
Każdego dnia użytkownicy mieleckiego lotniska, patrząc przez okna hangaru, widzą przeraźliwe pustki. Na ogromnej powierzchni kompletnie nic się nie dzieje. Nie ma tam nikogo. I nawet nas nie dziwi, gdy słyszymy, że „firma-widmo” nie płaci za czynsz Mieleckiej Agencji Rozwoju Regionalnego. No bo po co płacić za coś, z czego nie korzysta? Ale żarty na bok, bo cała ta sytuacja bardzo boleśnie uderza w Aeroklub Mielecki, który od lat cierpi na brak miejsca do rozwoju i zwykłego funkcjonowania.
Obchodzący w tym roku 75–lecie Aeroklub propaguje tradycje lotnicze Mielca m.in. poprzez organizację szkoleń (głównie dla dzieci i młodzieży), ale nie tylko. Aby to dalej robić, potrzebuje odpowiedniej bazy, infrastruktury i miejsca na rozwój.
Pisma od komorników
Kilka lat temu stowarzyszenie to zajęło pomieszczenia w budynku przy ul. Lotniskowej 14. – Udało się wypracować konsensus. Mamy siedzibę. Możemy działać i dalej szkolić – cieszył się kilka lat temu Paweł Świerczyński, prezes Aeroklubu. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Zarządca obiektu, spółka Mielecka Agencja Rozwoju Regionalnego, zaczął wynajmować go także innym podmiotom. Jeden z nich, delikatnie mówiąc, wzbudza kontrowersje. Zajmuje on również połowę hangaru, w drugiej części funkcjonuje Aeroklub.
Z naszych informacji wynika m.in., że firma ta, której nazwy jeszcze nie wymieniamy, ale do tematu najprawdopodobniej wrócimy, nie płaci MARR-owi za wynajem pomieszczeń. Zaległości mają być już tak duże, że sprawa toczy się w sądzie. Dodatkowo na adres hangaru przychodzą pisma od komorników, z których wynika, że firma zalega różnym podmiotom ogromne kwoty. To tylko potwierdza pojawiające się głosy, że nie płaci ona też za czynsz MARR-owi. Jeśli to prawda, to dlaczego Agencja nie wyeksmituje dłużnika i nie przekaże wolnych pomieszczeń Aeroklubowi, żeby ten w końcu mógł się rozwijać?
Jako że działka, na której stoi budynek przy ul. Lotniczej 14, należy do miasta, o komentarz poprosiliśmy w magistracie.
– W związku z tym, że nie jesteśmy stroną w tej sprawie, polecamy skontaktować się z MARR S.A. w celu uzyskania potrzebnych informacji – poradziła nam Marietta Mateja-Nowak z Urzędu Miejskiego w Mielcu.
Stracą siedzibę?
I tak też zrobiliśmy. Skontaktowaliśmy się z prezesem Agencji, Antonim Górskim. Tyle że nie odpowiedział nam na żadne z zadanych przez nas pytań. Ponowiliśmy je drogą elektroniczną. Prezes MARR obiecał, że odpowie w najbliższym czasie. Czekamy.
Tymczasem problem jest poważny. – W budynku, który przecież wybudowano dla nas, nie mamy jak realizować swoich planów rozwojowych. Pomieszczenia w naszej siedzibie cały czas zajmuje jakaś firma. Nie możemy się rozwijać – załamuje ręce Paweł Świerczyński.
A może być jeszcze gorzej. Z naszych informacji wynika, że MARR czyni starania w Urzędzie Miasta o zakup działki przy ul. Lotniskowej 14. Lotniczy aktywiści obawiają się, że jeśli magistrat na to przystanie, ich stowarzyszenie może zostać bez domu.
Do tematu powrócimy.
Paweł Galek



5 Responses to "Podcięte skrzydła Aeroklubu"