
Magistrat chce wyremontować sztuczne palmy, które od kilku lat wskazują kierowcom wjazd nad Jezioro Tarnobrzeskie. Na ostatniej sesji Rady Miasta podano kwotę, którą trzeba wydać, aby palmy wyglądały jak nowe. Jeden z rajców nie krył, że w trudnej dyskusji o wydatkowaniu miejskich pieniędzy „palmy to wisienka na torcie absurdu”.
Uchwała dotycząca wydatkowania 7,5 mln zł z miejskiego budżetu na różne zadania i inwestycje została na ostatniej sesji Rady Miasta Tarnobrzega zdjęta z obrad i odesłana do poprawki. Propozycje w niej zawarte budziły wiele kontrowersji, a wisienką na torcie okazała się kwestia przeznaczenia 40 tysięcy złotych na remont sfatygowanych warunkami atmosferycznymi sztucznych palm, które od kilku lat stoją na pasie zieleni na tarnobrzeskiej Wisłostradzie. Pomysłodawcą ustawienia palm, które od początku miały swoich zwolenników i przeciwników, był jeszcze prezydent Norbert Mastalerz, który kierował tarnobrzeskim magistratem w latach 2010 – 2014. Na palmy się oburzano, ale i chwalono, że zdążającym nad akwen kierowcom wyraźnie wskazują drogę i wprowadzają wakacyjny klimat. Po kilku latach sztuczne palmy nie wyglądają już jednak tak atrakcyjnie, jak na początku i Biuro Promocji Miasta i Współpracy z mediami tarnobrzeskiego magistratu zawnioskowało o przeznaczenie na remont trzech palm i dokupienie czwartej 40 tysięcy złotych. Kwota niebagatelna, a to jedynie część środków, jakie mają zostać przeznaczone na promocję akwenu, wokół którego w ciągu ostatniego roku przybyło sporo turystycznej infrastruktury.
– Wykonanie palm nad jeziorem szacowana kwota to 40 tys. zł, wykonanie tablicy promującej nad jeziorem – 35 tys. zł, wykonanie nowej strony internetowej 30 tys. zł i wykonanie napisu podświetlonego promującego nad jeziorem – 25 tys. zł – wyliczał Wojciech Lis, rzecznik Urzędu Miasta Tarnobrzega, przekonując, że łącznie wydane na promocje jeziora 130 tysięcy złotych to kwota niezbędna, by po „epokowych zmianach” na nowo wypromować największy na północy Podkarpacia zbiornik wodny.
Wydawanie pieniędzy pochodzących ze sprzedaży udziałów w Tarnobrzeskich Wodociągach na remont palm i promocję jeziora skrytykowali radni Prawa i Sprawiedliwości: Kamil Kalinka i Łukasz Nowak.
– Wielokrotnie była mowa o tym, że środki z Polskiego Funduszu Rozwoju są nam niezbędne i potrzebne na wkłady własne do inwestycji. Taka była narracja i takie były zapewnienia, że wszystkie środki co do złotówki zostaną przeznaczone na to, co jest dla miasta najbardziej potrzebne – mówił Kamil Kalinka. Zdaniem radnego, remont palm nie wpisuje się miejskie pryncypia.
Radny Łukasz Nowak, zgłaszając sprzeciw odnośnie do wydatku na remont sztucznych drzew na Wisłostradzie nie krył, że, jego zdaniem, „palmy to wisienka na torcie absurdu” w kwestii rozdziału środków pochodzących ze sprzedaży TW.
mrok



6 Responses to "Palmy wisienką na torcie absurdu"