynie, mango i morele.
Stymulująca witamina C
Witamina C jest znana ze swojego korzystnego oddziaływania na odporność człowieka. Dzieje się tak, ponieważ wspomaga ona proces różnicowania się limfocytów na konkretne typy – odpowiednie do rozpoczęcia właściwej reakcji immunologicznej. Według niektórych badań dostarczanie do organizmu dawek witaminy C rzędu 200 mg na dobę może nieco skracać czas trwania objawów przeziębienia. Naturalne źródła witaminy C, które umożliwiają zaspokojenie dziennego zapotrzebowania na nią to: pomarańcze, grejpfruty, truskawki, kiwi, brokuły, brukselka, kapusta, kalafior, a także czerwona i zielona papryka.
Korzystne działanie cynku
Niektóre badania wskazują na to, że cynk mobilizuje działanie układu odpornościowego. Ten mikroelement znajdziemy w fasoli, ciecierzycy, soczewicy, tofu, orzechach i ziarnach, kiełkach pszenicy, jogurtach, owocach morza (ostrygach, krabach, homarach) i mięsach (wołowina, wieprzowina, ciemne mięso drobiowe).
Białko buduje przeciwciała
Prawidłowe działanie układu immunologicznego w dużej mierze zależy od białka, które jest ważnym budulcem przeciwciał i komórek odpowiadających za reakcję odpornościową. Dobrym źródłem białek roślinnych oraz zwierzęcych są produkty, takie jak ryby, jajka, drób, wołowina, mleko, serek wiejski, soczewica, jogurty, fasola czy orzechy. Zamiast po krakersy lub chipsy, warto też sięgać po przekąski bogate w białko. Sprawdzi się tu przykładowo pieczona ciecierzyca.
Rola cebuli
Cebula, ale także cykoria, kapusta kiszona czy nawet banany, są dla organizmu bardzo cenne, m.in. dlatego, że sprzyjają rozwojowi korzystnej mikroflory jelitowej. Niektórzy naukowcy szacują, że poziom odporności nawet w 40 proc. zależy od tego, co znajduje się w naszym brzuchu. Chodzi przede wszystkim o tzw. dobre bakterie jelitowe, zwane probiotykami. To one ułatwiają przyswajanie witamin i białek z pożywienia oraz tworzą odpowiednie, czyli kwaśne ph w jelitach.
Czy ozdrowieniec powinien się zaszczepić i kiedy?
Stosowane obecnie szczepionki przeciw wirusowi SARS-CoV-2 zawierają białko kolca wirusa, więc po szczepieniu nasze przeciwciała są skierowane przeciwko temu białku, a więc białku S. Tymczasem wirus zawiera też inny rodzaj białka, a konkretnie białko wewnętrzne nukleokapsydu (tzw. białko N). Zatem, po przechorowaniu COVID-19 wygenerują się nam przeciwciała anty-S, jak i anty-N, natomiast po szczepieniu tylko anty-S.
Poziom ochrony uzyskany po przechorowaniu może okazać się niewystarczający do zwalczenia kolejnego zakażenia. Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby zaszczepiły się osoby, które przechorowały COVID-19, już w trzy miesiące po wyzdrowieniu. Bo odporność poszczepienna jest co najmniej taka sama, jak po przechorowaniu, albo lepsza. Drugi argument – zaszczepienie ozdrowieńca jest zupełnie bezpieczne. Jeśli ktoś poradził sobie z koronawirusem, to podanie mu odrobiny materiału genetycznego tego wirusa jest niczym w porównaniu z naturalnym zakażeniem. Tak, że można tylko zyskać, nie można stracić.
Badania dla ozdrowieńca
Odpowiednia diagnostyka pozwala określić w jakim stopniu COVID-19 miał wpływ na funkcjonowanie organizmu oraz zdiagnozować ewentualne nieprawidłowości. Diagnostykę można zacząć robić wkrótce po zakończeniu kwarantanny.
Jedni ciężko, inni bezobjawowo. Dlaczego?
Wpływ na bezobjawowy lub skąpoobjawowy przebieg infekcji mają m.in. niewielka dawka wirusa przyjęta z otoczenia, a także wrodzone cechy układu odpornościowego. W takich przypadkach koronawirus zakaża nas, ale nie wywołuje choroby, czyli widocznych objawów zakażenia. Niemniej, intruzi są u takich osób eliminowani w tym samym mechanizmie co u innych. Obserwacje wskazują, że tzw. bezobjawowi mają mniej przeciwciał i krócej się one u nich utrzymują, w porównaniu do osób, które przechorowały COVID-19 ciężej lub też się zaszczepiły. U części osób może przyczyniać się do tego fakt, że przechodziły one już wcześniej zakażenia wywołane przez inne koronawirusy, np. wywołujących zwykłe, sezonowe przeziębienia. Być może więc, osoby mające pewien potencjał przeciwciał skierowanych przeciwko koronawirusom, neutralizują również tego nowego koronawirusa SARS-CoV-2. To potwierdza regułę, że przez całe życie zapisujemy swoją historię immunologiczną i dozbrajamy się poprzez szczepienia lub kontakt z patogenami.
Anna Moraniec


