
Wskaźnik śmiertelności powyżej 500 osób na dobę świadczy o tym, że mamy złą opiekę nad pacjentami. Chorzy umierają w szpitalach, a zgony te to m.in. efekt braku kadr na oddziałach – mówiła kilka dni temu na antenie TVN24, Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w odniesieniu do słów prezydenta RP, Andrzeja Dudy, który po spotkaniu z Radą Gabinetową powiedział, że „Polacy mogą czuć się bezpieczni, gdyż w kraju jest wystarczająca liczba łóżek i respiratorów”. To niestety przekłamanie i porażający brak podstawowej wiedzy na temat leczenia szpitalnego. I mówił to w czasie, kiedy Polska zajęła trzecie, po Brazylii i USA, miejsce w świecie, pod względem liczby zgonów. Czy to nie kuriozum? Co za sztuka wstawić tysiące łóżek czy respiratorów i położyć na nich, czy pod nimi tysiące pacjentów, jeżeli nie będzie ich miał kto leczyć, pielęgnować, monitorować stanu ich zdrowia? Co może zrobić pielęgniarka sama na dyżurze, mając pod opieką 100, a nawet, jak podawała przewodnicząca związku, 200 pacjentów, których nie jest w stanie nawet objąć wzrokiem? Chyba siąść i płakać. Krystyna Ptok mówiła też, że luka pokoleniowa wśród pielęgniarek to już nie dziura, ale lej po bombie, którego nie da się zasypać z dnia na dzień czy z roku na rok. Poinformowała też, że na COVID-19 zmarło już ponad 150 polskich pielęgniarek. – Sytuacja jest bardzo ciężka. To tak, jakby spadł tupolew – mówiła. Na emeryturę w tym roku odeszło 10 tys. 400 pielęgniarek. Studia skończyło ponad 5 tys., ale do systemu weszły tylko 3 tys. To niecała jedna trzecia tego, ile pielęgniarek odeszło. Jeśli nic się nie zmieni, to w 2027 r. w grupie zawodowej pielęgniarek średnia wieku będzie wynosić 57 lat. Prawie emerytki. I kto będzie się wtedy opiekował chorymi? Chyba że łóżka same się nimi zajmą. Przecież komputeryzacja ochrony zdrowia idzie wciąż do przodu. Leczyć można się już nawet przez telefon w czasie teleporady.
Może i do szpitali wkroczą wkrótce roboty i zamiast ludzi zajmą się pacjentami, bo kadry medycznej lada moment zabraknie. I nie pomogą posiłki w postaci ludzi ze wschodu. tamci lekarze i pielęgniarki też znają angielski, a mając do wyboru zapłatę w złotówkach czy euro, wybiorą to drugie.
Redaktor Anna Moraniec



5 Responses to "To nie łóżka leczą"