
Rygliszyn, o znaleziskach
zostały już poinformowane
odpowiednie służby. Fot. Archiwum
Dzikie wysypisko śmieci, stosy butelek po alkoholu i napojach oraz potłuczonego szkła, do tego cuchnące nieczystości w rzece – to wynik weekendowych kontroli brzegów rzeki San.
Jak informuje Ryszard Rygliszyn, komendant Sanockiej Straży Rybackiej i prezes sanockiego koła Ligi Ochrony Przyrody, dzikie wysypisko śmieci zostało zlokalizowane przy ulicy Reymonta w Sanoku. – To nie pierwszy raz, kiedy trafiamy tam na wysypisko śmieci, nie tylko butelek, te zostawiają „biesiadnicy”, którzy urządzają sobie tutaj imprezy – relacjonuje nasz rozmówca.
Na dzikim wysypisku lądują też m.in. opony czy gruz. – Od lat zgłaszam ten problem do urzędu miasta, na miejsce wysyłane są odpowiednie służby w celu uprzątnięcia wysypiska, po czym po jakimś czasie problem wraca – rozkłada ręce Ryszard Rygliszyn.
Zdaniem naszego rozmówcy problem rozwiązałby monitoring tego miejsca. Przed pandemią działacze Ligi Ochrony Przyrody wspólnie z uczniami czy wolontariuszami sprzątali brzegi rzeki San. – Podczas jednej akcji byliśmy w stanie zebrać nawet kilkadziesiąt worków śmieci. Teraz ze względu na zagrożenie koronawirusem nie organizujemy takich akcji, a problem cały czas istnieje – zaznacza nasz rozmówca.
Oczyszczalnia truje rzekę?
Z kolei przed miejscowością Międzybrodzie strażnicy natknęli się na oleistą i cuchnącą plamę nieczystości na powierzchni rzeki San. – Nieczystości są coraz częściej zauważalne w tym miejscu, ponieważ rzeka zwalnia i robi prąd wsteczny. Najprawdopodobniej trafiają one do wody z pobliskiej oczyszczalni, której kolektor wylotowy jest zaledwie około 200 metrów powyżej śmierdzącego kożucha na wodzie – opowiada Ryszard Rygliszyn.
Podejrzenie padło na oczyszczalnię, ponieważ, jak relacjonuje nasz rozmówca, w sąsiedztwie nie ma żadnych domów i gospodarstw, które mogłyby spuszczać do rzeki nieczystości.
O sprawie zostały już powiadomione odpowiednie służby, w tym Wody Polskie. – Nie chcę nikogo oskarżać, ale uważam, że sprawie powinni przyjrzeć się specjaliści w celu dogłębnego zbadania tematu zanieczyszczenia wód rzeki. Trzeba pobrać próbki wody i gleby i sprawdzić, czy ścieki nie trują środowiska – mówi Ryszard Rygliszyn.
Martyna Sokołowska



One Response to "Dzikie wysypisko śmieci nad rzeką"