
Zgodnie z decyzją Minsterstwa Edukacji i Nauki, zdalne nauczanie ma potrwać do 11 kwietnia. Czy w najbliższy poniedziałek dzieci wrócą do szkół? Na to się nie zanosi. Minister Przemysław Czarnek nie wyklucza jednak, że jeszcze w tym miesiącu uczniowie usiądą w swoich ławkach, ale tylko o ile pozwoli na to sytuacja epidemiczna.
– Dane ze świąt są dużo niższe, ale prawdopodobnie było dużo mniej testów. Raczej w połowie tygodnia wyniki mogą być wiarygodne i pokazać, czy tendencja się przełoży – mówił Beacie Lubeckiej Gość Radia ZET
– wiceminister edukacji i nauki Dariusz Piontkowski. W jego ocenie, istnieje szansa, że dzieci usiądą do ławek… jeszcze w tym miesiącu.
– Mamy nadzieję, że uczniowie wrócą do szkół być może jeszcze w kwietniu, jeśli to będzie możliwe ze względu na epidemię. Najpóźniej w maju i czerwcu – stwierdził wiceminister Piontkowski.
Z kolei kilka dni wcześniej minister edukacji i nauki na antenie Radia Lublin przyznał, że jest szansa na to, by w kwietniu w placówkach pojawiły się wszystkie roczniki. – Być może nastąpi to w systemie hybrydowym, ale jest na to szansa. Wszystko zależy od tego, kiedy trzecia fala ustąpi i kiedy będziemy mieli radykalny spadek zakażeń. A to ostatnie zależy od nas – podkreślił Przemysław Czarnek.
Dzieci miałyby wracać do nauki stacjonarnej, począwszy od przedszkoli, przez klasy 1 – 3 i całe podstawówki.
ZNP apeluje o naukę hybrydową
Nauczyciele chcieliby wrócić do nauczania stacjonarnego, ale pod pewnymi warunkami. – Po pierwsze, muszą zostać zapewnione warunki sanitarno-epidemiologiczne, co wcześniej nie zawsze miało miejsce. Po drugie, wszyscy pracownicy szkoły muszą zostać zaszczepieni dwiema dawkami. Przerwano szczepienia pracowników administracji i obsługi, a jeżeli te osoby nie będą zaszczepione, to nic nie da – ocenia Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu.
Powołuje się też na opinie epidemiologów, którzy twierdzą, że powrót młodzieży do szkoły, kiedy nie minęła jeszcze trzecia fala pandemii, nie jest dobrym pomysłem.
– Liczba zakażeń musi spaść do takiego poziomu, żeby można było zagwarantować bezpieczną naukę oraz pracę – nie ma wątpliwości prezes Kłak.
Jeśli sytuacja się poprawi, ZNP nadal postuluje wprowadzenie mieszanej formy kształcenia (dzieci po części uczą się w szkole, po części w domu). – Od początku za tym optujemy. Jeśli uczniowie mieliby wrócić do szkół, zacznijmy od nauczania hybrydowego i obserwujmy rozwój sytuacji, a później dopiero rozmawiajmy o całkowitym powrocie do tradycyjnej formy nauki – apeluje Stanisław Kłak. Myślę że to zdałoby egzamin.
Koniec roku blisko
Ostateczne decyzje mają zapaść pod koniec tego tygodnia. Tymczasem dziennikarze radia RMF FM ustalili, że rząd rozważa przedłużenie zamknięcia przedszkoli i żłobków. Wszystko zależy od dzisiejszych oraz jutrzejszych statystyk koronawirusowych, kiedy powinna nastąpić poświąteczna kumulacja. Jeżeli poziom zachorowań będzie wysoki, zamknięcie zostanie wydłużone co najmniej o kolejny tydzień. Jeżeli będzie niski, pojawi się szansa na ich otwarcie zgodnie z planem, czyli 12 kwietnia.
Warto zaznaczyć, że jeśli zamknięcie placówek oświatowych zostanie przedłużone o kolejne 2 tygodnie, młodzież wróci do szkół 26 kwietnia. 30 kwietnia maturzyści kończą edukację. Rok szkolny potrwa do 25 czerwca.
wk



One Response to "Czy uczniowie jeszcze wrócą do szkół?"