
Frustracja pielęgniarek i położnych narasta. W środę przedstawicielki pielęgniarskich związków zawodowych protestowały przed Ministerstwem Zdrowia. Domagają się podwyżek wynagrodzeń i zwiększenia nakładów na służbę zdrowia.
Termin protestu przed Ministerstwem Zdrowia nie był przypadkowy, w środę, 7 kwietnia, przypadał bowiem Światowy Dzień Zdrowia oraz Dzień Pracownika Ochrony Zdrowia.
Zdaniem przedstawicieli zawodów medycznych zrzeszonych w Forum Związków Zawodowych, polski rząd nie radzi sobie z pandemią koronawirusa, a pracownicy służby zdrowia są zmęczeni i sfrustrowani aktualną sytuacją. Mają już dość pracy ponad siły i braków personelu.
Jak mówiła podczas konferencji prasowej Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, dochodzi do sytuacji, kiedy jedna pielęgniarka ma pod opieką nawet 30 pacjentów. – Jak mamy ratować ludzkie życie, skoro pracujemy w ograniczonej ilości kadr medycznych? – pytała podczas konferencji przed resortem zdrowia.
Personel jest przemęczony, co może powodować sytuacje zagrożenia stanu zdrowia, a w skrajnych przypadkach także życia pacjentów. – Aby godnie żyć, pielęgniarki pracują w dwóch, trzech miejscach, często ponad normę, nawet po 300 godzin w miesiącu. Jesteśmy przemęczone i zestresowane – mówiła szefowa ogólnopolskiego pielęgniarskiego związku.
Zwróciła też uwagę na średni wiek pielęgniarek, który oscyluje wokół 50 lat oraz nikłe zainteresowanie młodych pracą w tym zawodzie. Jej zdaniem, winne są zarobki, dużo niższe niż w innych europejskich krajach. Dlatego też jednym z postulatów, o którym pielęgniarki i położne mówią od dawna, jest podniesienie płac. W przeciwnym razie pielęgniarek będzie brakować, a konsekwencje będą ponosić pacjenci. Służba zdrowia, jak zwracają uwagę przedstawiciele i przedstawicielki związków zawodowych, od miesięcy znajduje się na granicy wydolności.
Aby skutecznie walczyć z pandemią do pracy potrzebni są ludzie – podkreślali zgodnie podczas konferencji przedstawiciele zawodów medycznych. Zwrócili uwagę, że w szpitalach przybywa łóżek covidowych i punktów szczepień, a personelu nie. Dodatkowe obowiązki cedowane są na personel zatrudniony w poszczególnych placówkach.
– Nie ma samoobsługowych szpitali, przychodni i pracowni diagnostycznych. Nie będzie lekarzy, pielęgniarek, diagnostów – nie będzie leczenia. Nie mury leczą, nie sprzęt leczy, leczą ludzie – mówił Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Przedstawiciele związków krytycznie odnieśli się też znowelizowanej ustawy o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia przygotowanej przez ministra zdrowia.
Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP, na antenie Radia ZET zapowiedziała strajk generalny pielęgniarek i położnych. Ma się on odbyć w maju pod siedzibą Ministerstwa Zdrowia. Forma strajku nie jest jeszcze znana. Ptok zapewniła, że nie uderzy on bezpośrednio w pacjentów.
Martyna Sokołowska



4 Responses to "„Polskie pielęgniarstwo stoi na krawędzi przepaści”"