
Polską parafią w Londynie – Balham, w której nabożeństwo Męki Pańskiej przerwała w Wielki Piątek angielska policja, od 1992 roku kieruje pochodzący z Podkarpacia ks. prałat Władysław Wyszowadzki. Modli się tu także i przystępuje do sakramentów wielu mieszkańców naszego regionu. W ostatnich dniach brali oni także udział w uroczystościach Triduum Paschalnego.
– W Londynie jest sześć typowo polskich parafii. Parafia w Balham jest największą z nich. To nie tylko parafia, ale też jeden z najprężniej działających ośrodków polonijnych w Londynie. To tu mieści się Klub Orła Białego – mówi pochodzący spod Stalowej Woli, a mieszkający od ponad 10 lat w Londynie Piotr Misiak. Mężczyzna posługuje w parafii w liturgicznej służbie ołtarza. – Informacja o obostrzeniach, które będą obowiązywały w trakcie uroczystości Triduum Paschalnego były naszej parafialnej społeczności dobrze znane, gdyż ks. prałat Władysław Wyszowadzki informował o nich wcześniej w ogłoszeniach parafialnych. Aby wziąć udział w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia wewnątrz świątyni, trzeba było się zapisać imiennie przez Internet. W Wielki Piątek, aby umożliwić większej liczbie wiernych udział w liturgii Męki Pańskiej, zaplanowano dwa nabożeństwa, o godz. 15 i o godz. 17. Ja wziąłem udział w tym wcześniejszym. Limit osób na każdą z nich wynosił 250. Liturgia o godz. 15 odbyła się bez zakłóceń.
Stewarci wewnątrz, dezynfekcja wewnątrz
Piotr Misiak przyznaje, że w londyńskiej parafii przestrzegania obostrzeń w postaci obowiązku posiadania maseczek na twarzach i liczby osób przebywający wewnątrz kościoła od miesięcy pilnują w parafii tzw. stewarci. Są to wolontariusze, którzy zgłaszają się do księdza i zapisują w kalendarzu, aby pomagać organizacyjnie w czasie pandemii. – Stewarci przed mszami św. czy innymi nabożeństwami stoją przed kościołem i liczą wiernych wchodzących do świątyni, a także przypominają o dezynfekcji rąk i obowiązku noszenia maseczek. Gdy liczba osób przekroczy limit, kościół jest zamykany.
– Po każdej mszy św. dokonywana jest dezynfekcja kościoła. W niedzielę odprawiane są tu cztery msze św. Trzy do południa i jedna po południu – mówi Piotr Misiak.
– W Wielki Piątek stewarci byli obecni i pilnowali przestrzegania obostrzeń. W czasie, gdy przyszła policja, w kościele znajdowało się około 150 osób. Policjanci najpierw rozmawiali z księdzem, a następnie jeden z nich podszedł do mikrofonu i przekazał, że należy opuścić kościół, bo osoby, które tego nie zrobią, dostaną mandat w wysokości 200 funtów. Powodem interwencji miał być telefon wykonany do policji. Uczestnicy nabożeństwa byli zaskoczeni, ale na szczęście nikt nie dał się sprowokować. Wszyscy opuścili kościół. Nie obyło się bez komentarzy, ale wszystko odbyło się bardzo spokojnie. Liturgia była transmitowana przez Internet i całe zdarzenie zostało zarejestrowane, a wiele osób śledziło je on line. Jest to bardzo przykra sytuacja. W moim odczuciu doszło do profanacji liturgii Męki Pańskiej. Czujemy, że cała sytuacja, była próbą prowokacji polskiej społeczności.
Bezpodstawna interwencja
Piotr Misiak przyznaje, że interwencja policji była w ocenie parafian bezpodstawna. Liczba uczestników liturgii Wielkiego Piątku w parafii pw. Chrystusa Króla w Londynie była o wiele mniejsza od wyznaczonego limitu, a osoby przebywające w kościele miały na twarzach maseczki.
Piątkowe zdarzenie nie odbiło się na dalszym przeżywaniu Triduum Paschalnego w londyńskiej parafii i świętowaniu Zmartwychwstania Pańskiego.
3 kwietnia tuż po północy na profilu Facebookowym parafii opublikowano informację, że „mimo sytuacji, która zaistniała podczas Liturgii Wielkiego Piątku, Święcenie Pokarmów i Liturgia Zmartwychwstania Pańskiego odbędzie się bez zmian. Prosimy o przestrzeganie poleceń osób pełniących dyżur przy wejściu do kościoła, zachowywanie dystansu i dbanie o bezpieczeństwo swoje i innych”.
– Anglicy nie święcą pokarmu w Wielką Sobotę. Jest to typowo polska tradycja. W Londynie w ten dzień tylko w parafii pw. Chrystusa Króla można było poświęcić pokarmy, obowiązywał przy tym limit 100 osób przebywających jednocześnie w kościele.
– Dwa lata temu przyszły do naszego kościoła ze święconką trzy tysiące osób. Rok temu kościół był zamknięty, ale teraz znów wiele osób czuło potrzebę poświęcenia pokarmów, które miały być podane na wielkanocnym stole. Święcenie odbywało się w sobotę przez wiele godzin, tak aby każdy mógł bezpiecznie skorzystać z tej tradycji – mówi Piotr Misiak.
Sprawa trafiła do Ambasady RP
W sobotę londyńska policja wydała oświadczenie w sprawie interwencji, w której napisano, że „Funkcjonariusze przybyli na miejsce zastali zbyt dużą liczbę osób. Niektóre osoby nie nosiły masek, a obecni wyraźnie nie zachowywali dystansu społecznego. W związku z tym funkcjonariusze podjęli decyzję, że nie było bezpieczne, by to konkretne nabożeństwo było kontynuowane”.
Parafia także wydała oświadczenie w tej sprawie. Czytamy w nim, że „uważamy, że policja przekroczyła brutalnie swoje kompetencje, wydając swój nakaz bez odpowiedniego na to powodu, gdyż wszystkie rządowe wymogi zostały dotrzymane. Uważamy, że urzędnicy policji (…) zostali źle poinformowani odnośnie aktualnych wytycznych wobec miejsc kultu, twierdząc, że powodem ich interwencji jest nadal obowiązujący w Londynie zakaz publicznych celebracji w miejscach kultu ze względu na wprowadzony od 4 stycznia 2021 r. lockodown”. Sprawa została zgłoszona do Ambasady RP w Londynie.
Londyńska parafia, o której w ostatnich dniach zrobiło się głośno za sprawą policyjnej interwencji, ma przez osobę księdza proboszcza Władysława Wyszowadzkiego ścisły związek z Podkarpaciem. Ks. prałat, który kieruje parafią od 29 lat, pochodzi z Brzezowej koło Jasła. Do szkoły średniej chodził w Nowym Żmigrodzie. Wśród jego parafian było i jest wielu mieszkańców naszego regionu. Parafia pw. Chrystusa Króla w Londynie to nie tylko obiekt sakralny, ale także ważny dla Polaków ośrodek polonijny. Parafia działa od 1948 roku.
Małogorzata Rokoszewska



25 Responses to "Dobrze, że nikt nie dał się sprowokować"